Za nowoczesne żeby poprawnie zadziałało

Obublikował pavvel dnia

Jest takie prowincjonalne miasto, które zamierza promować się hasłem: siła w precyzji. I zapewne właśnie ta mityczna siła pchnęła władze miejskie do specyficznie precyzyjnej przebudowy pewnego ronda. Zamontowano tam nowoczesną sygnalizację świetlną, którą po kilku tygodniach wyłączono. Była tak nowoczesna, że się na skrzyżowaniu korkował ruch, prawie całkowicie uniemożliwiając przejazd samochodów przez skrzyżowanie.  Więc jakiś geniusz urzędniczy wymyślił, że światła należy wyłączyć. I po sprawie. O dziwo zadziałało. Teraz można w miarę płynnie pokonać to ruchliwe rondo.  Ale przecież nie można zostawić w spokoju świateł sygnalizacyjnych za kilkaset tysięcy złotych, które tylko dla ozdoby skrzyżowania, mrugają sobie zalotnie na pomarańczowo. Drogowcy muszą je włączyć by nie dopuścić do oddania pieniędzy, które miasto dostało na przebudowę ronda. Więc żeby nie marnować pieniędzy podatników zadziałają światła, co spowoduje znowu gigantyczne korki. Tak, zdecydowanie takie działanie miejskich władz zasługuje na miano siły precyzji.

 

Magistrat zdobył na przebudowę skrzyżowania pieniądze z funduszu, którymi dysponuje krajowa rada bezpieczeństwa drogowego. Modernizacja ronda i zainstalowanie tam nowoczesnej sygnalizacji akomodacyjnej kosztowało mieszkańców milion trzysta tysięcy złotych. Drogowcy opuścili skrzyżowanie w ubiegłym roku. Natychmiast na nowo oddanym do użytku rondzie pojawiły się problemy z płynnością ruchu. Samochody skręcające w prawo musiały stać, nie mogąc włączyć się do ruchu, mimo że miały zielone światło. Rondo było stale zakorkowane. Po głębokiej analizie problemu urzędnicy miejscy postanowili dokonać planowanej awarii. Czyli zaplanować i dokonać czegoś, co z założenia jest sytuacją nagłą. W tym czasie w jednym z lokalnych tygodników można było przeczytać jak jeden z urzędników chyba w przypływie skruchy pisał w liście do redakcji: „to jest zwykłe wyłączenie świateł pod pretekstem awarii, żeby nie przyznać się do błędu, czyli fatalnego projektu i wydanych setek tysięcy na coś bzdurnego”. Nie można tym słowom odmówić siły precyzji.

 

Nowoczesna sygnalizacja na rondzie kosztowała kilkaset tysięcy złotych. Od maja ubiegłego roku światła są wyłączone. Czy to znaczy, że pieniądze mieszkańców po prostu zmarnowano? Przecież mamy tak nowoczesne i bezpieczne światła i skrzyżowanie. Jak dowiedziałem się z dobrze poinformowanych źródeł, okazało się, że światła są tak bardzo nowoczesne, że nijak nie przystają do zdecydowanie zbyt nowocześnie przebudowanego ronda. Czyli plany były ambitne a wyszło jak zawsze. Jak to bywa u nas najczęściej, na początku zbierano pieniądze na drogi i skrzyżowanie i zaprojektowano je tak żeby było jak najbardziej bezpieczne i umożliwiające płynny ruch aut. Wykonawca wykonał rondo tak jak w stało w planach. Potem okazało się, że można dodatkowo zdobyć pieniądze na nowoczesną sygnalizację akomodacyjną. Nikt jednak nie sprawdził czy skrzyżowanie jest dostosowane do świateł. Okazało się, że nie. Ale jak przekonuje mój rozmówca nikt nie ma ochoty się teraz do tego przyznać do błędów. Czyli jeśli połączymy doskonałe skrzyżowanie, ale nieprzystosowane to sygnalizacji świetnej, z doskonałą i bardzo nowoczesną sygnalizacją świetlną to jedynym efektem takiej symbiozy będą zakorkowane drogi dojazdowe do ronda.   

 

Teraz przy wyłączonych światłach sygnalizacyjnych nie trzeba stać w długim sznurze aut. Ruch przebiega płynnie. Jednak jak już wspominałem magistrat dostał pieniądze na światła od krajowej rady bezpieczeństwa ruchu drogowego. I teraz, gdy urzędnicy z Warszawy dowiedzieli się, że sygnalizacja na rodzie nie działa zażądali jej włączenia lub zwrotu pieniędzy. Czyli teraz na pewno światła zostaną włączone. A że pojawią się znów korki na drogach dojazdowych do ronda? Trudno. Przecież nikt w tym moim prowincjonalnym mieście nie przyzna się do błędnych decyzji z tak marnego powodu jak nerwy kierowców i pieszych.