Walczą o pokój aż leje się krew
Moja ojczyzna walczy o pokój, mój rząd walczy o pokój, nasza armia walczy o pokój, więc ja też walczę o pokój- słowa piosenki Dezertera przypomniały mi się jak słuchałem doniesień o nowej wojnie w obronie światowego pokoju, jaka zaczęła się w Libii. Pamiętam jak wiele lat temu pewien polityk przekonywał mnie oraz moich znajomych, że jednym z największych przykładów obłudy PRL-u było wieczne podkreślanie, że władza ludowa walczy o pokój. Że tu z jednej strony były za komuny niebieskie flagi na każdej latarni, białe gołąbki w witrynach sklepów a z drugiej, bezwzględna walka z opozycją i ogólnie angażowanie się bloku sowieckiego w wojny na całym świecie. Przekonywał nas ten pan, że ten zły system rządów, który odszedł w Polsce do historii, ustami swoich przywódców mówił społeczeństwu, co innego, a robił zupełnie coś przeciwnego. Tłumaczył też nam, że teraz w naszej ojczyźnie, która dołączyła do wolnego świata będzie zupełnie inaczej. Wielu z moich znajomych ten pan polityk przekonał. Ja też bardzo chciałem żeby było inaczej niż kiedyś. I faktycznie wiele się zmieniło. Można dyskutować czy zawsze te zmiany, które nastąpiły po zmianie systemu są zmianami na lepsze czy na gorsze. To całkiem inna historia. Ale jednego jestem zupełnie pewien. Jeśli chodzi o walkę rządów o pokój nic się nie zmieniło. Światowe mocarstwa znów rozpoczęły wojnę, aby zapewnić pokój ludzkości. Zaczęła się kolejna wojna w obronie ludności cywilnej,na której zapewne najwięcej zginie cywili właśnie. Przecież nie można było stać spokojne i przyglądać się biernie jak reżim pułkownika Kadafiego morduje własnych obywateli. Tak,zapewne nie można, ale też nie wiem, co takiego wyjątkowego stało się w Libii.Jakoś nie było interwencji w Tunezji czy Egipcie. No, ale tam nie chodziło o ropę. Teraz, gdy wewnętrzny konflikt zagraża interesom, wojna jest uzasadniona.Nie dało się przekonać do siebie Kadafiego całowaniem go po rękach jak to czynił prezydent Włoch, więc teraz można go zmienić na bardziej pokornego przywódcę przy pomocy bomb. Walczymy o pokój w Afganistanie. Walki trwały w Iraku. Teraz walczymy o pokój w Libii. Obama walczy o pokój, Sarkozy walczy o pokój, Berlusconi walczy o pokój…wszyscy walczą o pokój… aż się leje krew, – że tak sparafrazuję słowa piosenki Dezertera.
