Wilki i owce
Co oni tak tym wilkiem w owczej skórze określają naszego prezesa – spytała moja koleżanka biurowa inną moją koleżankę z biura. A że one obie z opcji prawdziwych Polek, dla których – Polska jest najważniejsza – wiedziałem że znów usłyszę szeptaną, czy też głośniej wyrażaną agitację o przymiotach ciała i ducha kandydata na prezydenta o smutnym i zatroskanym o przyszłość kraju obliczu. Bo tak się ostatnio zdarzyło, że wilk w owczej skórze, który znany mi był przede wszystkim z bajek Ezopa, czy Krasickiego trafił do polityki. I teraz mniej ważne jest w słowach polityków i ich zwolenników to, kto jakie poglądy ma na swą przyszłą opcjonalnie prezydenturę. Teraz ważniejsze jest to, aby oskarżyć przeciwnika o to kto jest lepiej przebranym wilkiem. Umiejętniej przyodzianym w owcze skóry, czyli bardziej fałszywym i podstępnym. A przecież niedobrze jest być wilkiem i to przebranym. To już lepiej być owieczką. Bo takiego puszystego zwierzaka to kochają wszyscy. Taki symbol zbawienia dobrze się powinien sprzedawać w czas wyborów. W sensie łagodności, ale też prawdziwego ocalenia ludzkości oczywiście. Wilk to się znacznie gorzej kojarzy wyborcom. A ja jednak, tak prywatnie, wolałby być wilkiem niż owcą bo tak w ujęciu biblijnym, niezbyt dobrze to sympatyczne zwierzę wypada. Można być owieczką, – bezcennym dobrem – ale też niestety ofiarą składaną na ołtarzu. Więc polityk to raczej do owiec jako wilk powinien przemawiać, że chce z nimi w przyjaźni żyć, a nie się za nie przebierać. Tu się z koleżankami biurowymi zgadzam w zupełności. Ich kandydat to żadna tam owca. On raczej chyba uważa, że naród do którego przemawia to owce! Takie z pastwiska Pańskiego. I jak tak słucham kandydata smutnego, ale też tego wąsatego, to mam wrażenie, że naród nasz to jakieś rozproszone stado owiec. Że prawie każdy wyborca to zbłąkana, zagubiona owieczka odłączona od stada. I tylko właściwe decyzje nad urną pozwolą każdemu z nas, kto zszedł nieświadomie z właściwej drogi, czyli zgrzeszył, powrócić do właściwego stada.
Ja tam zawsze traktowałem to, co mówią politycy jak bajki dla dzieci, więc chyba nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, że się bajką Ignacego Krasickiego tu posłużę w rozważaniach na temat domniemanych przebieranek polityków w wilki i owce. „Wilk, chociaż to ostrożny, przecie że żarłoczny, Postrzegł ścierwo, chciał dostać i wpadł w dół poboczny. Siedzi w jamie a wzdycha; wtem owieczki słyszy.” No, ja bym władzy nie nazwał ścierwem… ale że wielu chce ją za wszelką cenę dostać na własność, to już analogię do współczesnej polityki w bajce widzę. „Patrzą w dół, aż wilk w jamie siedzi, ledwo dyszy. Odezwał się na koniec, rzekł do nich powolnie:ŤNie wpadłem, za pokutę siedzę dobrowolnie” Nie ma co się wdawać w wyjaśnienia. Nie ma co przyrównywać do współczesności politycznej. Czasem my, wyborcze barany i owce, dajemy się nabrać na słowa: Nie chcę, ale muszę kandydować. „Trzeba czynić pokutę za boje, za groźby, Za to, żem was pożerał…” jak to czytam i porównań szukam, to oczami wyobraźni widzę przecież nie tak odlegle od autentyczności polityczne przemówienie: tak, byłem złym gospodarzem w tym kraju wraz z innymi wilkami politykami z mojej partii, ale teraz pokutuję tym kandydowaniem przed wami owcami. Więc mi zaufajcie owieczki moje. „ Owce zatem w prośby: ŤWynidź z dołu!…ť ŤNie wyjdę!…ť ŤMy będziem podnosić…ť Droży się wilk, na koniec dał się im uprosić.” ileż to razy słyszałem, że w jednych i drugi kandydatach nie ma chęci do władzy, lecz wola narodu ich do tego zmusza. „ Jęły się więc roboty i tak pracowały, Że go ze dna samego jamy wydostały. Wyszedł, a zawdzięczając nierozumnej kupie, pojadł, pogryzł, podusił wszystkie owce głupie.” Pewnie w naszym przypadku nie będzie aż tak źle, tragicznie i ostatecznie, ale że „głupie” i że w „ nierozumnej kupie” to już na pewno.
– Gdzież tu porównanie do naszej ojczyzny – usłyszałem od koleżanek gdy przeczytałem im bajkę Wilk i owce Ignacego Krasickiego. – Nasz kandydat (…) to wcale nie jest wilkiem, a my to już z pewnością nie owce – dodały urażone! Fakt ,na owce nie wyglądają ale czasem stadnie działają – to owszem. Więc jeśli w kandydacie z wąsem czy w kandydacie o chmurnym obliczu widzisz jednak wilka w owczej skórze, to może nie bierz przykładu z bajkowego owczego działania. Już wolę być tym, kto to jeszcze dziedziczy po czasach rozbiorów poczucie obcości państwa połączone ze skrajnym indywidualizmem. – Być takim, którego interesuje bardziej to, co dzieje się w jego życiu u rodziny i przyjaciół, niż to, co będzie z państwem które już wiele lat temu stało się mu obcym- że tak lekko przerobię to, co mówił o słabej, na tle innych państw, frekwencji wyborczej profesor Markowski w Gazecie Wyborczej.
