Nieplanowane długie życie
Tak, dziś kolejna rocznica moich urodzin. Do tego jeszcze jest to wyjątkowa rocznica, bo okrągła. Minęło kolejne dziesięciolecie. Żyje już długo. Bardzo długo. Nie przewidywałem nawet, że będę żył tak długo. Przepuszczałem, że uda się dociągnąć do solidnego wieku, ale nigdy nie przepuszczałem, że dociągnę do tylu lat ile właśnie mam teraz.
Może to, dlatego że od kilku lat regularnie przyjmuje leki? Od paru lat leczę się z nadciśnienia. Ostatnio mniej jem. Mniej pije. Odwiedzam lekarzy. Stosuje się do ich zaleceń i do zasad, które oni nazywają higienicznym trybem życia. Nawet, a to dla mnie jest naprawdę czymś nienaturalnym, zainteresowałem się ćwiczeniami fizycznymi. Jeśli wierzyć badaniom i lekarskim diagnozom fizycznie jestem zdrowy. Może nie jak koń czy ryba, ale jak na mój wiek jestem okazem zdrowia.
Tego właśnie w planowaniu mojego życia nie przewidziałem. W młodości zamierzałem żyć szybko i umrzeć młodo. A okazało się, że dzięki różnym zbiegom okoliczności oraz własnemu lenistwu dożyłem solidnego wieku. I co teraz? Zostałem jak Himilsbach z angielskim. Niewtajemniczonym w życiorys aktora wyjaśniam, iż Jan Himilsbach kiedyś chwalił się wszystkich, którzy chcieli słuchać, że otrzymał wielce intratną propozycje zagrania sporej roli w zachodnioeuropejskim filmie. Pod jednym warunkiem: musiał nauczyć się angielskiego. – I co, uczysz się? – pytali znajomi. – Nie. Jeszcze nie. Rozmyślą się, a ja z tym angielskim zostanę jak ten chuj – odpowiadał Himilsbach.
I ja z tą moją nieplanowaną długowiecznością zostałem właśnie jak Himilsbach z angielskim. Zostałem z niespłaconymi kredytami, licznymi zaległościami, ratami, zobowiązaniami, bo przecież brałem i zaciągałem to wszystko zakładając, że gdy przyjdzie to ich spłacania mnie już nie będzie. A że jestem to jest inaczej. Nic mi nie jest. Będę żył pewnie wiecznie, a ja tego nie planowałem. I w tym właśnie tkwi mój problem. Dbam o siebie, biorę leki i pewnie przeżyje następnych czterdzieści lat. A nie taki był plan.
Miałem nie dożyć emerytury, więc nie bardzo dbałem o to żeby sobie ją zapewnić. Może przez młode lata powinienem regularnie odkładać na koncie pieniądze w celu zapewnienia sobie świetlanej i spokojnej przyszłości i stabilizacji na starość a nie przepijać i przehulać wszystko, co zarobiłem? Może tak powinienem postąpić, ale tak nie zrobiłem, bo nie planowałem długich lat życia.
Co więcej, nic nie wskazywało na to, że dociągnę do tego wieku, który właśnie dziś świętuje. Nie jestem przygotowany na tak długie życie. Nie zastanawiałem się nad przyszłością, bo nie planowałem mieć przyszłości. Narobiłem długów, bo nie przepuszczałem, że będę musiał je spłacać. Nie dbałem o karierę zawodową, bo przecież żyłem w pełni i miałem żyć tylko chwile. A teraz? No proszę, zostałem z perspektywa długiego życia, ale w sytuacji, gdy muszę je zaczynać od nowa.
Powinienem pożegnać się z tym łez padołem kilka lub kilkanaście lat temu a nadal tu jestem. Powinno mnie nie być a nadal żyje. I to jest dla mnie logistyczny koszmar. Nie jestem na to przygotowany. Nie żałuje, ale zwyczajnie to mnie zaskoczyło. Nie stać mnie na to. Nie planowałem tego, a jednak jestem i muszę z tym żyć. Właściwie nie muszę, ale jak już jestem to trudno, na razie tu zostanę i muszę jakoś to życie ułożyć sobie na nowo, bo przecież jak już żyje to muszę za coś i z czego żyć.
