Nie wypożyczysz już geja
Z nami Polakami często takbywa , że dyskutujemy o książkach których nawet nie mieliśmy w rękach niemówiąc już o tym że ich nie czytaliśmy. To, że nie zapoznaliśmy się z treścią, w najmniejszym nawet stopniu nie przeszkadza niektórymz nas o nich debatować . Autor jeszczenawet nie zasiadł do pisania, albo napisał ze swego dzieła niewiele, a już ma tłumyzwolenników i przeciwników. Dla marketingu to nawet dobre zjawisko. Łatwiejtaką książkę potem sprzedać. Ale dla tych, co to by chcieli porozmawiać o zawartych w dziele tezach -tak mniej ogólnie – to już zła wiadomość. Unas można wyrobić sobie pogląd o książce nawet jej nie widząc na oczy, niewspominając o jej przeczytaniu. Nawet jakdzieło pisarza ukaże się drukiem i jest dostępne na księgarskich półkach to i tak jest wielu, co to nigdy po nie nie sięgną,ale oczywiście w niczym to im nie przeszkodzi wyrażać publicznie o książceswoje zdanie. Potępiać czy wychwalać obojętnie. – Nie znam, nie czytałem, ale i tak wiem, że to złe i nie dla młodzieży – ile razy ja to już słyszałem. Niektórzy znas tak już mają. Są niereformowalni. Niezobaczę filmu, bo wiem że nie będzie mi się podobał. Nie przeczytam książki, bo mi się i tak nie spodoba.
W moim mieścierealizowany jest obecnie projekt „ŻywaBiblioteka” w ramach którego mają się odbywać spotkania m.in. z gejem, ateistą,pastorem ewangelickim czy Żydem. Każdy zainteresowany będzie mógł przyjść i„wypożyczyć” żywą książkę, czyli spotkaćsię z człowiekiem który go interesuje. Przeczytać go. Porozmawiać z nim.Założenie jest jak najbardziej słuszne. Ale na straży miejskiej moralnościstanęli ci, którzy nie chcą czytać złych książek. Jak pisałem na wstępie, nieprzeczytali jeszcze, ale już wiedzą, że obcowanie z taką „literaturą” czy w tymprzypadku żywą książką to zło najgorsze. Nie czytali, ale pogląd na temat „książki”już mają. Pewien prawy i sprawiedliwy radny wypożyczenie geja w ramach „ŻywejBiblioteki” uznał za „promocję homoseksualizmu” i „pretekst dopropagowania dewiacji”. Sam nie wypożyczył i innym zabronił. Znów pojawiło się to nasze: nie czytałem, alejuż treść krytykować mi wolno. Ta żywa biblioteka musiała się wynieść z budynkuResursy Obywatelskiej. Bo to przecieżnie może tak być, żeby gej w miejskiej instytucji przebywał, a do tego coś tammówił, a inni go słuchali. Zastępcaprezydent miasta nie ukrywał nawet, że wywarł presję na dyrektorce Resursy. -Przeprowadziłem rano rozmowę z panią dyrektor, aby nie było w „Żywej Bibliotece”geja i – jak widać – podjęła skuteczne działania – mówi zadowolonydziennikarzom.
Była rozmowa iposkutkowało. Jakie to wspaniałe. Uchronił naszą społeczność przed dewiacją. Czyteraz zadzwoni do wszystkich bibliotek i zażąda usunięcia z nich książektraktujących o homoseksualizmie? Obym mu tylko pomysłu nie podsunął. Bo o to,że byłby do tego zdolny, jestem całkowicie przekonany. – Jako rodzic byłbym nieszczęśliwy, gdybymoje dziecko było uczone przez homoseksualistę. Na pewno wysłałbym do wychowawcyczy dyrektora pismo, że nie wyrażam na to zgody, albo posłał dziecko do innejklasy lub szkoły – mówił dziennikarzom ten sam wiceprezydent, odpowiedzialny za oświatę wmoim mieście, niespełna dwa lata temu. Wypowiadał się publicznie zaraz po zakończeniuwykładu Paula Camerona amerykańskiego psychologa wzywającego do karaniahomoseksualistów. – A jeśli wykład dla nauczycieli chciałby w miejskiej saliwygłosić na przykład Robert Biedroń współzałożyciel i prezes Kampanii przeciwHomofobii? – pytali go wtedy dziennikarze. Wiceprezydent powiedział, że raczejnie wydałby na to zgody. I jak widać dotrzymał słowa. Nie dość, że mamy wmieście rządy prawe i sprawiedliwe, to jeszcze konsekwentnie trwające w homofobii.
