Bajzel z przyczyn formalnych

Obublikował pavvel dnia

– Wg posiadanych informacji od inwestora tj. Wodociągów Miejskich oraz MZDiK inwestycja nie jest zakończona z przyczyn formalnych i nie można wskazać dokładnej daty wykonania prac porządkowych przez wykonawcę – przeczytałem (choć sam nie wierzyłem w to co czytam) w mailu od Komendant Straży Miejskiej. Wygląda na to, że szef strażników miejskich sugeruje mi żebym przyzwyczaił się do bajzlu, jaki panuje przy jednej z głównych ulic mojego miasta, bo on nic nie może zrobić z przyczyn formalnych. Teoretycznie to ja spodziewałem się takiego obrotu sprawy, bo niczego dobrego nie można się spodziewać po urzędnikach. Praktycznie to mnie to jednak niemiłosiernie wkurwiło.

Ponad rok temu wstecz, ale naprawdę nie wiem dokładnie kiedy, bo początek tej miejskiej inwestycji zniknął gdzieś o pomroce dziejów, miejskie spółki rozpoczęły wymianę kanalizacji pod i przy jednej z głównych ulic mojego miasta. Jak to często bywa ktoś w padł na pomysł, że ziemię z wykopów oraz inne odpady pobudowlane nie będą wywożone gdzieś daleko od budowy, bo lepiej je składować na wolnej działce obok budowy. I tak oto za zgodą anonimowego urzędnika wyrosły przed moimi oknami góry. Zwały ziemi, piachu, kawałków betonu, płyt chodnikowych, bruk z jezdni oraz kopczyki skamieniałego asfaltu. Po prostu sterty śmieci. Gdy robotnicy zniknęli z okolicy postanowiłem sprawą składowiska odpadów zainteresować straż miejską. Naiwnie myślałem, że przecież instytucja powołana do pilnowania ładu i porządku w mieście wesprze moje starania o likwidacje gór śmieci i ziemi z przed moich okien i przywrócenia na tym terenie zieleni. Napisałem więc list i nawet dostałem odpowiedź, którą pozwolę sobie zacytować.

W odpowiedzi na Pana e-maila z dn. 19.02.14 r. dotyczącego składowania materiałów budowlanych na terenie zlokalizowanym przy ulicy (…) informuję, że zezwolenie na powstanie składowiska zostało wydane przez inwestora budowy sieci kanalizacyjnej tj. Urząd Miejski (…) Wykonawca po wykonaniu prac tj.: planowane zakończenie kwiecień 2014r. jest zobligowany do przywróceniu ww. terenu do stanu pierwotnego. Podpisał sam Komendant Straży Miejskiej.

Poczekałem do połowy maja i gdy nic się nie wydarzyło. Góry ziemi i śmieci pobudowlanych trwały niezmienione, postanowiłem jeszcze raz napisać do komendanta.  – W odpowiedzi na Pana e-maila z dn. 13.05.2014 r. dotyczącego składowania materiałów budowlanych na terenie zlokalizowanym przy (…) informuje, że termin wykonania prac został przedłużony do końca czerwca 2014 r. – usuwanie usterek – napisał do mnie komendant.

Jak już na zwałowiskach wyrosły dwumetrowe chwasty oraz małe drzewka postanowiłem przypomnieć strażnikom o sprawie. I ponownie napisałem list. – W odpowiedzi na Pana e-maila z dn. 10.07.2014 r. dotyczącego składowania materiałów budowlanych na terenie zlokalizowanym przy ulicy (…) informuję, że wg posiadanych informacji od inwestora tj. Wodociągów Miejskich oraz MZDiK inwestycja nie jest zakończona z przyczyn formalnych i nie można wskazać dokładnej daty wykonania prac porządkowych przez wykonawcę – napisał tym razem szef strażników porządku w moim mieście.

Teraz mogę zapomnieć o sprawie. Nie mam co pisać do komendanta, bo to jak pisać na Berdyczów. Nie da się ustalić, kiedy oni tą inwestycje skończą, więc nie można określić dokładnie terminu zakończenia prac porządkowych. Czy równie dobrze może taki stan rzeczy trwać rok jak i dziesięć lat czy dwadzieścia. I nikt tu nie dostanie mandatu, bo przecież inwestycja trwa, nie jest zakończona ze względów formalnych i tak trwać może sobie latami. A góry śmieci niech porastają chwastami.

Jaki ja czasem jestem naiwny.   Sam się sobie dziwie, że po tylu latach życia, po tylu latach doświadczeń z władzą jeszcze prostodusznie wierze rządzącym. Przecież powinienem wiedzieć, że jeśli inwestorem są miejskie spółki czyli Wodociągów Miejskich oraz Miejski Zakład Dróg i Komunikacji, to instytucja miejska jaką jest Straż Miejska nie zrobi krzywy magistrackim firmom, bo to przecież jedna wielka rodzina. –  Kruk krukowi oka nie wykole – mówi mądrość ludowa i w tu się doskonale sprawdza. Nie ma co się skarżyć do straży miejskiej na innych miejskich urzędników lub magistrackie firmy, to bezcelowe, nikt z nich nigdy nie dostanie za swoje błędy nawet mandatu, bo zawsze znajdzie się kilka „względów formalnych”. A że „nie można wskazać dokładnej daty wykonania prac porządkowych przez wykonawcę” więc nie pozostaje mi nic innego jak przyzwyczaić się do bajzlu za oknem.