Żołnierz strzela, Pan Bóg kule nosi
Jak to na wojence ładnie, kiedyułan z konia spadnie! Wojenka jest straszna, bo na niej giną nie tylko dzielniułani. I choć pioseneczka chce inaczej to na wojnie nie jest wcale tak ładnie. Czasemumierają na niej dzieci „w wieku od trzech do pięciu lat” – jak to zwykłynazywać media. Nikt nie znał ich imion? Pewnie nie i nikogo to chyba już nieobchodzi. Dwa lata temu w wyniku ostrzału wioski z broni maszynowej imoździerza zginęło sześć osób – dwie kobiety i mężczyzna oraz troje dzieci.Strzelali polscy żołnierze. Dwie kolejne osoby zmarły w szpitalu. I co? I nic. Ci,co strzelali są zgodnie z decyzją sądu niewinni. Żołnierz strzela, Pan Bóg kulenosi – że przypomnę kolejny popularny frazes. Ten jak ulał pasuje do sytuacji.Choć to żołnierze strzelali to przecież nie oni są w tej sprawie winni. Bóg zawinił? Ale czyj bóg? Ich czy nasz? Kto wtedy kulenosił? Jeśli sąd zadecydował, że żołnierze są niewinni to równocześnie z tymisłowami powinienem usłyszeć, wyraźnie i dobitnie, kto odpowiada za śmierćcywili w wiosce leżącej setki mil od naszej granicy. Mam jednak przepuszczenie,graniczące z pewnością, że nigdy już się nie dowiem, kto zawinił. Jeśli niewojsko polskie zawiniło to, kto? Może sprzęt, którego używali był wadliwy? Aleto znów mi przypomina banał z tym strzelaniem i noszeniem przez siłynadprzyrodzone pocisków moździerzowych gdzie podanie. – Na wojnie zdarza się wiele takich rzeczy,których nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić w czasie pokoju – powiedziałpewien minister. To bardzo ciekawy pogląd, bo chyba nadal oficjalnie naszedzielne wojska znajdują się w dalekim i obcym kraju nie na wojnie, a na „misjistabilizacyjnej”. Widać czasami wojenka to wojenka bez znaczenia jakby ładnie jąnazywać. Jeśli zaś chodzi o granicewyobraźni to faktycznie, jestem sobie w stanie teraz wyobrazić, że może nie byćwinnych śmierci cywili. Do tej pory uważałem, że w warunkach pokoju, jakiepanują w naszym kraju, można dojść prawdy, kto zawinił. Myliłem się. – To jest nieprawdopodobny stres i napięcie,w jakim pozostają żołnierze. I dlatego wiele spraw można usprawiedliwić – takżetakie błędy – dodał minister. Czyli śmierć cywili w wyniku ostrzału z bronimaszynowej i moździerza to taki… błąd. Pomyłka tylko. Jeśli istnieje jakieśżycie po śmierci to ciekawe, czy zabite dzieci zgadzają się z tympoglądem? Sąd uniewinniając oskarżonych żołnierzyuznał, że brakuje wystarczających dowodów, by wydać wyrok skazujący. Wytknąłprokuraturze błędy i zaniedbania w śledztwie. Słusznie. Nikogo nie można skazaćbez dowodów. Ale mnie denerwuje ten zwycięski ton polityków, z którego wynika,że nic się nie stało poza błędem jedynie. Że choć cywile zginęli, to nie możnajasno wskazać winnych. Nikt nie ma ochoty wyjaśnić rodzinom ofiar, dlaczego ichbliscy zginęli. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Żebym był dobrzezrozumiany. Jeśli żołnierze są niewinni, to są niewinni. Ale nie może być tak,że jedynym winnym masakry jest ogólna sytuacja polityczna, wojna oraz pomyłki.Bo jeśli czynimy odpowiedzialnym za masakrę cywili tylko błąd, czyli przypadek,który może się zdarzyć na wojnie, to ja zaproponuje własne rozwiązanie jakwygrać wojnę (lub misję stabilizacyjną) w tym rejonie świata. Wiem, że toradykalne i wręcz absurdalne. Ale absurdem, absurd sytuacji chcę uwidocznić. Potym jak widzę, że prawie nikogo nie obchodzi los zabitych to mam prawo donieprawdopodobnych i skrajnych rozwiązań w założeniu teoretycznym. Przywalmytam atomówką przez przypadek oczywiście. Potem powiedzmy, że na wojnie wielespraw można usprawiedliwić – także takie błędy. Będzie po sprawie. A że zginąteż niewinni ludzie? No cóż… na wojnie czasem błędy się zdarzają, nieprawdaż? Pokażmytym złym, co to jest siła i… jaki jest nasz honor.
