Przypadkowe

Obublikował pavvel dnia

– Długo tak pijesz? – zapytała przysiadając się do stolika. – Od przypadku do przypadku – odpowiedział zgodnie ze swoja wersją prawdy. – A dużo jest takich przypadków? – zadała kolejne pytanie nalewając. – Całkowitym przypadkiem całkiem sporo – padła odpowiedz.

– Bardzo dużo. Można powiedzieć, że zdarzają się codziennie, że przypadek goni następny przypadek. To u mnie zmniejsza stres. Rozluźnia mnie. Pozwala zapomnieć. Nie myśleć lub raczej pozwala myśleć o rzeczach nieistotnych dla mojego bytowania. To pozwala na przynajmniej chwilowe odpłyniecie od realnych problemów w kierunku kompletnego znieczulenia. I to jest dobre. To jest w tym najlepsze. To właśnie mnie do tego popycha.

Pozwala też przestać myśleć o niej.  O przeszłości z nią i przyszłości bez niej. To takie natrętne, ciągłe o niej myślę. To dziwne, po tym wszystkim, co się zdarzyło, po tylu miesiącach ja wciąż ją kocham. To pozwala się na pewien czas skupić na teraźniejszości. Na tu i teraz. Choć moje teraz też nie jest za bardzo pewne, a nawet ostatnio stało się wręcz iluzoryczne.  Wtedy, w tych przypadkach, myślę prosto o prostych czynnościach i mam przez ten czas proste potrzeby.

A potem zasypiasz? Tak, potem zasypiam, bo bez tego nie potrafię już zasnąć. A tak na kilka godzin zasypiam snem spokojnym sprawiedliwego. Do wytrzeźwienia, bo potem się budzę.  Jakoś tak już mam, że nie potrafię spać na kacu.

To zwyczajnie rozładowuje napięcie, jakie powoduje codzienność. Alkohol to przecież lek na depresje. Kontrowersyjny, to prawda, ale jednak lek. A leczyć się trzeba żeby być zdrowym. Zawsze to powtarzasz.  Zdrówko najważniejsze! Od kiedy jestem tak zestresowany? Odkąd zrozumiałem gdzie żyje i że nie wiem, po co żyje. Od kiedy zacząłem się zastanawiać na sensem mojego istnienia. Czyli długo? Tak. Dekady.

A kobiety? To tylko przypadki. Tak, wiem, że to znowu są przypadki.Ale tym razem to są naprawdę sprawy dziejące się sporadycznie. Przychodzą i odchodzą. To przypadkowe nawiązywanie tak zwanych nieuchwytnych nici sympatii. A ty ich nie pamiętasz? To nie tak, że nie pamiętam. Choć przecież one czasami nie chcą żebym pamiętał. Jednorazowa wyjątkowa noc to nie tylko wasza specjalność. Ale wiesz, to jest tak, że we mnie zawsze coś z nich zostaje. Coś jakby się we mnie zaszczepia.  Każda mnie w jakiś sposób piętnuje. Zostawia we mnie czy na mnie rodzaj znamienia. Nie pamiętam ich imion, ale pamiętam coś z każdej nich. Z czasem zamieniają się w masę przypadkowości. Ale to nie jest tak, że ja ich nie pamiętam. I co ciekawe wszystkie je czasem wspominam, bo dzieląc coś ze mną zastawiły we mnie wspomnienia, które cieszą. I to jest dobre? Nie, to jest zastępcze, ale i może dobre zarazem. Na teraz, na chwile dobre, ale na zawsze to już nie jest takie dobre.

Wszystko, co pierwsze jest najlepsze.  Dom, samochód. Kobieta. Choć w moim przypadku każda, z którą byłem dłużej niż przez miesiąc była jak ta pierwsza. Była najważniejsza. Zawsze myślałem, że będę z nią do śmieci.

Tak, masz racje trzeba mieć pieniądze. I na to jedno i żeby przeżyć to drugie. To są bardzo, ale to bardzo drogie nałogi. I na okrągło trzeba organizować pieniądze. Załatwiać jak to się pięknie określa lub zarabiać mówiąc już pospolicie. To ty jednak pracujesz? A tak. Tak, ależ te pozory mylą!? Przeważnie ludzie pogarszają pieniędzmi jak je mają. Ale prawdziwą sztuką jest pogardzać pieniędzmi wtedy, gdy ich nie masz, gdy Ci ich brakuje. I ja tak mam. Choć przyznaje, są potrzebne. I to bardzo.