Tajemnice państwa wewnętrznego

Obublikował pavvel dnia

Czasem mam uczucie, że choć jestem obywatelem mojego państwa, to ma ono przede mną wiele tajemnic, do których urzędniczym zakazem – wydanym w imię mojego oczywiście dobra – nie jestem dopuszczony, bo pewnie nie jestem godzien o nich wiedzieć. Z pewnością w myśl zasady, o której śpiewał Wojciech Młynarski:, po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy’ ja, żyjąc w nieświadomości i w niedoinformowaniu powinienem się cieszyć a jednak odczuwam dyskomfort. Bo ja tak naprawdę nie wiem, co się w tym kraju dzieje. Bo wszyscy funkcjonariusze i urzędnicy państwowi, co chwilę mi powtarzają: – obywatelu spokojnie, to, czego nie wiesz jest tajemnicą ściśle tajną dla twojego dobra. Słyszę wkoło zapewnienia polityków, dla których państwo jest pracodawcą, abym się nie denerwował i nie dopytywał, bo są przecież odpowiedni ludzie w odpowiednich instytucjach i oni to, co mnie trapi wyjaśnią. A jak już wszystko będzie jasne to może się dowiem lub nie dowiem w zależności, co tam będzie ustalone. Bo wyższa racja stanu oraz interes państwowy wymaga żeby obywatel – taki jak ja – korzystający w pełni praw obywatelskich jednak nie wszystko zwiedzał.

 

Agencja Associated Press – powołując się na raport inspektora generalnego amerykańskiej centralnej agencji wywiadowczej oraz anonimowe źródła w amerykańskim wywiadzie – podała, że w tajnym więzieniu CIA w Polsce torturowano osobę podejrzewaną o terroryzm. Nad więźniem miał się znęcać funkcjonariusz amerykańskiej agencji wywiadowczej.  A u nas oczywiście nikt nic nie wie. To znaczy, niby wszyscy coś wiedzą, ale nikt nie przyzna się, że więzienia i tortury w Polsce były. Ani też nikt nie zaprzeczy, że ich nie było. – Poczekajmy na wyjaśnienia prokuratury – mówią posłowie od lewa do prawa oraz ci z centrum. No ileż można czekać? Ja wiem, że u nas sądy to nie jest najszybsza instytucja – ale bez przesady. Prawie pięć lat!  Oczywiście nie wiadomo czy oni tam coś w tych organach sprawiedliwości robili w tej sprawie, bo przecież to tajne przez poufne. I taki szarak ja dostałby pewnie zawału jakby się dowiedział, co tam nowego w śledztwie. A tak, jest niejawne i już. I po sprawie. Zawsze można przecież powiedzieć, ze śledztwo trwa. Można też oczywiście jak się jest opłacanym przez państwo politykiem przyjąć zachowawczą i bezpieczną postawę w stylu: – Nie wierzę, żeby na polskiej ziemi kogoś torturowano lub: – Nie zetknąłem się z taką informacją, że takie tortury miały w Polsce miejsce. Tak na wszelki wypadek trzeba tak mówić, bo przecież ci nieodpowiedzialni Amerykanie gotowi jeszcze przedstawić jakiś dowód i wyjdzie się na takiego, że polityk wiedział a nie powiedział. 

 

Mam wrażenie, że w Polsce jak u Orwella w książce 1984. Istnieje partia wewnętrzna. Na zewnątrz jesteśmy my szaraki, zwyczajni obywatele, a tylko funkcjonariusze partii czy może państwa wewnętrznego mają dostęp do prawdziwych tajemnic. A tych poza kręgiem władzy się nie informuje, bo my jesteśmy jak dzieci, którym nie mówi się prawdy w imię ich dobra. Bo jakbyśmy znali prawdę to nie dość żebyśmy się strasznie zdenerwowali, to jeszcze może wygadalibyśmy komuś obcemu?  U Orwella do partii wewnętrznej należały osoby na wyższych stanowiskach. I u nas jest identycznie. Moim zdaniem obecny system prawny nosi bardzo wiele cech państwa totalitarnego. Są rozbudowane normy prawne dotyczące zakazu rozpowszechniania informacji niejawnych. Prawie nie ma jednak norm odnoszących się do trybu udostępniania takich informacji. I dlatego ja nic nie wiem. Nie wiem nawet czy to, co mi powiedzą politycy będzie prawdą.  – Nie mam żadnej informacji, by w Polsce Amerykanie torturowali więźniów – mówił były prezydent Kwaśniewski. Choć nawet on nie mówi wprost: absolutnie zaprzeczam.- Nie namówicie mnie bym o tym mówił. Sprawę bada prokuratura – tak informację o torturowaniu więźnia skomentował premier Tusk. Czyli znów jest ktoś, kto bada, ale czy naprawdę bada nie wiadomo, bo to tajne. Słyszałem też opinie, że nie powinno się o tym mówić głośno i powszechnie, bo terroryści się na nas zemszczą. Pewnie nawet by nie wiedzieli gdzie leży Polska gdyby nie przymusowe wizyty w Polsce więźniów CIA. O przepraszam, domniemane wizyty, bo przecież tylko Amerykanie wiedzą, że tu byli i torturowali więźniów. Funkcjonariusze mojego własnego państwa na razie dogłębnie tę sprawę wyjaśniają.  W drodze tajnego śledztwa ustalą czy Amerykanie tu byli czy ich może nie było. Chyba, że ustalą, że nie jestem godzeń takiej wiedzy, bo jestem tylko zwykłym obywatelem a nie funkcjonariuszem państwa wewnętrznego.