Pitolenie na wiosennym słoneczku

Obublikował pavvel dnia

Koniec kwietnia jest dla mnie zawsze bardzo przykry i stresujący czas. Wokół mnie coraz bardziej zielono, bo wiosna w pełni. Przyroda budzi się do życia, ptaszki śpiewają, słoneczko świeci a ja jestem zdołowany. A co mnie w ten stan wprowadzą zapytacie? Ano rozliczenie się z fiskusem do 30 kwietnia.

Nie wiem, jakim trzeba być złośliwcem żeby w tej najpiękniejszej porze roku dołować ludzi wypełnianiem pitów.  Nie można by tego przykrego obowiązku przenieść na bardziej pasującą do porę roku. Może na jesień, gdzie i tak pogoda nie nastraja optymizmem, lub na ciemne i ponure zimowe miesiące. Ale nie, urzędnikom spodobała się wiosna. I już od pierwszych ciepłych dni, już od pierwszych zielonych listków wszyscy i wszędzie przypominają mi, że mam obowiązek zdania relacji z tego, co to już ode mnie państwo moje ukochane i tak zabrało.

To jest mniej więcej tak jakby mi złodziej obrobił mieszkanie a następnie ten sam złodziej poprosił mnie o szczegółowe spisanie wszystkiego, co tam mi zabrał, bo jak nie to złodziej przyjdzie do mnie jeszcze raz i to, co mi nie zabrał, bo nie znalazł lub zapomniał zrabuje do końca.

Powie ktoś, że przesadzam, bo państwo w swej mądrości przecież najlepiej wie, na co przeznaczyć moje pieniądze. Podatki są przecież wydawane na wiele pożytecznych rzeczy i spraw, które ułatwiają moje życie. Sam bym przecież nie bardzo potrafił, a tak nie musze się martwić bo urzędnik z politykiem zrobią to za mnie. Nie może też być tak, że oni mi te część pieniędzy zabieraj ot tak, jak kiedyś pan chłopu pańszczyźnianemu. Ja, jako obywatel musze mieć świadomości, że to wszytko mam pod kontrolą. Ze ja decyduje tym moim corocznym wypełnianiem pitu.

Więc co roku wiosenną porą rozliczam się z tego, co to zarobiłem i co to odprowadził do skarbówki mój pracodawca. A wypełnienie pitu ma mi pomoc chyba tylko w tym żebym przypadkiem nie zapomniał czegoś dopłacić. Na pocieszenie mogę coś tam sobie odliczyć i coś tam samodzielnie przekazać na zbożny cel. Jeden procent jedynie, żebym sobie nie pomyślał, że tak mogę samodzielnie zadecydować, na co to mam przeznaczyć swoje podatki.