Dziękujmy Bogu za ciucholandy

Obublikował pavvel dnia

– A ja zakupiłemostatnio dwa przepiękne nowe garnitury – powiedział nagle i bardzoniespodziewanie nasz przyjaciel  Janek . Naszamęska dyskusja przy kawiarnianym stoliku dotyczyła zakupów. Janek tym wyznaniemwprawił nas w nie lada konsternację. Każdy z kawiarnianych dyskutantów  zdecydowanie narzekał na ceny i informował zgromadzonycho super okazjach i przecenach, dzięki którym mógł kupić to co tam mu było doubrania potrzebne. Rozmowa dotyczyła strojów casualowych ogólnie rzecz ujmując, a tu nagle nasz kolega Janekpoinformował nas o zakupie garnituru. I to nie jednego, a dwóch. Zamurowałonas, bo faktycznie czasami widywaliśmy kolegę Janka w biznesowym uniformie, alejako że zdecydowanie nie pracuje on w kręgach wielkiej plutokracji – tak dlaprzykładu – to posiadanie, a co więcej nabycie przez Janka pary garniturówwydało nam się dość niezwykłe.  Nieżebyśmy mu jakoś odmawiali prawa do posiadania takiego ubioru, ale to żeczasami był pod krawatem wcale nie znaczy, że nie zaskoczyła nas informacja ojego drogich zakupach. My tu skromnie analizujemy sens wydawania ostatnichzłotówek na koszulki z nadrukami, trampki czy jeansy na wyprzedażach, a on tunagle z tym garniturem. Przepraszam, z dwoma. – I to nie przeciętnej klasykupiłem…  ale znanej i cenionej marki –dodał kolega Janek podając nazwy firm odzieżowych które były nam znane,  ale z racji cen były, dla mnie przynajmniej,niedostępne. Sądząc po minach innych uczestników spotkania oni też raczej nieprzepuszczali, że nasz szacowny kolega jest takim wielbicielem garniturów i tow dodatku dobrej jakości i marki. Nie wspominając o tym, że zawsze sądziliśmy, iżgo na nie nie stać. Znając przeciętne ceny przypisane tym markom odzieżowym możnadojść do wniosku, że zapłacił za swój nowy strój kilka tysięcy złotych  i to razy dwa. Nie uważaliśmy go za krezusa.Zawsze to raczej łączył się z nami w bólu braku gotówki. A tu  taka informacja o nabyciu ubioru nie pierwszejpotrzeby, po ,jak przepuszczaliśmy znacznej cenie.  – Po co ci garnitur? Po co ci dwa garnitury –zapytaliśmy chóralnie gdy już minęło nam zaskoczenie i gonitwa myśli o tym, żepewnie nasz kolega został spadkobiercą jakiegoś milionera.  – Przecież na co dzień nie chodzisz w takim stroju do roboty, więc po co? – padłokolejne pytanie. – Jeśli chcecie wiedzieć to ja mam kilka garniturów – wyjaśniłz wyniosłością i dumą nasz kolega Janek. Usłyszeliśmy wyznanie, że posiada on nie tylko te dwa nowo nabyteoficjalne stroje,  ale też jeszcze kilkaklasycznych męskich uniformów. – Mam dodatkowo we własnej szafie dwa jesiennozimowe, jeden wiosenny oraz dwa letnie – wyznał. Przy stoliku zapadła cisza.Pewnie każdy rozpatrzył w myślach własny stan posiadania.  No, przynajmniej ja tak uczyniłem i podliczanienie wyszło dla mnie najlepiej. – Zapomniałem powiedzieć,  że kupiłem na przewalance – dodał po długiejchwili kolega Janek. – Wyobrażacie sobie, że oni tam w tych ciucholandach nieznają się na markach odzieży? Dwa nowiuteńkie garnitury kupiłem w rewelacyjneniskiej cenie – wyznał. No i wszystko jasne. Nie mógł tak od razu. A tu sięczłowiek zastanawia czy aby dobrze wybrał drogę zawodową,  że go nie stać na takie garnitury. A on nieraczył od raz, na wstępie powiedzieć,   że to w ciucholandzie nabył.  Wszyscy analizowaliśmy jak w jego specyficznymzawodzie można aż tyle zarobić! A on przecież normalnie kupił… jak my, ciprzeciętni.  – Tak czy inaczej,największą zdobyczą  ostatniego dwudziestoleciawolności i łask wszelakich od nowej władzy są te sklepy z używaną odzieżą –pomyślał. – Dziękować  Bogu zaciucholandy należy… Dzięki temu naród ma stały kontakt z drogą i markowąodzieżą – dodałem już głośno.