Uniwersalna odpowiedź na trudne pytania

Obublikował pavvel dnia

– Jak widać zaczęła się u nas w mieście ostra kampania wyborcza – usłyszałem z ust lokalnego polityka taka właśnie wypowiedź, gdy publicznie zarzucono mu bierność w pewnej sprawie. Nie jest ważne dla tej opowieści, w jakiej sprawie. To całkowicie obojętne. Nieważne, czemu, przez długie miesiące nie poświęcał uwagi, nasz lokalny polityk. Jakie popełnił błędy też raczej nie jest tu ważne. Ważne jest to, że jak już mu coś zostało wytknięte publicznie, to zamiast się wytłumaczyć czy kajać za swe winy, od razu schował się za wielkim parawanem z jeszcze większym napisem: kampania wyborcza. W Polsce często bywa tak, że jak ktoś ze świata polityki zostaje zapytany o niewygodne sprawy, to zamiast rzeczowej odpowiedzi od razu słyszymy: to, co pan mówi jest przejawem kampanii wyborczej. Żadnej konkretnej odpowiedzi. Żadnych gorzkich żalów za popełnione zaniedbania. Nic, tylko klasyczne słowa o tym, że już zaczęła się ostra walka polityczna przed wyborami i takie trudne pytania są czystym wyrazem bezpardonowej wojny politycznej. Tak jakby wszystkie niewygodne pytania były polityczne, a każde inne, które nie wprawiają polityka w zakłopotanie, zdecydowanie są dobre i już nie polityczne.

 

Jak tak słucham tej łatwej i przyjemnej recepty na unikanie trudnych pytań, zastanawiam się coraz poważniej czy nie można by tego przykładu idącego ze szczytów władzy, wykorzystać i w naszym codziennym życiu ludzi maluczkich. Dlaczego ja nie mogę wykorzystać politycznych parawanów? A może mogę? Przyjmijmy taką hipotetyczną sytuację, w której zawaliłem ważne służbowe spotkanie z klientem, od którego zależał sukces finansowy mojej firmy. Zapomniałem. Zaspałem. Nie chciało mi się. Cokolwiek. Ważne, że się nie spisałem i zostaję wezwany na rozmowę do mojego przełożonego. I tam, jak pewnie każdy się spodziewa, nie wpadamy sobie w objęcia z moim szefem i nie klepiemy się przyjaźnie po plecach. Jak zawaliłem to przecież czeka mnie wielka awantura. I właśnie w takiej sytuacji chciałby zastosować to polityczne wytłumaczenie. – Dlaczego pan zawalił spotkanie?! – słyszę od pryncypała, gdy z zatroskaną mina stawiłem się u niego na dywaniku. – Uważam, że to pytanie jest przejawem zaostrzającej się i przedwczesnej kampanii wyborczej w naszej firmie – ja mu na to, w odpowiedzi na trudne pytanie. Pewnie to byłby mój ostatni dzień pracy.  Ale gdy los umieściłby mnie w gronie wybieralnych urzędników czy polityków, na wszelkie trudne dla mnie pytanie zawsze miałbym tę jedną uniwersalna odpowiedź.  I nikt by o nic już więcej nie pytał. Bo jak wiadomo zawsze gdzieś w nas trwa jakaś kampania wyborcza i nie każdy urzędnik czy polityk zawsze może uniknąć odpowiedzi na trudne pytania, zasłaniając się właśnie tym uniwersalnym zdaniem kluczem. – Pana pytania są przejawem oszczerczej kampanii wyborczej – mówi polityk i w tej sposób ucieka przed niewygodnymi pytaniami przez drzwi z napisem wyjście awaryjne.

 

Jakże pięknie wyglądałoby nasze życie, gdyby każdy z nas mógł stosować, na co dzień, w swym życiu prywatnym te polityczne parawany. Jakby było pięknie, gdyby polityczne standardy unikania odpowiedzi na trudne pytania, mogły być stosowane przez każdego z nas, a nie tylko przez polityków. Już od najmłodszych lat można byłoby to wykorzystywać. – Pawełku, dlaczego nie posprzątałeś zabawek jak prosiła cię mamusia? – Uważam, że to pytanie jest przejawem kampanii politycznej! – odpowiada brzdąc i już jest po sprawie. – Szanowny pan jest nieprzygotowany do lekcji! – mówi nauczyciel w szkole. Odpowiedź jest dziecinnie prosta: – To, co pan profesor sugeruje jest przejawem wrogości w stosunku do mnie, pewnych nieprzyjaznych mi osób, podczas trwania kampanii wyborczej.  – Dlaczego nie wykonał pan tego, co zleciłem – słyszę w pracy od przełożonego. – Nie odpowiem na to pytanie, bo jest ono przejawem rozpoczynającej się z wyprzedzeniem ostrej kampanii wyborczej – ja mu na to.

 

I tak oto polityczne standardy z życia elit zagościłyby na stałe w naszym życiu doczesnym. Może i o wiele mniej byśmy wiedzieli. Wiele pytań pozostałoby bez odpowiedzi. Ale jakże bezstresowe byłoby nasze życie, gdyby zawsze i w każdej sytuacji można było unikać odpowiedzi zasłaniając się wieczną kampanią wyborczą. Tylko nie wiem, jak to by było przy wyborach właśnie. Gdyby każdy stojący przed urną do głosowania, zastanawiając się, na kogo oddać swój głos, na wyczytane na karcie do głosowania pytanie:, na kogo Pan/Pani zagłosuje? Odpowiedział – To pytanie jest przejawem kampanii politycznej!  I uniknął tej trudnej odpowiedzi.