Chcę jutra już dziś!

Obublikował pavvel dnia

Zastanawiam się jak długomożemy wytrzymać w sytuacji gdzie wszystko, co powinno być już od dawna, niejest tu i teraz, a będzie dopiero w przyszłości. W tej bliżej nieokreślonejprzyszłości oczywiście. Nie wiem, jak długo jeszcze będę musiał znosić tociągłe obiecywanie, że coś wydarzy się za kilka lat. Jak długo jeszcze będęmusiał wysłuchiwać, że powody natury ogólnej spowodowały odsuwanie inwestycji wczasie? Fenomenem naszych czasów jest planowanie w przyszłości. Bo plan zawszejest bezpieczny i można go skorygować. Trudności pojawiają się jak trzeba cośwykonać. Wtedy okazuje się, że coś jest zrealizowane w wersji minimalistyczneja resztę zrobi się potem, czyli znów w przyszłości. Kiedy będzie rozwiązanyproblem bezrobocia? – zapytamy polityka czy państwowego urzędnika. – Wprzyszłości, za kilka lat lub po wygranych przez nas wyborach, ale i to też nieod razu – odpowie. Bo przecież on rządzić pragnie tu i teraz, a problem to onmoże rozwiązać w przyszłości. Bo może do tego czasu cośsię zmieni i znów będzie można coś obiecać. Wiem, że jak jest nas wszystkich –nominalnych Polaków i katolików znaczy – z osiemdziesiąt procent wspołeczeństwie (wersja optymistyczna) to jesteśmy przyzwyczajeni, że nagrody zadobre sprawowanie na ziemi możemy się spodziewać dopiero po śmierci. Ale możewarto dla tych mniej wierzących zbudować przynajmniej zalążek państwa, gdziedobrobyt będzie teraz, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. I to tylkoprzy założeniu, że wszystko pójdzie zgodnie z planami oczywiście.  I tak trwamy w sytuacji, w której sytypolityk opowiada mnie głodnemu, że jeśli poczekam jeszcze z dziesięć lat to sięw końcu doczekam wyjścia z kryzysu i będę mógł się przekonać tym, że będę takzamożny jak on teraz.  – Jutro to dziś, tyle,że jutro – powiedział Sławomir Mrożek. Jeśli tak, to ja bym bardzo prosił żeby, choć raz to, co ma być jutrobyło właśnie już dziś. Albo niech stanie się to w czasie, który będę mógłogarnąć moim świadomym życiem. U nas w kraju jest swoisty kult planowania.Planujemy, że w przyszłości w tym miejscu powstanie na przykład most. A czypowstanie to się dopiero zobaczy… w tej przyszłości właśnie.

U nas wszystko jest w sferzemarzeń. Do roku dwa tysiące dwunastego miały powstać nowoczesne i bezpiecznedrogi i autostrady. Coś tam się wybudowało, ale bardzo wiele inwestycji jestnadal w planach i zapewne w roku mistrzostw Europy w piłce kopanej, nadal nie będziefizycznie istnieć, ale powstanie właśnie w przyszłości. Od dwudziestu ponad latsłyszę o tym, że trwa rządowa reforma w służbie zdrowia a jak tylko potrzebujęporady lekarza to mówią mi w przychodni, że oczywiście będzie to możliwe…, alew przyszłości. Jak swoje odczekam w kolejce to za pół roku będę mógł sięleczyć.  Czekam na drogi, nowoczesnedworce kolejowe, obiecane miliony tanich mieszkań, pracę za godziwą płacę,sprawiedliwość w sądach, tańsze państwo, zmniejszenie armii urzędników,zmniejszenie obciążeń podatkowych i jeszcze czekam na wiele, wiele rzeczy,które wciąż mi obiecują a ich realizacja coraz bardziej się oddala. W systemiewiecznego planowania wspięliśmy się już na takie wyżyny absurdu, że nawetmożemy zaplanować coś mimo tego, że z góry zakładamy, że to „coś” niepowstanie. Kilka dni temu pisałem o tym, że urzędnicy i inwestorzy spotkali sięby ustalić, że za niespełna trzy tygodnie, powinien zakończyć się ostatni etapprzebudowy pewnej ulicy w moim mieście. A tuż po spotkaniu dyrektor miejskiegozarządu dróg i komunikacji wyznał dziennikarzom z rozbrajającą szczerością, że:- Ten termin jest właściwie nierealny. Czyli spotkali się i uradzili, że zrobiącoś w trzy tygodnie, choć z góry – przynajmniej niektórzy z nich – wiedzieli,że w zaplanowanym przez nich samych terminie tego zrobić się nie da. To jeden zprzykładów takiego urzędniczego planowania dla samego planowania.  To ciekawe, że mimo dwudziestu lat rządówwciąż zmieniających się ekip, ja wciąż słyszę, że coś osiągniemy w przyszłości.  Dwa dziesięciolecia wstecz słyszałem to samo,co teraz, że jak poczekam to doczekam się lepszych dni. Wiem, ze łatwiej jestobiecywać i planować, ale ja już nie mam czasu czekać. Niech w końcu coś będzietu i teraz i od razu.