Rozważania o podatku od radia i telewizora

Obublikował pavvel dnia

– Znów karwa twarz nic w tej telewizji nie ma – narzekał kolega przeskakując z kanału na kanał w telewizji – no nic, absolutnie. – Zobacz, co na rządówce – zaproponował drugi z moich znajomych – dowartościujmy się. Po kilku błyśnięciach ekran rozbłysnął szlachetną twarzą redaktora, który z nobliwą miną opowiadał jak to idzie w ojczyźnie ku lepszemu.

Gdy dziennikarz z okienka opowiadał o dokonaniach pana prezydenta, pani premier, panów i pań ministrów przypomniałem sobie jak moja przyjaciółka opowiadała kiedyś, że uwielbia oglądać rosyjską telewizje, bo u nas to tylko same nieszczęścia w tych serwisach informacyjnych a u nich, u Rosjan, to zawsze pokazują coś pozytywnego. Oczywiście teraz takie pozytywy można znaleźć i u nas w rządowej telewizji, nieszczęście to tylko wtedy, gdy jakiś wróg narodu do niego doprowadzi, a tak to tylko szczęście, dobrobyt i ogólne zadowolenie z tego, że ojczyznę wolną raczył Pan nam zwrócić.

I tak trwaliśmy oczarowani tym, że znów Polska staje się światową potęgą, przynajmniej w opowieściach pana z telewizji. Niektórzy ze zgromadzonych, przenieśli się z pewnością myślami do lat dzieciństwa, bo i tam w czasach dawno minionych, rządowa telewizja była tak optymistyczna. Wiadomości się skończyły i pojawiła się na ekranie reklama nawołująca do terminowego opłacania abonamentu RTV.  – Płacicie? – zapytał kolega. – Płacimy – odpowiedzieliśmy chóralnie, bo to przecież nigdy nie wiadomo, kto tego słucha i komu doniesie.

Wtedy właśnie przypomniałem sobie, że teraz do nawet nie trzeba będzie pamiętać żeby ten podatek od posiadania radia i telewizji zapłacić. Takie uzgodnienia dla swoich obywateli zamierza wprowadzić rząd Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.  Projekt nowej ustawy medialnej będzie zakładał pobieranie opłaty audiowizualnej z rachunkiem za prąd.  Ustawa ma zakładać pobieranie opłaty, czyli podatku od posiadania odbiornika radiowego lub telewizyjnego, z rachunkiem za prąd, ponieważ w opinii Ministerstwa Finansów to dużo łatwiejsze niż powiązanie tej opłaty z rozliczeniem podatków PIT i CIT lub składek KRUS. To dobry pomysł, bo używanie energii elektrycznej daje możliwość korzystania z mediów elektronicznych – można wyczytać w doniesieniach z ministerstwa.

Gdy opowiedziałem o tym, co sobie przypomniałem towarzystwu, jeden z kolegów wyszedł i zniknął gdzieś na dłuższą chwile. Wrócił dzierżąc w dłoniach małe przenośne radyjko na korbkę. – Żywcem nas nie wezmą.  Nie zapłacę. Wystarczy pokręcić korbką i mam radio na prąd i to na prąd bez podatku – zademonstrował uradowany. To rodzi pytanie czy za radio napędzane korbką też trzeba zapłacić podatek?