Jak Karta Rowerzysty to i Karta Pieszego
– Ministerstwo Infrastruktury planuje wprowadzenie obowiązkowych kart rowerowych – wyczytałem w gazecie. Miałem coś takiego, ale to było dawno, w podstawówce. Teraz będę musiał chyba poszukać, bo jak widać sprawdzone wzorce z czasów słusznie minionych teraz przeżywają prawdziwy renesans.
Proponowana zmiana przepisów jest jedną z rekomendacji jaka pojawiła się w Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i ma się na tym pochylić ministerstwo Infrastruktury. Zainspirowany tym wprost niesamowitym pomysłem na poprawę bezpieczeństwa i ja pragnę zaproponować swoją małą dobrą zmianę. A jakby tak wprowadzić do prawa i do życia społecznego Kartę Pieszego? Przecież taki człek przemieszczający się po ulicach we wsiach, miastach i miasteczkach per pedes apostolorum też jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, dlatego słusznym byłoby, aby był na to właściwie przygotowany i posiadał stosowne pozwolenie od władz.
– Mam pełen szacunek dla rowerzystów i ta zmiana nie będzie wprowadzana przeciwko nim, ale ze względu na ich bezpieczeństwo – mówi w rozmowie z gazetą minister infrastruktury. Ja się z członkiem rządu całkowicie zgadzam. Ale nie można poprzestać na cyklistach, jak rowerzyści to i piesi powinni posiadać stosowny dokument stwierdzający ich predyspozycje do poruszania się w ruchu ulicznym. Sposób zdawania na kartę pieszego powinien być jak najmniej dolegliwy, na przykład zamiast egzaminów w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego, których nie ma we wszystkich miastach, sprawdziany z przysposobienia do ruchu pieszego mogłyby być przeprowadzane przed komisariatami gdzie pracują policjanci z drogówki.
Poruszanie się bez ważnej karty na rowerze ma być traktowane jako wykroczenie, choć jeszcze nie wiadomo, jaka groziłaby za to kara. No pewnie, przecież kara musi być. Nie po to ustawodawcy oraz rząd w pocie czoła pracują nad nowymi przepisami, aby potem jakiś cyklista je bezczelnie łamał.
– (…) jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami – nie tak dawno wyjaśnił szef polskiej dyplomacji w wywiadzie dla gazety „Bild”. Trzeba opanować sytuacje, bo świat złożony z cyklistów nieposiadających karty rowerzysty ciągle się podstępnie rozwija. Trzeba położyć temu tamę. To nie jest dobre dla polskich wartości narodowych żeby poruszający się na rowerach nie posiadali specjalnej legitymacji uprawniającej do jazdy na tymże pojeździe. Toż to prawdziwy marksizm i mieszanie kultur.
– My ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają – mawiał Szyszkownik Kilkujadek. I ta dobra zmiana z kartą rowerową jest właśnie dla naszego dobra, bo najważniejsze jest dobro narodu. Obywatel bez pozwolenia, i bez odpowiedniej legitymacji z pieczątką, nie da rady jechać bezpiecznie na rowerze ani poruszać się pieszo. A jak z anarchistycznych przekonań zapragnie ktoś jazdy na rowerze bez kart rowerowej to czeka go odpowiednia kara. Łazić po ulicach bez kart pieszego też nie wolno, no bo jak tak można.
