Maksymalne świętowanie

Obublikował pavvel dnia

Moja praca polega na ciągłym kontakcie z innymi firmami. To znaczy, ciągle rozmawiam lub spotykam się z potencjalnymi klientami mojej filmy. Wydzwaniam do rożnych osób i nieustannie mam do nich wiele spraw wymagających bycia w stałym kontakcie. I tak jest prawie zawsze, ale nie wtedy, gdy zbliża się w Polsce jakieś święto. Wtedy wszystko zamiera. Kompletny bezruch dopada pracowników i urzędników nie w dniu święta, ale już kilka dni wcześniej. Czyli jeśli w środę mamy święto to już od poniedziałku nic nie można załatwić w żadnym urzędzie ani w żadnej firmie, bo prawie zawsze na wszelkie moje pytania odpowiedź jest jedna: po świętach, Panie, po świętach, teraz to nikogo nie ma.  Jak już jest po święcie przypadającym na środek tygodnia to i tak nie można nadal nic załatwić, bo jest tuż po świętach i dopiero, co się ludzie wzięli do roboty a ja już dzwonię i coś chcę. Oczywiście zakładając, że kogoś zastanę w pracy, bo większość „pracujących”, gdy święto wypada w środę, to oczywiście bierze sobie wolne do końca tygodnia. 

 

Mam ambiwalentne uczucia, jeśli chodzi o to narzekanie na to zamiłowanie moich rodaków do świętowania. Z jednej strony to chętnie, jak tylko mam taką możliwość, uciekam od kieratu pracy i wykorzystuję wszelkie możliwości, aby mieć jak najwięcej dni wolnych. Ale coraz częściej jednak nie mam takich możliwości i jestem w pracy do końca, czyli do dnia, kiedy w kalendarzu jest już czerwona kartka. Wtedy to zamiłowanie do markowania pracy przez dni przed świętem i po nim, denerwuje mnie niezmiernie. Ja tu w pracy. Wstałem w mroczny zimowy poranek, powlokłem się, więc chciałbym żeby połączyły się w moim nieszczęściu też i inne osoby. A tu gdzie bym nie zadzwonił i gdzie bym nie poszedł to nikogo nie ma albo niczego nie da się załatwić, bo święto się przecież zbliża.

 

Jerzy Kropiwnicki prezydent miasta Łodzi już w dwa tysiące ósmym roku rozpoczął batalię o przywrócenie dnia wolnego od pracy w święto Trzech Króli. Na czele pospolitego ruszenia obywatelskiego ruszył ze zbiórką podpisów pod projektem ustawy. Udało się zebrać prawie pięćset tysięcy podpisów przy wymaganych przy takiej inicjatywie ustawodawczej stu tysiącach. Czyli jest pęd w ludziach do świętowania. Jednak nie udało się. W Sejmie projekt został odrzucony po pierwszym czytaniu. Prezydent Kropiwnicki nie poddał się w swojej zbożnej walce o wolne dni dla rodaków. Po ponownej rejestracji komitetu obywatelskiego tym razem zebrał milion podpisów. Ale znów zawiedli posłowie, którzy odrzucili projekt ustawy. W listopadzie dwa tysiące dziewiątego roku w końcu się udało. Posłowie zdecydowali wtedy i teraz to potwierdzili w kolejnym głosowaniu, że szósty stycznia będzie dniem wolnym od pracy w przypadające na ten dzień święto trzech króli. Ale niestety w zamian z kodeksu pracy zniknął zapis o dniu wolnym za święto wypadające w sobotę. Więc czy naprawdę warto było się zamieniać? Chyba nie.

 

Ale i tak wiele jeszcze świętowania przed nami w tym roku. Czwartego kwietnia będzie Wielkanoc. Przypada jak zwykle w niedzielę, więc nie bardzo można zacząć świętować już w poprzedni poniedziałek. Ale można dobrać kilka dni wolnego i od wtorku po wolnym lanym poniedziałku zrobić sobie wolne aż do piątku. Skandalicznie też przypada pierwszy maja – w sobotę. Za to Święto Konstytucji Trzeciego Maja w poniedziałek. Zielone Świątki – niedziela. Boże Ciało na szczęście tradycyjnie w czwartek. Ale już Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny w niedzielę. Pierwszy listopada w poniedziałek, czyli dobrze. Wspaniale, że jedenasty listopada wypadnie w czwartek. Za to Boże Narodzenie fatalnie sobota i niedziela.

 

Długi weekend czeka nas dopiero za pół roku w czerwcu. Boże Ciało przypada w czwartek trzeciego czerwca a więc można wziąć wolne trzydziestego pierwszego maja oraz pierwszego, drugiego, i czwartego czerwca i dzięki temu mamy dziewięciodniową przerwę. A w listopadzie nasze święto narodowe 11 listopada przypada w czwartek. Wtedy wystarczy wziąć wolne dwunastego listopada i łącznie mamy przerwę w pracy między jedenastym a czternastym listopada. Czyli nie jest tak źle. Nadal mam te mieszane uczucia.  Bo jeśli uda się mieć wolne to będzie radość, a jak będę w pracy to czekają mnie nerwy. Mam prośbę do posłów. A może tak zrobić ustawowo wolny tydzień, jeśli święta przypadnie się na środek tygodnia? Taką mam prywatną inicjatywę ustawodawczą.