Czterysta trzydziesty trzeci
Stałem nagi w wannie a woda z prysznica spływała po mnie ciepłymi strumykami. Mogłem tak stać godzinami. I czasem takie godziny się zdarzały. Ciepło rozchodzące się po całym ciele. Przyjemna miękkość wody na twarzy. Ciepło i bezpieczeństwo. Taki rodzaj przebywania mnie samego ze sobą samym bez dojmującego poczucia samotności i wyobcowania.
Mój czas na wyłączenie się z życia. Z czekania na to co już jest nieuniknione. Mój mózg i moje ciało pracują wtedy w bardzo przyjemnym trybie jałowym. W takich chwilach staram się przestać myśleć i choć to w moim stanie już niewykonalne, to samo próbowanie jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. Mógłbym tak stać w objęciach ciepłej wody bardzo długo. To mnie rozbraja z ciągłego napięcia. Pozbawia mnie leków. W takich ciepłych i bezpiecznych chwilach chciałbym zatrzymać czas, by trwało to jak najdłużej.
Żyje w czasach, w których aby przetrwać trzeba wybierać. Trzeba albo skazać się na ciągłe bycie poza albo żyć w wiecznym kłamstwie. Oczywiście jest jeszcze trzecie wyjście, ale to zostawiam sobie jako ostateczność. Czasem żałuje, że nie potrafię tak po prostu żyć, tak codziennie społecznie i ludzko przyjaźnie.
Żyć zwyczajnie. Tak jak Bóg i Państwo przykazało. Jako integralna ze społeczeństwem jednostka. Jako trybik w maszynie. Żyć sobie skromnie, po bożemu, życiem chomika syryjskiego. Biegać w kółku i gromadzić zasoby. Nie analizując, nie kombinując nadmiernie istnieć tak sobie w zadowoleniu i bezpieczeństwie.
Żyć dniem roboczym do łykendowego odpoczynku. Poświecić się zbieractwu, posiadaniu, karierze. Być dumy z tego, że jest się kimś w hierarchii, nie takim pospolitym, tylko wyróżniającym się, poprawnym, politycznie zaangażowanym, społecznie użytecznym obywatelem. Budować podstawową jednostkę społeczną. Posiadać i hodować zakontraktowane potomstwo. Wznosić przyszłość państwa dumnie i patriotycznie.
Tymczasem stoję nasiąkając wilgocią i ciepłem. Rozkoszując się tym, że choć na chwile potrafiłem się odłączyć od zewnętrznego świata. – Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle – powtarzam jak mantrę słowa poety. Bez sensu.
