Nowe zabytki na starym mieście

Obublikował pavvel dnia

W moim prowincjonalnym mieście od lat obowiązuje niepisana, ale nader chętnie stosowana zasada, iż władze miejskie nie zniżają się do rzeczy przyziemnych, nijakich i nieciekawych. Dziurawa droga, zaśmiecone i brudne chodniki, to nie jest najważniejsza sprawa dla włodarzy miasta. Nasza prowincjonalna władza chce sięgać wyżej. Robić to, czego nikt jeszcze nie robił ani w kraju, ani za granicą ani nawet w Ameryce. Są może miasta piękniejsze, takie, co to kuszą turystów zabytkami oraz starożytnymi budowlami. Na mojej prowincji jest, co prawda wiele zabytkowych budowli, ale magistrat najwyraźniej uznał, że to, co pozostawili nam przodkowie nie spełnia ich oczekiwań. U mnie na prowincji z woli władzy powstaną zabytki na miarę urzędniczych marzeń. Magistrat chce odbudować bramę miejską stanowiącą kiedyś część murów miejskich, które nie dotrwały do naszych czasów. I nie jest ważne, że nikt nie wie nawet w przybliżeniu, jak ona wyglądała. Jest pomysł żeby odbudować to się wybuduje bramę do miasta, i nie jest ważne, że to nie będzie rekonstrukcja, lecz zwykła dowolna interpretacja w temacie zabytkowej bramy.

 

Nie zachowały się mury miejskie? Nic nie szkodzi. Odbudujemy! Nie mamy bramy do miasta? Nikt nie wie jak ona wyglądała? Co z tego? Przecież brama to brama. Coś się tam wybuduje bramopodobnego. Ważne, że przybędzie miastu nowy zabytek. Starożytna brama w nowym wcieleniu. I oczywiście niemniej ważne jest to, że ten śmiały plan wybudowania zabytku od nowa powstał za tej, a nie innej władzy. To bardzo ważne. W czasie zbliżających się wyborów chyba nawet najważniejsze. Obok bramy na zachowanych i odkopanych przez archeologów pozostałościach oryginalnych murów miejskich ma stanąć hotel. Po co staroć ma szpecić okolice. Ma hotel mieć trzy kondygnacje i parking podziemny. Magistrat wydał już decyzję o warunkach zabudowy. Więc sprawa zdaje się być przesądzona. Czyli będziemy mieli nie dość, że nową, czyli starą bramę do miasta to jeszcze przybędzie nam hotel.  Same plusy! A może władze mojego miasta nie powinny się zatrzymywać w swych genialnych pomysłach tylko na bramie miejskiej w nowym wcieleniu. Można przecież odbudować całe mury miejskie i opleść nimi całe miasto. Można też odbudować czy nawet wybudować dowolny zamek w miejscu gdzie stał ten niezachowany do naszych czasów zamek. A może odkopać fosę, co to zasypano ją jeszcze za cara? Można w duchu budowy zabytków wybudować średniowieczne siedlisko miejskie w całości? Jeśli nawet nie zachowała się żadna ikonografia dotycząca zabytków to przecież można dokonać dowolnej interpretacji i wybudować to, co się nie zachowało, od nowa. Bo przecież i tak nikt nie wie jak to wyglądało, więc nikt nie powinien mieć pretensji.

 

Rodzi się, więc pytanie, po co nam mieszkańcom prowincji ta brama do miasta? Otóż to! Nikt nie wie, po co, więc nie muszą się władze miasta obawiać, że ktoś zapyta. Wiecie, co robi ta brama do miasta? Ona odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa mojej prowincji. To jest brama miejska na skalę urzędniczych możliwości. Co magistrat chce osiągnąć odbudową tej bramy? Otworzyć oczy niedowiarkom. Już słyszę głosy miejskich urzędników, którzy mówią: Patrzcie to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest brama społeczna, w oparciu o sześć instytucji, która to brama się rozpadnie za kilka lat na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi? Protokół zniszczenia…Mam nadzieję, że wybaczą mi wszyscy wielbiciele komedii Stanisława Barei tę śmiałą, a nieporadną trawestację znanego przemówienia prezesa klubu Tęcza. Ale ten fragment z Misia tak dobrze pasuje do sytuacji z odbudową bramy, o której nikt nie wie jak wyglądała, że aż przykro było tego nie wykorzystać.

Co roku władze mojego prowincjonalnego miasta stawiają na jednej z uliczek prowadzących do rynku bramę z drewna i słomy. Ma to na celu… no właśnie nie bardzo wiadomo, co ma ta budowla na celu. Ale jeśli ta budowla pojawia się rokrocznie z okazji święta miasta to pewnie komuś z włodarzy miejskich wydaje się, że jest to rodzaj odświętnego udekorowania miasta i przywoływania historii jednocześnie. Ale mnie się bardziej to kojarzy z wiejska chatą a nie z bramą do miasta kazimierzowskiego. No i teraz będę miał bramę do miasta nie z drewna i słomy a z betonu. Czyli będzie niewątpliwy postęp, choć styl zapewne się nie zmieni. Król Kazimierz zastał moje miasto drewniana a zostawił murowane. I choć niewiele z tych budowli dotrwało do naszych czasów to magistrat ma rozwiązanie. Pozostawi potomnym nową wersję średniowiecznych zabytków.