Wakacje pierwszej potrzeby
Wyjechałem na wakacje. To, że mogę się na kilka dni wyrwać z tego kieratu pracy zarobkowej jest dla mnie najważniejsze. Bo naprawdę byłem już bliski załamania. Więc po prostu rzuciłem wszystkie ważne sprawy w kąt i postanowiłem wyjechać nad morze. Oczywiście nad polskie morze, bo na tyle starczyło mi pieniędzy. Przestało się dla mnie liczyć to, że wiecznie jestem bez grosza,chociaż ciężko pracuję. Przecież mój sublokator – bank który udzielił mi kredytu na mieszkanie – może poczekać na swoją comiesięczna ratę. Niech wykaże trochę zrozumienia. Przecież jak bym nie pojechał to i tak pewnie bym mu nie zapłacił bo bym zwariował w tym biurowym niewolnictwie. A tak jak wypocznę, to może i pracować będę mógł więcej,i bank – mój dobrodziej ukochany – dostanie nie jedna ratę kredytu a dwie? Zobaczymy. Teraz mnie nie ma w domu i choć gdzieś tam z tyłu głowy są sprawy codzienności które mnie gnębią ,to resztę umysłu staram się przestawić na tryb nie myślenia o kłopotach. Bo i po co? Jestem daleko i wszystko co mnie przyciska do ziemi też powinno zostać daleko. Nie ma co z sobą ciągnąć na wakacje kłopotów z pracy i myśli o tym moim wiecznym zadłużeniu. Wyłamałem się tymi moimi wakacjami z tej liczącej ponad sześćdziesiąt procent naszego społeczeństwa masy ludzkiej, która z powodów swych kłopotów finansowych nie wyjedzie na urlop. Że jeszcze bardziej się zadłużam przez to moje pragnienie zrzucenia chomąta choćby na pewien czas? Trudno. Widocznie musiałem pojechać skoro pojechałem.
A teraz nastąpi kilka próśb. Szanowny prezesie banku. Tu, z tej wydmy, pisząc te słowa zwracam się z uprzejmą prośba do szanownego pana o prolongatę mojego zadłużenia. Bo jak pan szanowny widzi,musiałem wyjechać w ważnych sprawach psychicznych. Jak zapewne prezesie wiesz, będziesz moim współlokatorem jeszcze przez najbliższe dwadzieścia trzy lata,więc będziemy mogli się lepiej poznać. Więc wybacz, szanowny prezesie, że ci w tym miesiącu nie zapłacę haraczu z odsetkami ale musiałem wyjechać,naładować baterie. Wyjechałem nad morze aby mieć siłę pracować przez następne wiele tygodni w tym roku. I dzięki temu będę mógł ci płacić co miesiąc. Przynajmniej teoretycznie. Następnie, z tego miejsca tuż przy plaży, zwracam się z gorącym apelem do pana dyrektora od prądu. Niech pan jeszcze trochę poczeka z tym wyłączenie zasilania u mnie w domu. Ja zapłacę. Potem zapłacę – jak wrócę z wakacji. Niech pan zrozumie.Musiałem. Ja wiem, że szanownemu panu dyrektorowi się wydaje, że ja powinienem najpierw zapłacić za ten pański prąd a potem, z tego co zostanie, opłacić wakacje. Jednak nie zawsze można zachować się z taką poprawnością. Szczególniej jak się zarabia przeciętnie,i do tego krajowo. Czasem trzeba dokonać wyborów a ja wybrałem wakacje. Bo jak powszechnie wiadomo, oprócz Polski oczywiście, to właśnie wakacje są najważniejsze. Zwracam się też z prośbą do szanownej administracji mojej kamienicy by też ona wybaczyła mi czyn tak nieodpowiedzialny jakim jest nieopłacenie w terminie czynszu. Szanowni kamienicznicy niech mi wybaczą ale jak już pisałem,musiałem wybierać. I mam nadzieje, że ta moja decyzja nie wpłynie na nasze, dość poprawne przecież do tej pory, stosunki.
Na koniec tego tekstu dodatkowy komunikat dla mojego własnego ciała. Po pierwsze informuje mój żołądek oraz zmysły, że z powodów oszczędnościowych mogą liczyć na jednorazowe zapoznanie się ze smakiem smażonej świeżej morskiej rybki. Większość funduszy przeznaczam na dodatkowe,poza pogodą i widokami,zgłuszenie mojego umysły legalnymi środkami odurzającymi. Bo czasem mam jednak napady poprawności politycznej oraz sumienia,które nakazuje mi myśleć, że może jednak powinienem był opłacić te rachunki i zostać w domu. Ale wystarczy, że pomyślę co mógłbym stracić i już jest mi lepiej. Jest bardzo wiele rzeczy bez których współczesny człowiek żyć już nie może. To takie środki pierwszej potrzeby. Tydzień bez kłopotów współczesności jest człowiekowi uwikłanemu w naszą siermiężną wersje kapitalizmu bardzo potrzebny. Ciesze się bardzo, wręcz jestem szczęśliwy, że tu, na te nadmorskie wakacje przyjechałem, bo dopiero z pewnego oddalenia widać jak mało ważne jest życie bez wakacji.
