Totalna inwigilacja

Obublikował pavvel dnia

W czasie deszczu dzieci się nudzą, a politycy? Jak tak spoglądam na to, co się dzieje za oknem to myślę, że w czasie obrad komisji przyjazne państwo bardzo lało. Bo tylko nudą lub głupotą można wyjaśnić to, co wymyśliła ta komisja. Dokładnie chodzi mi, o to że z projektu tejże komisji wynika, że w każdym sklepie sprzedającym alkohol będą musiały być zainstalowane kamery nagrywające dokonywanie zakupów. Jako mieszkaniec naszego pięknego kraju jestem przyzwyczajony do tego, że nasi politycy produkują masowo bzdurne ustawy i maja różnorakie dziwaczne pomysły. Ale to tu już chyba gruba przesada.

 

Chyba nie trzeba dodawać, że oprócz kamer właściciele sklepów musieliby też zainstalować wiele dodatkowych urządzeń związanych z monitoringiem tego, co dzieje się przy  tak drastycznej i aspołecznej czynności jak zakup alkoholu. Według projektu, w placówkach handlowych musiałyby znaleźć się urządzenia, które w doskonałej jakości powinny móc zapisywać  obraz a następnie umożliwić rozpoznanie zarówno sprzedawcy, jak i nabywcy. Poza tym w zamierzeniach komisji materiał z inwigilacji powinien zawierać dokładną datę oraz godziny nagrania. Aby nie było tak łatwo i dla podkreślenia tego, że komisja zapoznana jest z najnowszymi technikami szpiegowania, urządzenia rejestrujące powinny być uruchamiane i zatrzymywane bez konieczności ingerencji w proces rejestracji.

 

Z uzasadnienia do projektu wynika, że zainstalowanie kamer w sklepach z alkoholem proponuje się przede wszystkim, dlatego, że łamany jest zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim. Jest w tym taka sama logika jak zakaz wychodzenia z domu, bo może nam spaść na głowę cegła. Czy może nakaz noszenia parasola w słoneczna pogodę, bo może przecież padać? Ta propozycja to prawdziwe kuriozum. Bo czy łamanie zakazu sprzedaży napojów alkoholowych osobom nieletnim przez nieuczciwych sprzedawców może być powodem do pociągnięcia do odpowiedzialności zbiorowej wszystkich, którzy sprzedają alkohol a tym bardziej kupują i nie chcą być uwieczniani na taśmach, które nie bardzo wiadomo, kto będzie oglądał.

 

To już krok tylko do montowania na głowach obywateli kamer, które filmowałyby wszystko, co robimy. Przecież może się zdarzyć ze nagle nam coś odbije i postanowimy mordować a tak przecież operator będzie widział, że mamy problem z osobowością i od razu będzie mogły wysłać nam i zaatakowanym przez nasze szaleństwo osobnikom pomoc. Przecież nikt nie może mi zagwarantować, że komisja od przyjaźni państwowej wpadnie i na taki pomysł. Jak widać ich wyobrażania jest nieograniczona. A może tak montować kamery w kioskach gdzie kupowane są papierosy? Przecież każdy, kto choć raz trzymał w rekach paczkę papierosów wie z napisów umieszczonych na nich, jaką to wielką szkodę mogą wyrządzić. A tak przecież będzie można monitorować, kto i kiedy będzie miął już dość i padnie na zawał lub na inna odnikotynową chorobę. I będzie mu można przymusowo pomóc. Jakież to piękne! I zgodne logika komisarzy przyjaźni państwowej. A może jeszcze kamery w samochodach, dlaczego nie, przecież tyle jest wypadków a tak jak operator przy monitorze nadzoru zauważy, że jedziemy niebezpiecznie lub przekroczymy prędkość o 2 km to będzie mógł nam ten samochód unieruchomić dla naszego dobra oczywiście.

 

Naprawdę widać tu, że wielu z posłów czytało książkę Orwella zatytułowaną 1984 ale nie dotarło do nich przesłanie tego dzieła, ale za to zafascynowani zostali opisami totalnego monitoringu. Jak nic wielki Brat jest ich idolem i pewnie sami chętnie zasiedli by przed ekranami, aby zobaczyć, co tam ciekawego robią obywatele. Jak wtedy łatwiejsze byłyby rządy gdyby politycy z komisji wiedzieli wszystko o wszystkich. Ale jak widać polscy politycy nie trącą nadziej, że ten piękny plan totalnej inwigilacji kiedyś się spełni a na razie zmierzają ku tej świetlanej przyszłości malutkimi krokami. Już mamy kamery na każdej ulicy, a teraz będziemy mieli kamery w każdym monopolowym i w każdej restauracji oraz w każdym barze. I jak będę się wybierać do sklepu już w najbliższej przyszłości, aby zakupić pół litra najtańszego środka antydepresyjnego dostępnego w naszym raju nad Wisłą to tylko w kominiarce. Bo jak potem wytłumaczyć mojemu szefowi, że się nie jest alkoholikiem jak dowiedział się od on od kolegi przyjaciela kolegi znajomego, który te filmy ogłada służbowa a wiedzą dzielił się prywatnie, że  już trzy razy w tym tygodniu byłem w monopolowym.