Premier bez korony, czyli niedotrzymane obietnice
Kiedyś na jednym ze szkoleń biznesowych dotyczących zasad panujących w sprzedaży jeden z prelegentów powiedział, że lepiej jest powiedzieć: nie wiem – niż obiecać coś, a następnie nie dotrzymać danego słowa. Mówił, że takie zasady powinny obowiązywać nie tylko w biznesie, ale w całym życiu społecznym. Dodał też, że jak zaczniemy w swoich obiecankach mijać się z prawdą, to już nikt nigdy nie potraktuje naszych słów poważnie, a w takiej sytuacji nie mamy czego szukać w sprzedaży. Ten mój prelegent wypowiadał te słowa dawno temu na początku naszej wielkiej pokomunistycznej transformacji, więc nie mógł przewidzieć, że jego słowa o prawdomówności nie będą w żaden sposób dotyczyły polityków, a już premiera Rzeczpospolitej w szczególności.
Naprawdę trzeba uważać na obietnice. Ja wiem, każdy ma prawo do błędów, ale zdecydowanie lepiej byłoby czegoś nie obiecywać, niż obiecać coś publicznie, a następnie się z tego wycofać mówiąc, że się do tych złamanych obietnic przyznajemy z odwagą. A tak właśnie postąpił premier Donald Tusk, gdy zdecydował, że nie odwoła ministra skarbu Aleksandra Grada.
Dwudziestego czwartego lipca Premier RP podczas konferencji prasowej zapowiedział, że jeśli do końca sierpnia nie uda się dokończyć z sukcesem sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie to minister Grad definitywnie pożegna się ze swoim stanowiskiem. I taka sytuacja trwała w zapewnieniach rządowych aż do końcówki sierpnia. Potem nastąpiło zmiękczanie stanowiska premiera w sprawie odwołania ministra. Donald Tusk zaczął wyjaśniać opinii publicznej, że potrzebuje jeszcze kilku dni na szczegółowe wyjaśnienie sprawy. Zaznaczył też, że każde rozwiązanie jest możliwe.
Podczas konferencji prasowej ósmego września wszystko stało się jasne. Minister Aleksander Grad wcale nie pożegnał się ze swym stanowiskiem, mimo porażki ze sprzedażą stoczni. – Korona mi z głowy nie spadnie, jeśli przyznam, że wycofuję się z wcześniejszej zapowiedzi. Powiedziałem, że minister Grad straci stanowisko, jeśli do końca sierpnia nie znajdzie inwestora dla Stoczni Szczecińskiej. Po długim zastanowieniu zmieniam zdanie – oznajmił Premier, a wszyscy mogli to sobie zobaczyć w telewizji.
I co? Niby wszystko jest w porządku. Premier jest szaleńczo odważnym politykiem, bo przyznał się do nie dotrzymania danej obietnicy, lub jak kto woli do zbytniego optymizmu w sprawach stoczni, jak to określa w swych wypowiedziach sam zainteresowany Minister Grad. Ja jednak czuję pewien niesmak. Bo czy nie lepiej Panie Premierze byłoby po prostu nic nie mówić lub przynajmniej nie obiecywać tak kategorycznie, gdy nie miał Pan pewności, że słowa dotrzyma? A tak, jaką ja mam pewności, że każde Pana kolejne słowo, każda obietnica będzie prawdą, że będzie zrealizowana? Szczerze mówiąc, żadnej takiej pewności nie mam. Tym bardziej, że nie jest to pierwsza Pana wpadka Panie Premierze, jeśli chodzi o niedotrzymywanie obietnic.
Słyszałem ja i cała opinia publiczna też mogła usłyszeć, jak Premier zapewniał, że wyborcze okręgi jednomandatowe to najlepsze rozwiązanie dla Polski, słyszałem o cudzie gospodarczym, o potrzebie kastracji chemicznej pedofilii, ostatnio o ratowaniu stoczni a następnie słyszałem, że premier przemyślał swoje obietnice i już nie są one aktualne. Według zapewnień rządu Aleksandr Grad pozostał na stanowisku by przeprowadzić bardzo ambitny plan prywatyzacji oraz zakończyć ważne negocjacje w sprawie PZU i Eureko, w których Polska porażka może kosztować państwo kilkadziesiąt miliardów złotych.
W świetle wypowiedzi i poczynań Premiera nie można mieć żadnej pewności, co do prawdziwości tych zapewnień, oraz co to przebiegu tych działań ministra. Przecież to pozostawienie Aleksandra Grada na stanowisku też może się okazać za kilka miesięcy zbytnim optymizmem Premiera. Następnie zwoła się konferencję prasową gdzie Donald Tusk wygłosi kolejne oświadczenie o tym, że korona mu z głowy nie spadnie, jeśli przyzna, że wycofuje się z wcześniejszej zapowiedzi i po prostu zmienił zdanie. Nie żeby obiecywał ponad miarę i możliwości. O nie! On tylko zmienił zdanie.
