Pan władza

Obublikował pavvel dnia

Mój dziadek miał zawsze jakiś dziwny sentyment do munduru. Można to było zrozumieć bo przez wiele lat sam, jako wojskowy, z mundurem się nie rozstawał. Ale chyba takie też było to pokolenie, które w oficjalnym uniformie widziało porządek i władzę. I nieważne czy to był kolejarz, pracownik wodociągów, policjant, tramwajarz, wojskowy. Ważne że jako posiadacz munduru jego właściciel kojarzył się wszystkim z władzą. – Dzień dobry panie władzo – usłyszałem jak starszy pan zwracał się do umundurowanego policjanta. Zastanowiło mnie to, że faktycznie ten starszy pan, mój sąsiad, zawsze pierwszy wybiega z tymi pozdrowieniami do tych co w mundurach. Pewnie z szacunku do tych, co na czapce noszą państwowego orzełka w koronie. Pewnie mniejszy szacunek lub jego całkowity brak, prezentują młodzieńcy i dziewczęta, którzy chóralnie wykrzykują powracając z nocnych eskapad co to by zrobili policjantom seksualnego, gdyby ich zaszli od tyłu. I to akurat pod moimi oknami. Dlaczego? Powodem jest to, że moja kamienica sąsiaduje z komendą policji. Dzieli nasze budynki spory kawałek zieleni oraz ulica, więc nocne marki mogą sobie spokojnie wyśpiewywać co też by tym policjantom uczynili, bo czują się bezkarni. Ale dla mnie dziwne jest to, że oni tak zupełnie tych stróżów prawa nie szanują. Ja to nawet jak mijam patrol policji, to czuję jakiś irracjonalny niepokój. A przecież ja, taki niespotykanie spokojny człowiek, który żadnego zagrożenia czuć nie powinienem ze strony policjantów, to jednak gdy widzę mundur to czuję respekt.

Mundur daje władzę i powinien być szanowany nie tylko przez nas obywateli, ale przede wszystkim przez tych co taki mundur noszą. Zdarzyło się w moim prowincjonalnym mieście tak, że pewien strażnik miejski, czyli człowiek w mundurze, został zwolniony z pracy przez swojego komendanta, też mundurowego, ze względu na pogorszenie stanu zdrowia przez tego drugiego. Zdarzyło się też, że prasa wykryła, że komendant strażników bierze jakąś tajną rentę. Ma taką wpisaną w oświadczenie majątkowe. Mimo trzech oficjalnych pism od prezydenta miasta nie uzupełnił on swojego oświadczenia majątkowego i teraz to już zupełnie nie wiadomo czy ta renta mu się należy czy nie. I za co ją dostaje. A przecież to umundurowany pracownik publiczny opłacany z naszych pieniędzy. A mój dziadek zawsze powtarzał, że mundur to honor i do zachowań honorowych zobowiązuje. A tu nie dość, że zwolnił podwładnego, gdy ten podupadł na zdrowiu, to jeszcze bierze podobno świadczenia które też wskazują na niezupełnie dobry stan zdrowia. I to wszystko nosząc mundur. Sprawa cięgnie się już dwa miesiące. Komendant straży miejskiej wręczył wypowiedzenie strażnikowi jeszcze przed Wielkanocą. Mężczyzna przeszedł zabieg medyczny. Jego lekarz stwierdził, że musi się on przez pewien czas oszczędzać i nie może pracować w nocy. I to właśnie stało się powodem do zwolnienia strażnika z pracy. Teraz sytuacja jest taka, że większość prominentnych urzędników magistratu uważa, że decyzja komendanta o zwolnieniu strażnika była niehumanitarna i jak najbardziej nieracjonalna, ale to komendanta nie przekonuje.
Prezydent miasta na łamach prasy obiecywał, że przeprowadzi z komendantem męską rozmowę. Do spotkania podobno nawet doszło, ale wypowiedzenie z pracy dla strażnika nie zostało cofnięte, a prezydent przez dwa miesiące nie wypowiadał się na ten temat do mediów. Strażnik w końcu znalazł zatrudnienie w miejskim monitoringu.

Coś tu nie jest normalnie. Strażnik zwolniony za to, że zachorował znalazł nową pracę. Komendant straży miejskiej nie musiał zmieniać zdania. Prezydent po męskiej rozmowie z komendantem poczuł się pewnie znacznie lepiej i co ważne lepiej wygląda w oczach przyszłych wyborców. Ale pewnie nie o taką władzę chodziło mojemu sąsiadowi, który z szacunkiem pozdrawia jako pierwszy mundurowych. Jak widać mundur komendanta daje taką władzę, że można zwolnić pracownika z piętnastoletnim stażem, który był dotąd bardzo sprawny fizycznie. A jego winą stało się to, że zachorował. Mundur dał komendantowi taką władzę, że ignoruje on zupełnie prezydenta miasta, urzędników magistratu, dwustu przeszło urzędników i pracowników, którzy podpisali petycję w obronie miejsca pracy strażnika. Ignoruje on zupełnie opinię publiczną. Nie odpowiada na pytania mediów w sprawie pobierane renty, a przecież jest pracownikiem publicznym. Mimo trzech oficjalnych pism od prezydenta nie uzupełnił swojego oświadczenia majątkowego. Dlaczego? Bo nosi mundur? Właśnie dlatego, że nosi mundur powinien być bardziej skłonny do tego, żeby wyjaśnić wszystkie wątpliwości jakie gromadzą się wokół jego osoby . Czy jako Pan Władza jest kimś inny? Jakimś nadurzędnikiem? Pewnie tak myśli, ale na szacunek to on nie zasługuje.