Milcząca siła w precyzji
– Rzeczniczka prezydentapoinformowała nas, że na odpowiedź na nasze pytania prezydent ma miesiąc – przeczytałemo tym w gazecie. W tej, co to sama jejnazwa wskazuje żeby to ją właśnie wybrać na poranną lekturę. Tam byłyzamieszczone te precyzyjne słowa. Były tosłowa pani rzecznik, która tłumaczyła niezrozumiałe dla wielu, a już dlażurnalistów to z pewnością, milczenie włodarza miasta. Te ważne odpowiedzi, naktóre tak oczekują zniecierpliwieni dziennikarze, dotyczą sprawy usunięcia zmiejskiego budynku geja, który był elementem projektu Żywa Biblioteka. Stało się to przez sugestie pewnych lokalnychpolityków, na które mało odporna okazała się pani dyrektor miejskiej placówkikultury. Nie będę się tu znów pastwił nad pewnym radnym, który obecność geja wmiejskiej placówce określił, jako „promocję homoseksualizmu „. Bo i ja nie chcę być posądzony o„propagowanie dewiacji” – używając słów tego lokalnego polityka. Obawiam się,że sprawa prezydenckiego milczenia jest bardzo prosta. Tylko dlaczego? Niepotrafi, czy nie chce tego dostrzec? To jest właściwe pytanie. Wiele osób piszelisty do pana prezydenta a on milczy. I słusznie! Nic nie mówi. Nic nie pisze. Znów słusznie! Czyni tak nie bez powodu. – Milczy.Od początku zamieszania z Żywą Biblioteką nie pojawił się żaden jego oficjalnykomentarz, wpis na stronie internetowej czy na blogu. (…) nie odpowiedziałrównież na żaden z listów. Dlaczego? – zastanawia się gazeta. Ta taktyka magłębokie podstawy. I nie ma to nic wspólnego z tym, że On po prostu nie chcesię wypowiadać. Pierwszy obywatel mojego miasta wcale się nie boi, że mu ktoś przykleietykietę homofoba. Prezydent musi milczeć. Musi zachować ciszę. Nawet jak niezgadza się z tym, że „środowiska homoseksualne, które w innych miastachzasłynęły agresywną kampanią promocyjną homoseksualizmu” zostały zmiejskiego budynku wyproszone – zgodnie z sugestią wiceprezydenta – prezydentnic nie może na to poradzić. Musi nadal milczeć. Wszyscy się zastanawiajądlaczego? On nic nie mówi, nic nie pisze. Czyni tak, bo wszystko musi byćzgodne z miejską strategią promocyjną. A może ci wszyscy, którzy zarzucająbezprawnie i niesprawiedliwie, że prezydent specjalnie milczy, nie rozumieją,że on to robi, bo… tak po prostu nie ma innego wyjścia. Ja chyba rozwiązałem tęwielką medialną zagadkę milczenia na wysokościach magistrackiej władzy. Hasłem promocyjnym mojego miasta są przecieżsłowa – siła w precyzji. No i od tego zasadniczo trzeba by zacząć wyjaśnieniasprawy prezydenckiego bezgłosu. Jakwiadomo człowiek stojący na szczytach lokalnej władzy nie może tak po prostustanąć w sprzeczności z miejskim hasłem promocyjnym. Kto, jak kto, ale włodarz miasta musi, co dniai przy każdej okazji pokazywać swą siłę w precyzji. Dziwię się, że dziennikarzetego nie zauważyli, lub nie chcą zauważyć. A przecież On nawet jakby nie chciałto musi. Nie zachowuje ciszy tak z własnego widzi mi się, czy z powodów chęcizlekceważenia tych, którzy w sprawie się obficie wypowiadają. Nic z tychrzeczy. On nie może! Taka jest prawda! Zabrania mu tego miejskie hasłopromocyjne. Przecież jego rzeczniczka już kilka razy tłumaczyła, że naodpowiedź na pytania prezydent ma miesiąc. I nic nie powie wcześniej, boprzecież jak miesiąc to miesiąc. Ani dnia krócej. Botrzeba być w tym przestrzeganiu kalendarza precyzyjnym. Bo przecież siła w precyzji!
