Ja to w życiu szczęścia nie mam

Obublikował pavvel dnia

Nie mam ja cholera szczęścia do kobiet. Mówisz pan żebym grał w gry losowe? Że jak kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma w kartach? No cóż, powiem panu gram, nie powiem gram, nawet sporo gram, ale widzisz pan na tym polu też nie mam sukcesów. Ja to panie absolutnie nie mam szczęścia w życiu. Taki raczej bardziej pechowy jestem. Patrz Pan na ten przykład na robotę. Był człowiek przy forsie, na stanowisku, kierownikiem mnie nawet zrobili, że do niby staram się i rokuje na przyszłość. Ba! Nawet poszczęściło się i na kilka lat to i dyrektorem się było w kulturalnej instytucji o lokalnym zasięgu. Tak panie, prezesowało się nawet. Kasy się narobiło jak lodu i nawet więcej niż zarobiło się wydało tej kasy. Ale co z tego, że dużo było jak łatwo przyszło i jeszcze łatwiej poszło.

Był dom i samochody, i kobieta była. Tak panie była. Najnowszy telewizor i doskonała pralka, robot kuchenny i cztery kredyty, i wakacje za granicą, przyjaciele i weekendy za miastem, wszystko panie szanowny było, tylko uważasz pan, jakoś tak szczęścia w tym wszystkim nie było. Bo ja bym panie chciał inaczej, tak wolniej, a i bardziej wolny być. Zwolnić w biegu po sukces i być wolny od wszelkich nakazów i rozkazów. Żyć chciałem swobodnie. Ale i w domu nie było już miłości, bo kobiecie to się wciąż więcej i więcej chciało. A to potańczyć iść, a to jak poszliśmy potańczyć to w domu by chciała posiedzieć. Zjeść na mieście – jedliśmy na mieście, jak jedliśmy na mieście do w domu by zjadła. Zawsze jej źle było. Ja to panie obyty jestem to i tam wiem, że kobicie to nie dogodzisz. W sensie nie zadowolisz jej, no wiesz pan, o co się rozchodzi, nie tylko w tamtym sensie, co pan myślisz a ja nie powiem. Tak czy inaczej nie wyszło i poszło sobie, to znaczy poszła sobie.

Może nie wszystko, ale dużo miałem panie, ludzie to nawet zazdrościli. Mówili: temu to się powodzi. No może i tak było. Były posady dobre, były pieniądze i nim się człowiek obejrzał było już po młodości. Potem znów się panie szanowny zakochałem i wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Ale ja to panie szczęścia nie mam. Znów się nie udało. I nawet powody panie podobne były tego rozpadu związku. Potem się panie, jak to lekarz mówił: wypaliłem. Kazał odpocząć, no to żem odpoczywał i wszystko wokół mnie zaczęło zamierać.

Bo to tak jest panie kochany, że cały ten świat opiera się na zarabianiu. Już niejaki  Erich Fromm o tym pisał. Ale ja już nie mogłem, choć przecież trzeba, to ja wiem. Bo jak nie ma, to i ciebie nie ma. Ale tak też jest czasami, że już nic nie można zrobić. Tak panie, ja to szczęścia w życiu nie mam. Ale z drugiej strony, popatrz pan na to, co z tego ma taki co to co dnia na siódme do roboty i tak do wieczora. Prześpi się, w telewizor popatrzy, raz w roku na wakacje, samochód, coś wypić w weekend, coś tam mieć i tak do śmierci, od siódmej do szesnastej. A jak kto próbuje żyć inaczej? No to tak kończy, no tak jak ja kończy. A ja? Cóż ja? Albo będę żyć tak jak chce albo umrę próbując. Coś panu powiem – praca jest to prymitywna forma spędzania wolnego czasu – jak mawiał pewien klasyk.

Ile to się człowiek może dowiedzieć o sobie jak jest czas, jak jest alkohol i jak są ludzie, którym się wydaje, że Cię dobrze znają. Tak, proszę szanownego pana. Nawet, jeśli nawet uważasz człowieku naiwny, że sam siebie znasz najlepiej, to zawsze znajdzie się ktoś, kto zna cię znacznie lepiej od ciebie. No, i się panie okazało, że to wszystko moja wina. Fakt, nie wszystko dobrze w życiu wybrałem. Ale ja się tam nie użalam, mówię tylko jak jest. Tak, ja wiem, że od dłuższego czasu żyje zgodnie z zasadą mistrza głoszącą, że „bo z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo w życiu wybrać źle”, ale u podstawy mojego obecnego bycia nie leży po części moje do niego uwielbienie, ale konieczność, która takie a nie inne moje postępowanie spowodowały. Tak, panie ja to w życiu szczęścia nie mam.