Płaca bez pracy

Obublikował pavvel dnia

Od zawsze męczyłem moich bliskich, przyjaciół oraz wszelkich znajomych wizją takiej pracy, w której dobrze bym zarabiał i nie miał żadnych obowiązków. Po prostu kusiła mnie płaca bez pracy, tak bardzo pożądana przez wielu, a do której tak niewielu się chce otwarcie przyznać.

Zawsze przy takich okazjach gdzie otwarcie lub w żartach mówiłem o tym, że piękną, choć trudną do zrealizowania, wizją jest taka praca za wysoką pensję, w której dostanę własny gabinet, prenumeratę prasy, dostęp do internetu oraz święty spokój od jakichkolwiek obowiązków, reakcją otoczenia na takie moje słowa najczęściej były drwiny, śmiech, wymowne stukanie się palcem w czoło, ogólne politowanie dla mej naiwności oraz krótkie stwierdzenie, że każdy by tak chciał tylko, że takiej pracy nie ma.

Jak bardzo się pomylili Ci, którzy zarzucali mi, że jestem niepoprawnym marzycielem, który rozprawia o dobrze wynagradzanym lenistwie. Będzie taka płaca za która nic się nie wymaga.  Posłowie prawych i sprawiedliwych w ramach dobrej zmiany pragną teraz dokonać czegoś, o czym ja on dawna marzyłem. Oczywiście to nie ja mam być wynagradzany za nic nie robienie, nadal nie jest aż tak dobrze, ale przynajmniej dano mi przykład, że taki układ jest możliwy i nie są to tylko moje mrzonki.

Zgodnie ze złożoną właśnie przez PiS w Sejmie ustawą pensja małżonki lub małżonka prezydenta, w zależności jakiej płci będzie pierwszy obywatel Najjaśniejszej, będzie uzależniona od wynagrodzenia głowy państwa. Według wyliczeń już od pierwszego września małżonka obecnie nam panującego będzie mogła liczyć na 13540 zł miesięcznie (12275 zł pensji i 1265 zł dodatku stażowego), czyli na 55 procent wynagrodzenia prezydenta.

W przypadku prezydenta w ustawie jest dokładnie sprecyzowane, jakie ma on obowiązki związane z pracą i za co ma płacone. Jednak pierwsza dama otrzymywać będzie wynagrodzenie za… no właśnie dokładnie nie wiadomo za co. W nowej ustawie nie ma ani jednego paragrafu, który określałby, jaki jest zakres obowiązków pierwszej małżonki i za co konkretnie będzie ona pobierać wynagrodzenie.

Nie musi ona w zasadzie nic robić aby otrzymać wynagrodzenie. Nie ma obowiązku towarzyszenia prezydentowi w wyjazdach służbowych, nie ma też przymusu działalności publicznej, nie musi z małżonkowi uczestniczyć w oficjalnych spotkaniach, nie musi też zajmować się działalnością charytatywną. Żona prezydenta nie ma żadnych obowiązków za to jednak pobiera pokaźną pensje.

Przykład idzie z góry. Widzicie niedowiarki jest taka praca, w niej wysoka płaca, która nie wymaga żadnych obowiązków. Można dobrze zarabiać i nic nie robić. I kto miał racje? Co prawda na razie taka płaca za nic nie robienie zarezerwowana jest tylko dla małżonków politycznych przywódców, ale kto wie co przyniesie przyszłość?