Prawo do zaśmiecania

Obublikował pavvel dnia

Dwa niewielkie traktorki rolnicze sunęły sobie niespiesznie dziś rano poprzez plac należący do Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej w moim prowincjonalnym mieście.  Ciągnęły za sobą przyczepki wyładowane ponad miarę wyciętymi gałęziami drzew i krzewów. Obserwowałem tą walkę niewielkiej maszyny z ogromnym ciężarem, jakim je obarczono zastanawiając się gdzie jest cel ich podroży. Ciągniki minęły powoli bramę komendy policji i ruszyły droga dojazdową. Ale niezbyt daleko, bo po kilkudziesięciu metrach wjechały na pusty plac znajdujący się między budynkami zajmowanymi przez stróżów prawa a osiedlem mieszkaniowym i tam kierowcy traktorków spokojnie rozładowali swój zielony ładunek. Gałęzie drzew i wycięte krzewy utworzyły spory stos dołączając do znajdującego się nieopodal wraku samochodu, który powinien się zapewne znajdować na terenie pobliskiego policyjnego parkingu, ale jakoś tam przed laty nie dotarł.

 

Nie jest to odosobniony przypadek wykorzystywania pustego placu obok komendy na składowisko odpadów oraz tego, co już policjantom nie jest potrzebne. Wcześniej trafiały tam już wspomniane wraki samochodów, potem podczas budowy jednego z nowych budynków policyjnych, ziemia z wykopów pod jego fundamenty. Teraz dołączyły wycięte krzaki oraz gałęzie drzew. Oczywiście nie jestem stałym strażnikiem tego terenu, ale częstym gościem firmy znajdującej się nieopodal i dlatego czasami mogę obserwować to, co się dzieje na placu. Więc nie do końca wiem, kto jeszcze tam zaśmieca. Ale to, co widziałem dziś rano jasno dowodzi, kto jest jednym ze sprawców.

 

Zastanawia mnie ta niesamowita łatwość w łamaniu prawa przez osoby, które z racji pełnionej służby powinny świecić przykładem przestrzegania porządku prawnego. Ktoś z osób decyzyjnych w Komedzie przecież zlecił tym robotnikom wykonanie tego zadania. Nie wierzę, żeby działali oni bez porozumienia z policjantami, żeby mundurowi nic o tym nie wiedzieli. Jeśli są świadomi poczynań robotników zaśmiecających miejsce publiczne to, dlaczego pozwalają na takie łamanie prawa dosłownie pod swoimi oknami? Czyżby naprawdę było tak, że jak obywatel prywatnie na swym podwórku ma nieporządek to od razu mandatem go, a jak pracownik policji zaśmieca, ogólnie dostępny plac, poza terenem należącym do tej instytucji to już jest wszystko dla stróżów prawa w porządku. Jest tu jakaś tragiczna niekonsekwencja w działaniu. Nie ma to jak stać na straży praworządności i samemu prawa nie przestrzegać.

 

A może po prostu chodzi tu o zwykłą nieznajomość prawa przez ludzi powołanych do ochrony prawa i kontroli jego przestrzegania. Jeśli tak to uprzejmie informuję Pana Komendanta Miejskiego Policji Państwowej, że: artykuł. 145 Ustawy z dnia 20 maja 1971 roku. Kodeks wykroczeń (j.t. Dz. U. z 2007 r. Nr 109, poz. 756 ze zm.), mówi: kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.