Wojna to czy nie wojna ?
Często jest tak, że wszystkim się wydaje, że coś jest a tak właściwie czegoś nie ma. Niby wszyscy wiedzą, że Państwo Polskie nie prowadzi wojny z Afganistanem a tylko jest tam w ramach misji stabilizacyjnej a jednocześnie prawie każdy polski polityk mówi o naszym zaangażowaniu militarnym tysiące kilometrów od naszych granic nie inaczej, jak tylko o wojnie. Skończyły się czasy, gdy politycy w swych wypowiedziach używali słów o prowadzonej w ramach NATO misji ISAF. Teraz z ust polityków i wtórujących im dziennikarzy nie schodzi słowo wojna.
Może to i dobrze, że w końcu to, co zastępowano synonimem „misja stabilizacyjna” zaczęto nazywać po imieniu, ale należy też pamiętać, że mimo tego, co mówią nasi najwyżsi urzędnicy państwowi, wojskowi oraz niektórzy dziennikarze, Polska nie jest w stanie wojny z Afganistanem. Przynajmniej zgodnie z polskim prawem w takim stanie się nie znajduje.
Zgodnie z artykułem 116 Konstytucji RP z 1997 roku, punkt drugi: „Sejm może podjąć uchwałę o stanie wojny jedynie w razie zbrojnej napaści na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub gdy z umów międzynarodowych wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przeciwko agresji. Jeżeli sejm nie może się zebrać na posiedzenie, o stanie wojny postanawia Prezydent Rzeczypospolitej”. A ja sobie nie przypominam faktu uchwały sejmowej w tej sprawie, nie pamiętam też żadnego oświadczenia, które padłoby z ust Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o wypowiedzeniu przez Polskę wojny Afganistanowi.
Mimo tego, piętnastego sierpnia tego roku, prezydent Lech Kaczyński powiedział o naszym militarnym zaangażowaniu w Afganistanie, co następuje: – Wojna jest wojną. Na wojnie są ofiary, ale nasze siły zbrojne muszą w tego rodzaju operacjach uczestniczyć. Koniec cytatu. Tak, więc nasza ojczyzna zgodnie z prawem jest w stanie wojny czy też nie? Bo ze słów Pana Prezydenta wynika jedno, a z konstytucji RP drugie.
Należy przypomnieć, że Polska armia z Afganistanie znajduje się w ramach Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) stworzonej decyzją Rady Północnoatlantyckiej. Według stanu na lipiec tego roku ISAF liczy około sześćdziesięciu czterech i pól tysiąca żołnierzy z czterdziestu dwóch krajów. W tym polski kontyngent w prowincjach Ghazni i Paktiti liczy około dwóch tysięcy żołnierzy. I to jest jedyna znana mi podstawa prawna naszej militarnej obecności w Afganistanie. Ale nie znajduję tu żadnych słów o tym, że Polska przyłączyła się to jakieś wojny. Wręcz przeciwnie, wiele tu słów o szkoleniach afgańskiej armii oraz policji. Jest też mowa o zapewnieniu bezpieczeństwa ludności oraz administracji prezydenta Hamida Karzaia. Ale nie ma tu nic o wojnie.
– Jeśli coś wygląda jak wojna, brzmi jak wojna, pachnie jak wojna, smakuje jak wojna – to jest wojną. Dlatego uważam, że niezależnie od tego czy politycy proklamowali tę wojnę czy nie, naszym żołnierzom ten medal by się należał – takie słowa wypowiedział szef polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski. Dziwne. Prawda?
Nie stawiam żadnych zarzutów nikomu, ale chciałbym wiedzieć czy te wypowiedzi najwyższych urzędników państwowych nie łamią polskiej konstytucji. Bo z nich wynika, że prowadzimy wojnę, której jednak nikt nigdy nie wypowiedział zgodnie z polskim prawem i konstytucją.
