Dobrze wam się żyje?
Właściwie to mnie nie powinno już być. Powinienem już dawno przenieść się na łono Abrahama, bo po prostu nie stać mnie na życie. Tak, wiem, że ja to często powtarzam. A może nawet za często? Już tyle lat ględzę o tym, że niedługo będzie po mnie, że powinienem już dawno zdechnąć z głodu, a jednak jakimś cudem nadal żyje. Teraz moje obawy, co do nieuchronności mojego losu rozwiało Centrum Badania Opinii Społecznej, które nie potwierdziło moich fobii, co do tego, że nie stać mnie na życie.
Finansowana przez rząd CBOS przeprowadziło wnikliwe badanie, które miało dać odpowiedz na nurtujące Polaków od dawna pytanie: ile pieniędzy potrzebuje przeciętny Polak, aby przeżyć miesiąc we własnym kraju. Przeżyć miesiąc w tym przypadku oznaczało opłacenie mieszkania, wydatki na jedzenie, na coś do picia (bez szczególnego nacisku na napoje wyskokowe) oraz na to, co wydajemy by w miarę poprawnie funkcjonować w społeczeństwie.
– Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb –pisał Louis Blanc. Pomijając pierwszą cześć tego dobrze znanego zdania CBOS wyliczył kwoty dotyczące podstawowej, średniej i dobrej jakości życia, czyli każdemu według jego potrzeb. Niemałym zaskoczeniem okazały się wyniki badań Centrum Badania Opinii Społecznej, w których wyliczona została najniższa kwota, za którą Polak jest w stanie przeżyć miesiąc. Okazało się, że Polakowi, który chce przeżyć miesiąc na podstawowym, ale przyzwoitym poziomie wystarczy jedynie 1467 zł!
I tu powinienem wpaść w euforie, bo jakby nie było tak mniej więcej tyle zarabiam co miesiąc (ze skazaniem na mniej). Tyle wynosi mój dochód z większymi lub mniejszymi przerwami w zarabianiu. A jednak nie starcza mi prawie na nic. Jak to jest, że jak Centrum Badania Opinii Społecznej zapytało Polaków ile im potrzeba na przeżycie to padła odpowiedz, że wystarczy 1467 zł!? Naprawdę nie wiem. Ja w moim mieście na prowincji za morkę na poddaszu o powierzchni około 27 metrów kwadratowych płace 1200 zł miesięcznie. Czyli po tej największej opłacie miesięcznej zostaje na życie, na przeżycie, statystycznie 267 zł. A moje opłaty za mieszkanie to raczej standard, nie fanaberia. Ja nie wiem, może ja jestem jakiś dziwny, ale mnie jest naprawdę trudno przeżyć za to dwie stówki miesięcznie. Zważywszy, że aby funkcjonować poprawnie w społeczeństwie muszę się z nim komunikować, do czego powinienem opłacać telefon i internet. Do kosztów życia należy jeszcze doliczyć jedzenie, środki czystości, ubrania, dojazdy, i takie tam inne.
Polacy chcący od życia nieco więcej na utrzymanie potrzebują 2317 zł. Dobrej jakości życie kosztuje natomiast średnio 3605 złotych według CBOS-u. Naprawdę nie wiem, jak to się dzieje, że Polacy tak nagle stali się tak mało wymagający? Pogodzili się z losem? Wiedzą, że jest jak jest i lepiej już było i nie będzie? Może przyjęli, że Bóg tak chce i nic na to nie można poradzić? No, nie wiem. Mnie się wydaje, że nawet poziom „dobrej jakości” za średnio 3605 złotych jest jakiś niespotykanie niski?
Może ja przesadzam z tym, że wpierdalam na śniadanie przeważnie tylko chleb z czymś tam najtańszym a na obiadokolacje ziemniaki z surówką z taniej zieleniny a od wielkiego dzwonu zdarza się tanie mięsiwo? Może są jakieś nieznane mi zamienniki, które powodują, że można jeszcze taniej?
Skąd ten zarejestrowany przez CBOS powszechny optymizm Polaków, którzy jak wynika z opublikowanych badań swobodnie dają radę przeżyć za 1467 zł miesięcznie, z czego opłacają mieszkanie, jedzenie i wydatki na wszelkie podstawowe potrzeby? Zastanawiałem się nad fenomenem tych badań i nagle mnie olśniło. – Dobrze wam się żyje? – zażartował Stalin. – Dobrze! – zażartowali kołchoźnicy. Ten dowcip chyba dobrze oddaje istotę sprawy. Po prostu finansowane przez rząd Centrum Badania Opinii Społecznej zażartowało z pytaniem i Polacy też zażartowali z odpowiedziami.
