Grubas z plakatu

Obublikował pavvel dnia

W zatłoczonym o poranku autobusie komunikacji miejskiej, stoję za fotelem, na którym siedzą dwie panie. Przed pojazdem, który zatrzymał się na przystanku stoi autobus. Przez przednią szybę doskonale widać wielką reklamę, która zdobi – jak się za chwilę miało okazać, to tylko moja subiektywna opinia – tył poprzedzającego nas pojazdu. Obie kobiety wpatrują się w reklamę, bo i tak przez wielka szybę nic innego w tej chwili nie widać. Nagle jedna zaczyna znacząco prychać i kręcić głową. Tak, to właśnie jest tak chwila, w której zawsze czuję, że ktoś zaraz, za chwileczkę zapragnie podzielić się z otoczeniem swym spostrzeżeniem. Wiedziałem, ze pani się zbiera w sobie, aby coś skomentować, ale jeszcze nie wiedziałem, co wzbudziło w pani chęć podzielenia się swymi przemyśleniami ze współpasażerami.  – Zaraz coś powie – pomyślałem i nie pomyliłem się.  – Że też oni musieli powiesić na tym autobusie takiego byka z tyłu – powiedziała i już wiedziałem, że wywód kobiety będzie dotyczył reklamy. – Żeby to jeszcze, co ładnego, ale nie takiego byka nalanego dali – dodała. Spojrzałem i ja przez przednią szybę autobusu. Na tyle pojazdu, który właśnie ruszał z przystanku zobaczyłem wielką reklamę pewnego banku.  Przyznam, że szukałem tam wielkiego byka, zwierzęcia, że tak powiem, a zobaczyłem zawodnika sumo ustawionego w blokach startowych szykującego się tak jakby do biegu. – Takiego grubasa dali na tym zdjęciu, wielkie to i tłuste.. ani ładne to, po co takiego grubasa umieszczać na autobusie – pani dokładnie osądziła reklamę banku.  Myślałem, że nikt nie podejmie dyskusji, ale myliłem się. – Szanowna pani się myli – powiedział uprzejmie jegomość w kapeluszu i z parasolem w dłoni – on jest taki gruby nie bez powodu… – Ależ panie, przecie widać, że to spaślak – wtrąciła mu się w wypowiedź kobieta. – Właśnie mówię, że on gruby nie bez powodu – kontynuował pan starszy – on jest zawodnikiem sumo… pani wie… taka sztuka walki… w telewizji pokazywali… jest taki gruby żeby trudniej go było przenieść. – Eeeee, co też pan mówisz – pani najwidoczniej nie dowierzała. – Tak, naprawdę, ten pan ma rację to zawodnik sumo – wtrąciła się trzydziestoparoletnia kobieta. – oni nieźle zarabiają i w Japonii są prawdziwymi gwiazdami – dodała. – Eeee, co żeś pani… taki grubas – pani nadal nie była przekonana. Nasz autobus, co przestanek stawał za swym poprzednikiem, a oczom dyskutantów na nowo ukazywała się wielgachna postać zawodnika sumo. – Po co to takie dawać na autach… ani to ładne ani potrzebne – sąsiadka głównej dyskutantki postanowiła też powiedzieć kilka słów.  – Jak się, kto chce czegoś dowiedzieć albo znaleźć to i tak znajdzie – dopowiedziała. –  Pewnie – potwierdziło kilka głosów. No i na tym ocena reklamy w zasadzie się zakończyła, bo panie wysiadły na swoim przestanku a nikt wątku nie kontynuował.  Ciekawi mnie jedno – czego właściwie spodziewali się twórcy reklamy? Pewnie nie dyskusji nad elementem graficznym? Pewnie jak każda reklama, tak i ta miała do czegoś zachęcać. Ale tym razem się nie udało… panie skupiły się na grubasie… może to nie był target tego banku? A może ktoś przesadził? A właśnie, jakiego banku była to reklama? Dziwne, ale nie zapamiętałem.