Ogólne prawa pesymizmu

Obublikował pavvel dnia

Podstawowe prawo Murphy’ego mówi, że jeżeli coś może się nie udać, to nie uda się na pewno, więc jak tu być zdziwionym, że jest się w tym właśnie miejscu swojego życia, w którym teraz jestem. To wszystko przecież od samego początku nie rokowało, było niemożliwe i nie mogło się udać, więc się nie udało. Proste.

Urodziłem się. Wychowywano mnie. Uczono. Dorastałem. Dorosłem. Tak, pamiętam początki dorosłości, tą nadzieje, że mogę zawojować świat jeśli tylko bardzo, ale to bardzo będę tego chciał. A ja chciałem, tak, bardzo tego chciałem. Byłem wręcz przekonany o swojej wyjątkowości, o tym, że jestem darem dla ludzkości i że musze się tej ludzkości a bliżej społeczeństwu oddać w całości w sensie pracować dla jej dobra oczywiście. Miałem przekonanie wyniesione z seansu w kinie, że – Ja jeden mam wizję, a reszta świata jest ślepa – jak mawiał Butch Cassidy.

Jednak z roku na rok coraz bardziej przekonywałem się o tym, że to co mnie otacza nie wyrosło na podstawach egalitarnych i braterskich tylko jest krwiożerczym tworem, który tylko czeka żeby mnie dopaść. Wchodziłem w to wraz z powstawaniem nowego świata i może naiwnie, ale jednak wierzyłem, że jeśli ja się zmieniam i dostosowuje, to tym bardziej świat wokół mnie powinien się przynajmniej trochę zmienić i bardziej przystosować się do mnie. Ale tak nie było. To ja byłem na każdym etapie kariery zawodowej kształtowany, przycinany do miary, poddawany obróbce i dostosowywany.

Straciłem czas na gonitwę, na poszukiwanie swojego miejsca w gonitwie przez labirynt, traciłem czas na wypełnianie klatki tym, co i tak się okazywało zbędne. A przecież powinienem wiedzieć, że to wszystko się nie uda. Dlaczego zapomniałem, jaki jestem? Nie, wiem. Może wtedy naprawdę chciałem się dostosować. Być taki jak wszyscy. Mieć, posiadać, być kimś. Teraz już nic nie musze. Nawet wtedy, kiedy wszyscy mnie do czegoś zmuszają to i tak nie musze, bo wiem, że jestem już w punkcie bez powrotu.

– Nie uda się nawet wtedy, gdy jednak nie powinno się nie udać – mówi inne prawo Murphy’ego. Czasem wszyscy zaklinamy rzeczywistość myśląc o tym, że coś się zmieni bez naszego w tym udziału za sprawa siły wyższej lub zwyczajnego losu. Bo przecież nie można przez cały czas przegrywać. Bo tak być po prostu nie może, że tak jakaś statystyka czy teoria gier udowadnia, że czasami wszystko musi się odwrócić. Otóż nie, nic się nie zmieni. Jak miało być tak będzie.

I dodatkowo jak wskazuje to samo prawo Murphy’ego – wszystko wali się naraz – więc jak już dopadł Was jeden problem to wyglądajcie następnego. Jak właśnie straciliście prace, do spodziewajcie się, że żona Was zdradza. Wierzyciele i państwo upomną się o długi i zaległe podatki. Zapukają komornicy, nie zdziwiłbym się jakby dopadła Was choroba. Bo jak już wspomniałem wszystko wali się jednocześnie.

Czy jest nadzieja? Hej, odwaliło wam!? Nie ma żadnej nadziej, przed tymi zasadami nie ma ucieczki. Nie ma co się optymistycznie nastawiać na kursach motywacji. Jak coś się miało spierdzielić, to się na pewno spierdzieli i nie ma siły żeby to zmienić. Więc najlepiej spokojnie usiąść i zaczekać. Co będzie to będzie. Trzeba spokojnie czekać i z nonszalancją obserwować chaos wokół oraz wszystkich tych, którzy się w tym chaosie miotają na siłę chcąc go uporządkować.