Jeden okręg – jeden poseł
Jak już miałbym głosować wwyborach to chyba najbardziej odpowiadałby mi taki system: jeden okręg wyborczy– jeden poseł – jedna tura wyborów. W swych przemyśleniach nie jestemodosobniony. Pamiętam to hasło, które zacytowałem powyżej z manifestacjiurządzanych przez Stowarzyszenie Na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.Ja też uważam, podobnie jak ludzie skupieni wokół tej organizacji, że najwięcejdemokracji jest w jednomandatowej ordynacji. Z tym, że ja nie ograniczyłbym siętylko to takich zmian w obowiązującym teraz systemie wyborczym. Tak czyinaczej, jest i było mi z tą ideą po drodze. – Słyszałeś, że urzędnicy sejmowizniszczyli mój podpis pod obywatelskim wnioskiem o referendum w sprawiejednomandatowych okręgów wyborczych? – zapytał mnie kolega. Tak, słyszałem.Urzędnicy kancelarii sejmu unicestwili listy z siedemset pięćdziesięciomatysiącami podpisów pod wnioskiem o referendum. Czyli nie tylko podpis mojego kolegi,ale i wielu innych osób. Jak to często wsystemach państwowych bywa, głos ludu nie został wysłuchany. Urzędnicypostanowili listy poparcia umieścić w okrągłym segregatorze, czyli w koszu naśmieci, bo kto by się głosem ludu przejmował. Naród wybrał posłów przy pomocyordynacji wyborczej tak skomplikowanej, że w zasadzie pojedynczemu człowiekowitrudno jest pojąć, na kogo to w zasadzie oddaje swój nader ważny głos. Terazspołeczeństwo ma już swych partyjnych przedstawicieli i sprawa załatwiona. Izmian żadnych jak widać państwu nie trzeba. Prokuratura odmówiła wszczęciaśledztwa w sprawie zniszczenia list z podpisami. Teraz sprawą zajmuje sięwarszawski sąd. No i będziemy mogli się przekonać jak zadziała prawo w stosunkudo organu państwa, w państwie prawa właśnie. Okręgi jednomandatowe obiecywali nam przed wyborami politycy zplatformy. Potem im się na tyleodwidziało, że nawet pewien pan domagał się od PO symbolicznej złotówki zadoznane straty moralne w związku z tym, że partia ta nie wprowadziła – aprzecież to obiecywała – jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu. Sąd uznał, że pozew nie ma oparcia w żadnychprzepisach prawnych. Faktycznie,przecież jak mówi mój znajomy: – nikt Ci tyle nie da, co polityki obieca. A zaniedotrzymanie obietnic nie ma żadnej kary. Bo co to za weryfikowanie niesłownychpolityków poprzez wybory, gdy obowiązuje ordynacja, która faworyzuje partiesponsorowane z budżetu państwa? Tak trwaw najlepsze powszechna gra polityczna w obiecanki, która jak mi się wydaje jestpodstawą naszej państwowości. I tak oto znów się okazało, że państwowy teatrzykpolityczny, gdzie partyjne centrale nadal będą rządzić parlamentem, będzietrwał w najlepsze. Bo jak społeczeństwo będzie chciało jakichś zmian, to niebezczelnie poprzez zbieranie podpisów pod wnioskiem o zwołanie referendów – bo,te i tak pewnie zostaną zniszczone – tylko poprzez posła czy senatora. Czyli tak bardziej tradycyjnie. – Partyjne centrale rządzą parlamentem, a nieposłowie, którzy czują się bardziej odpowiedzialni przed partią, a nie przedspołeczeństwem za realizację programu – powiedział pewien polityk zwolennikjednomandatowych okręgów. Trudno się z tym nie zgodzić, ale widać niektórymzależy na tym żeby nic się nie zmieniło.
