Niedopasowany

Obublikował pavvel dnia

Jestem człowiekiem na nie. Nie jestem jak inni. Jestem dorosły, ale zdecydowanie jestem wybrakowany. Mnie to nie przeszkadza. Mnie się to podoba, ale w sensie społecznym żaden tam ze mnie użyteczny człowiek. Żaden dobry obywatel. Jestem nieprzystosowany. Nierokujący. Niezaradny. Niezarabiający. Niewłaściwy. Istny człowiek na nie.

To moje „nie” na wyrost dopadło mnie już w dzieciństwie. Gdy inne pociechy swoich rodziców grzecznie bawiły się w to, co tam się bawią mali dorośli, ja albo stałem samotnie wpatrując się bez cele w dal, albo właśnie planowałem coś zdrożnego, nienaturalnego lub tylko niegrzecznego. Najbardziej lubiłem swoje własne towarzystwo, choć nie stroniłem od podobnych mi małych dziwnych. Miałem kolegów i w zasadzie po równo koleżanek. Niektórych nawet awansowałem do roli przyjaciół, ale tak patrząc całościowo to moje życie przedszkolne przemijało mi w samotności i niedostosowaniu.

Nie lepiej było w szkole. Opresyjny system produkujący dobrych i pracowitych obywateli naszej ojczyzny bardzo mi nie odpowiadał. Dawałem to odczuć nauczycielom na każdym kroku. A oni każdego dnia starali się jak najbardziej abym i ja odczuł na własnej skórze to, że jak się nie dostosuje i nie zrównam z innymi do oberwę tak, że się nie pozbieram. I stało się wedle ich słów. Ja pozostałem sobą i obrywałem tak, że nie mogłem się, co chwile pozbierać.

To rozbicie towarzyszyło mi przez całą edukacje. Nie lepiej było w pracy, bo jak wiadomo po to się rodzimy żeby pracować, a ja miałem na swoje życie lepsze plany już zapierdalać od szóstej do piętnastej przykuty do maszyny czy do biurka w zakładzie pracy. No i znów społeczeństwo, państwo, instytucje chciały na mnie wymusić dostosowanie a ja znów byłem na nie.

A teraz jeszcze dowiedziałem się, że nadmierne siedzenie w jednym miejscu zmienia osobowość. Jakby wszystkiego innego było mało, to jeszcze to. Wyczytałem w publikatorze, że siedzący tryb życia wiąże się ze zmniejszeniem nasilenia wszystkich cech osobowości poza neurotycznością. Artykuł przekonywał, że niestety, siedzenie zmienia nas na niekorzyść. No, pięknie! A ja to czytam na siedząco! Ile przez tą chwile się zmieniłem?

Ja to zdecydowanie siedzący tryb życia prowadzę. Nie, nie powiem. Chodzę piechotą dużo. Nawet bardzo dużo przyjmując standardy moich znajomych. Ale nic nie zmieni faktu, że jestem zwierzęciem bezwzględnie osiadłym. Nawet tryb pracy to ja mam – jak to się kiedyś mówiło – siedzący. A i po pracy to też raczej nie uprawiam wyczynowo sportu.  Nie jeżdżę rowerem do upadłego. Nie dźwigam ciężarów.  I nie biegam jak chomik w kółku. Siedzący tryb życia prowadzę, jak już wspomniałem.

Wyczytałem siedząc, co jest tu ważne, że kilka dawniejszych badań wskazywało już na to, że brak aktywności fizycznej związany jest ze spadkiem nasilenia takich cech jak sumienność. To by się zgadzało. Sumienność to u mnie cecha zanikająca. Chaos to ta nowa cecha dominująca moje życie.