Centrum informacji o amerykańskim śnie
Nie można powiedzieć , prezydentmojego prowincjonalnego miasta ciężko pracuje nad tym, żeby nam szarakom -poddanym jego magistrackiej władzy – żyło się coraz dostatniej i piękniej. Starasię nasz demokratycznie wybrany przywódca, aby gród nasz rozrastał się i rozkwitał. Co prawda,ostatnio naszej władzy ukochanej niewidać na mieście. Niczego uroczyście nie otwiera i nie przecina żadnych wstęg. Aleczemu się tu dziwić? Do wyborów samorządowych znów jest dużo czasu, więc niemusi. Lokalne media narzekają, żeprezydent jakiś taki niedostępny, nieobecny, że na pytania dziennikarzy albowcale nie odpowiada albo robi to za niego jego rzecznik czy inny urzędnik. –Pracuje w zaciszu swego gabinetu – starał się wyjaśnić to zniknięcie z lokalnejpolitycznej sceny prezydenta mój znajomy urzędnik niskiego szczebla, gdy nasza rozmowazahaczyła o starania naszych władz względem poprawy jakości dróg w mieście. –Może tak właśnie jest, pożyjemy, zobaczymy – zgodziłem się z kolegą, odkładającjednocześnie weryfikację prezydenckich starań i poczynań na przyszłość. I nie rozczarowałem się. Wieczoremprzeczytałem maila rozsyłanego przez miejskich urzędników, który zawierał międzyinnymi informacje o tym ,że w moim mieście powstanie Amerykański CentrumKultury i Informacji. List intencyjny wtej sprawie podpisali siódmego czerwca Prezydent oraz Ambasador Stanów Zjednoczonychw Polsce – przeczytałem z lekkim niedowierzaniem. Wow! – wyrwało mi się wjęzyku naszych przyjaciół z dalekiego kraju. To dopiero wiadomość. Może i drogi budowane w nieskończoność, może ibezrobocie powyżej dwudziestu procent – jak słyszałem – ale za to będzie u nas Amerykańskie Centrum Kultury i Informacji!. -Może w przyszłości ambasada? – rozmarzyłem się. Przecież nie można tak z tym bezrobociem isięgającymi lat opóźnieniami w remoncie dróg, gdy u nas taka instytucja naświatową skalę – skarciłem sam siebie. Toż to sukces na miarę wybudowanialotniska na naszej prowincji! Ba, nieważne nawet to! Pewnie nigdy nie utworzą lotniska,nieważne też drogi, i w zasadzie nic nie jest ważne przy tej wiadomości. AmerykańskieCentrum Kultury i Informacji u nas w mieście! – Jest inicjatywą Prezydenta (…). Będzie to czwarta tego typu placówka w kraju,po Gdańsku, Łodzi i Wrocławiu – przeczytałem w liście od urzędników. Tak, to jest wiadomość dnia! Co ja tu piszę,całego roku! Teraz to dopiero „ każdy będzie tam mógł otrzymać informacje oStanach Zjednoczonych, głównym zadaniem placówki jest bowiem szerzenie wiedzyna temat społeczeństwa amerykańskiego.” Dobry i ludzki Pan z tego naszego prezydenta. IAmeryka taka dobra! Tak o nas, mieszkańców miasta na prowincji dba. Czasem ażoczy bolą patrzeć, jak się przemęcza ten nasz prezydent. On dla nas, dla luduswego te Amerykańskie Centrum Kultury i Informacji wielkim staraniem uzyskał!Jak widać nieprawdę ludzie mówią! Nasz gospodarz ciągle pracuje! Wszystkiegoprzypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – towilki! To słuszna inicjatywa! W moim mieście jest centrum handlowe. Piękne iamerykańskie. –Kogo stać na towary któretam są – słyszę wkoło narzekania. To prawda. Niewielu tam kupujących, więcej oglądających.A gdyby tak utworzyć Centrum Informacji ludzi, których nie stać na zakupy wdrogich sklepach? Będzie się można dowiedzieć o nich bez kupowania. Całkiem jako Ameryce bez jej odwiedzenia. Bo kto dostanie wizę do Stanów? I kogo stać nabilet? Niewielu… ale dowiedzieć się może każdy.
