Ta głowa ostrzyżona
Świat z komedii Miś jest w Polsce wiecznie żywy. Każdego dnia oglądając w telewizji wiadomości z naszego politycznego życia doznaję dziwnego uczucia, że ja już to kiedyś, gdzieś widziałem. Że ja już to kiedyś słyszałem. Że o tym czytałem. Doskonale wiem, że ta polska komedia to tylko fikcja. Ale co ja zrobię, jeśli co chwila ujawniają się nowi bohaterowie naszego doczesnego życia jakby żywcem wycięci z filmowych kadrów. Dlatego pewnie tak często kolejne cytaty z tego filmu odnoszą się do naszego współczesnego życia. – Stasiek! Tyś się na Amerykana zrobił! Kojak? W tym filmie tak się ciebie stało? – Każdy pewnie pamięta to zdanie z Misia. Aż się prosi, aby to teraz wykorzystać. Ten cytat filmowy jak ulał pasuje do współczesnej wypowiedzi prezesa prawych i sprawiedliwych o nowym image swojego byłego kolegi partyjnego. – Mnie, nie ukrywam, najbardziej zastanowiła jego nowa kreacja. Ta głowa ostrzyżona. To wygląda dość uderzająco, to mi przypomina takie ukraińskie obyczaje… Można powiedzieć kozackie – stwierdził ze śmiechem były premier z wrodzoną sobie delikatnością i znawstwem tematu.
Słysząc wypowiedź prezesa myślałem o swym losie łysola głaskając się po króciutko ogolonej głowie. Mam taką fryzurę od dawien dawna, ale po raz pierwszy słyszę, że to ukraińskie obyczaje. Dotychczas byłem, co najwyżej z powodu moich włosów lub raczej ich braku przyrównywany do potężnych panów, co to na początku rozmowy z interlokutorem raczej walą z główki a potem zadają pytania. Jak ktoś tak uogólnia na podstawie braku owłosienia na mojej głowie to zawsze jest mi bardzo przykro i to z dwóch skrajnie rożnych powodów. Pierwszy to taki, że przecież ze mnie żaden tam zadymiarz a raczej niespotykanie spokojny człowiek. Dobrze, przyznam to od razu, z utrwalonego w świadomości społecznej obrazu łysego bandyty, mam tylko łysą czaszkę z lekkim meszkiem owłosienia. Bo jeśli chodzi o bicepsy i masę mięśniową to jestem raczej przeciwieństwom osobnika grubo ciosanego z wielkim karkiem i kwadratową szczęką. Ja to raczej jestem chucherkiem. A tu, takie porównania spotykają przez ten brak owłosienia- jakbym był postrachem na dzielnicy. Drugi powód, z jakiego jest mi przykro, gdy słyszę o sobie takie wypowiedzi to ten, że ja nawet jakbym chciał to nigdy nie będę miał na głowie fryzury afro czy wielkiej lwiej grzywy jak na przykład Wodecki. Takie geny. Łysieję i już. I nic tego nie zmieni. I dlatego mam taką fryzurę.
Przez te lata słyszałem – zabawne dla tych, co to mówili – zdanie z Misia: Tyś się na Amerykana zrobił! Kojak? W teatrze…W mordę kopany! W życiu bym do teatru nie poszedł! No i teraz dzięki uprzejmości prezesa do repertuaru tych, co to uwielbiają żarty z mojej fryzury doszło kolejne powiedzonko. – Ta twoja głowa taka ostrzyżona. To mi przypomina takie ukraińskie obyczaje… Można powiedzieć kozackie – tymi słowy przywitał mnie mój znajomy dziś rano. Tak, bardzo dziękuje panie prezesie. Załatwił mnie pan na cacy. Przez lata byłem Amerykanem, Kojakiem… A teraz, co? Dodatkowo zostałem Ukraińcem i Kozakiem.
