Prawa oficjalna i tajna prawda

Obublikował pavvel dnia

Jeśli ktoś, kto nazywa się naszym przyjacielem za naszymi plecami obgaduje nas oraz knuje przeciwko nam, to zapewne, gdy wyjdzie to na jaw osoba ta przyjacielem naszym przestaje być. Bardzo łatwo możemy osądzić kogoś, kto tylko udaje, że się z nami przyjaźni a okazuje się niegodny naszego zaufania. Nie będziemy też zapewne szczęśliwi dowiadując się, że ktoś, kogo uważaliśmy za bliskiego kolegę okazuje się tym, który w tajemnicy przed nami obmawia nas i wyśmiewa. W takich międzyludzkich stosunkach sprawa jest prosta i łatwa do przewidzenia. Ktoś, kto nadużył naszego zaufania przestaje być naszym przyjacielem. Tak jest między zwykłymi ludźmi w większości takich przypadków. Inaczej sprawy się mają, jeśli przyrównamy te oczywiste prawdy ze stosunków międzyludzkich do tego, co dzieje się między rządami państw. Tam czymś naturalnym jest udawanie przyjaźni. Zawsze szczerze radowały mnie takie obrazki telewizyjne z oficjalnych wizyt prezydenta kraju X u premiera kraju Y tak dla przykładu oczywiście nazwanych. Przywódcy oficjalnie ściskają się za ręce. Uśmiechają się do kamer. Dużo mówią o tym, że oto nastał całkiem nowy rozdział w przyjaznych stosunkach między obydwoma krajami… że teraz po latach nastąpi nowe otwarcie… i takie dam oficjalne wypowiedzi. Bo w stosunkach międzypaństwowych występuje coś, co można nazwać polityką oficjalną i o tej właśnie napisałem powyżej. Ale istnieje też cześć tajna przez poufną i dopiero wtedy robi się ciekawie, kiedy to, co utajnione staje się oficjalne.

 

W czasie, gdy portale internetowe największych światowych gazet publikują pierwsze analizy nowych dokumentów serwisu Wikileaks dotyczących amerykańskiej dyplomacji dość jasno widać, na czym polega ta dwoistość. Jak bardzo różni się świat oficjalny od tego tajnego. Nie jestem tym zaskoczony. Raczej mam uczucie, że potwierdziło się to, o czym od dawna wiedziałem. Teraz mam jeszcze większą pewność, że to, co wiem oficjalnie, zdecydowanie rożni się od tego, co w państwie jest poufne. Przez lata słyszałem, że mam skłonności do spiskowej teorii dziejów. Że wszędzie widzę spisek a przecież państwowa rzeczywistość jest klarowna i przejrzysta i nie mam, co na siłę szukać w niej tajemnic. A tajemnice są i pewnie będą, bo taka jest natura państwa, jako instytucji. Wiem, że to wszystko, co piszę jest naiwne, ale nic na to nie poradzę, że chciałbym, aby rządy państw nie prowadziły gier strategicznych, tylko ze sobą szczerze rozmawiały. Żeby bezpieczeństwo Polski nie wynikało z geopolitycznych targów, z których wynika, że jeśli u nas nie będzie rakiet jednego supermocarstwa, to drugie supermocarstwo nie postawi gdzieś swoich. Wiem, naiwność. Ale co ja poradzę na to, że chciałbym żeby tak właśnie było a tak nie jest. Że chciałbym jawności w polityce i dyplomacji a jej nigdy nie dostanę, że chciałbym szczerości a nie mam, co na nią liczyć.  – Człowiek tworzy instytucje, które potem zdobywają władze absolutną i są przekonane, że człowiek jest ich własnością – powiedział kiedyś Milos Forman. Rządy powstają z naszego wyboru a następnie ludzie u władzy przestają wierzyć swoim własnym obywatelem i wszystko utajniają. To, o czym rozmawiają nie może być dla nikogo znane. Nawet nie mogą tego znać ci, co rządy wybierają.  I gdy nagle ktoś opublikuje zapisy targów między państwami robi się nieprzyjemnie.  A mnie jest nieprzyjemnie, bo mam wrażenie, że nikt mi o niczym nie mówi. Albo mówi mi tylko to, co mam usłyszeć oficjalnie. A reszta zawsze pozostaje tajna i poufna.