Najweselszy barak w obozie

Obublikował pavvel dnia

Czas sobie spokojnie płynie. U władzy wciąż nowi, ale jakby ci sami politycy. Zmienił się ustrój. Zmieniła się gospodarka na – przynajmniej teoretycznie – znacznie lepszą. Kryzys pozostał, ale on jest dany nam na zawsze. Przypisani jesteśmy do ustawicznej zapaści i kryzysu, jak chłop pańszczyźniany do ziemi. Minęło dwadzieścia lat. Co kilka lat nowy rząd, nowy premier. Mamy nawet zupełnie świeżutkiego nowego prezydenta. A jedno jest niezmienne. Tak jak za dawnych minionych lat błędów i wypaczeń my – nasz kraj – nadal jest najweselszym barakiem, tyle że już w całkiem innym, bo tym razem w europejskim obozie. Nikt tak dobrze się nie zabawi jak u nas w stolicy. Nikt nie znajdzie tulu powodów do śmiechu – przyznam, że czasami przez łzy – ale jednak śmiechu jak w naszej ukochanej Rzeczpospolitej. Bo Polska to ewidentnie jest kraina uśmiechu – jak mawiał Krashan Bhamaradżanga.

Pewien pan Eugeniusz P. lat siedemdziesiąt jeden pochodzący z Kraśnika chcąc zapewne dać wyraz swoim skrajnie prawicowym poglądom z których ponoć jest znany w swoim rodzinnym mieście narobił (za przeproszeniem) do słoika, zakręcił go i udał się do stolicy. Tam stanął na Krakowskim Przedmieściu – tuż przed pałacem prezydenckim – rozbił słoik z fekaliami o tablicę upamiętniającą żałobę po katastrofie pod Smoleńskiem. Nie pierwszy to jego atak na okolice pałacu prezydenckiego. Bo jak mówiła dziennikarzom Gazetą Wyborczej jego synowa, kilka lat temu kiedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski dziarski staruszek próbował ściąć siekierą świerk koło pałacu. Chciał w ten w ten nietypowy sposób pokazać, że w Polsce dzieci głodują, a władzę stać na piękne drzewka.

Nie minął dzień od tej śmierdzącej sprawy, a już inny waleczny starszy pan został zatrzymany przed pałacem przez policję, gdyż miał on przy sobie ręczny granat. Co prawda broń była bez zapalnika ale zawsze to jednak granat. Zatrzymany to sześćdziesięcioletni mężczyzna, mieszkaniec województwa mazowieckiego. Został przewieziony na komendę, gdzie policjanci wyjaśniali wszystkie okoliczności sprawy. Teraz to już tylko patrzeć jak nadjadą czterej pancerni se swym psem aby walczyć w obronie krzyża albo może przeciw. Można się też spodziewać desantu sił specjalnych który pod moherowymi beretami niczym na spadochronach spłynie z nieba na pomoc obrońcom wiary i symboli. Nie zdziwię się, jeśli dziś będą twierdzić, że napadła ich satanistyczna załoga łodzi podwodnej, która jakimś cudem ominęła przeszkody na morzu bałtyckim, wpłynęła do Wisły, jakimś dopływem dostała się do Warszawy, potem rurami kanalizacyjnymi podjechała na Krakowskie Przedmieście po czym zakotwiczyła przed pałacem prezydenckim by w nocy ukraść krzyż.

To ostanie to moja wyobraźnia, ale przecież internet jest pełen utworów muzycznych, gier, satyrycznych rysunków których inspiracją były wydarzenia związane z wielką obroną krzyża przed pałacem prezydenckim. Nie pamiętam kiedy polska popkultura zareagowała aż tak żywiołowo jak teraz w tym przypadku. Życie jest jednak bardziej zabawne. Dziś prasa kolorowa doniosła z radością, że córka jednego z najaktywniejszych obrońców krzyża jest gwiazdą filmów porno i seksualną rekordzistką Trzeciej Rzeczpospolitej, znaną jako Marianna Rokita. Jak ktoś nie ufa brukowcom to może zaufać Gazecie Wyborczej, która informuje wszystkich zainteresowanych, że szacowna rekordzistka – córka jednego z najbardziej bogobojnych obrońców wiary i krzyża – w ciągu jednego dnia kochała się z siedmiuset pięćdziesięcioma dziewięcioma mężczyznami. W tym miejscu przywołam słowa dziennikarza pewnej telewizji, który po przeczytaniu tych rewelacji stwierdził: – No to musiał ją dopiero boleć krzyż. No i co jesteśmy najweselszym barakiem w tym europejskim obozie? No tak! Jesteśmy.