Wielka siła mydlanych baniek

Obublikował pavvel dnia

Centralny plac mojego miasta wypełniły dziś mydlane bańki. Specjalna maszyna niestrudzenie pracowała wydmuchując przeogromną ilość baniek tak, że już po chwili były dosłownie wszędzie. Mieniąc się tęczowymi kolorami swobodnie wzlatywały wśród przechodniów. Zdawało się, że wypełniły cały ten, na co dzień szary plac napełniając go zwiewną radością i kolorem.

Maszyna wydmuchująca setki tysięcy mydlanych baniek oraz kilku panów z gracja i precyzja tworzących wielkie bańki przy pomocy dwóch patyczków i sznurka to był tylko element obchodów dnia dziecka w moim prowincjonalnym mieście. Ale właśnie ta mała bańka z mydlin żyjąca przez chwile i tym swoim życiem dająca tak wiele radości innym zawładnęła miastem. Dosłownie zmieniając rzeczywistość mojej prowincji. Na festynie dla dzieci było wiele innych atrakcji jak rowery z wielkimi kołami czy dzieci popisujące się umiejętnością żaglowania talerzami. Ale największe wrażenie robiły właśnie te banki mydlane. Ludzie przystawali i zastygali w bezruchu po kilka minut nie mogli oderwać wzroku od wirujących w powietrzu zwiewnych form. I wszyscy wyglądali tak jakby na chwile zapomnieli o swoich troskach przenosząc się wraz z tymi sferycznymi migocącymi tworami w świat dzieciństwa. Tak wielką siłę mają bańki mydlane.

Nawet dwóch strażników miejskich patrolujących śródmieście uległo tej magii. Funkcjonariusze całkiem jak dzieci zaczęli sobie nawzajem, pokazywać co raz to piękniejsze okazy fruwających w powietrzu mydlin. Starsze panie i starsi panowie okupujące ławki przed kościołem wyglądali jakby na chwile przemieści się w czasie, jakby odmłodnieli. Gdy ogarnęła ich chmura z mydlanych baniek. Kilku finansistów z pobliskiego banku wyszło na plac podziwiać tańczące na wietrze tęczowe banieczki. I tak zastygła w zachwycie cała ulica. I tylko, co chwile ktoś się budził z letargu jakby wracając z podróży do własnych wspomnień. Wtedy przepraszająco rozglądał się dookoła … i odchodził do swoich spraw. Ale mam wrażenie, że coś nadal w nim trwało, w niemym zachwycie nad ulotnym pięknem. Jedna osoba znikała za rogiem a już na jej miejscu był kolejny przechodzień oczarowany mydlanym pięknem wirującym w powietrzu.

Zrodziła się we mnie myśl, że jeśli tak wielka jest siła w bańkach mydlanych to warto to jakoś wykorzystać.  Może spożytkować ją, tą mydlaną siłę dla dobra naszego narodu i państwa. Bo jakże pięknie wyglądałyby konferencje polityków, którzy zamiast wypowiadać pełne nienawiści słowa wytwarzaliby dla swych wyborców bańki mydlane. Ja wiem, że czasem to robią tak w przenośni obiecując coś, co potem okazuje się właśnie mydlaną bańką. Ale przecież, po co robić coś w przenośni. O wiele lepiej i uczciwiej jest robić banki z mydlin w rzeczywistości i cieszyć nimi społeczeństwo. Pożyteczniejsze to i ładniejsze. Jeśli tak wielka siła w tym bańkowaniu jest to może zamiast gazów bojowych przeciwko protestującym stoczniowca warto używać maszyn wydmuchujących tysiące mydlanych baniek. Łatwo można sobie wtedy wyobrazić jak policjanci i stoczniowcy zamiast się wzajemnie atakował biegają za bańkami chcąc je schwytać. Idąc wzorem hipisów z ich kwiatkami w lufach karabinów stwórzmy nasz polski zwyczaj pokojowego rozładowania konfliktów – puszczajmy mydlane bańki.