A jakby przestać jeść?

Obublikował pavvel dnia

Na pewnym forum internetowymwyczytałem, że człowiek w zależności od masy ciała może przeżyć bez jedzenianawet miesiąc. To zdecydowanie dobra wiadomość dla mnie – osoby, od kilkumiesięcy cierpiącej na chroniczny brak gotówki. Niby ja mam jakieś pieniądze.Ale zawsze w ilości niewystarczającej. Czyli tak naprawdę to ich nie mam.Ciągle zliczam te moje złotówki i jakbym nie liczył, to i tak wychodzi, że wzasadzie powinienem zaprzestać jedzenia. Tak, zdaję sobie sprawę, że to wersjaradykalna. Ale post w moim religijnym kraju jest czymś normalnym, więc pewnienikt się nie zdziwi, że właśnie forma oszczędności mnie zainteresowała. Jestemna tyle duży, w sensie masy ciała, że spokojnie mogę się go trochę pozbyć. Mamtaki pomysł, aby nie jeść. Ale uzbrojony w wiedzę z Internetu postanowiłem, żenie zrezygnuję z picia.  Pić mogę i muszę,bo jeśli chcę gdzieś mieszkać, to warto zapłacić czynsz i przy okazji zapłacić zawodę. Dlatego będę mieć wodę w kranie. Bo jak dowiedziałem się z internetowejdyskusji specjalistów od głodzenia, to bez wody nie dam rady przeżyć nawettrzech czy czterech dni. Warto też opłacić prąd. Bo tak po ciemku i nagłodniaka to chyba nie da się tego miesiąca przeżyć. Co prawda wyczytałem, żejak nie będę jadł to będę dużo spał. Ale przecież ja ten post planuję zoszczędności, aby mieć na inne wydatki, dlatego prąd mieć warto. Taki miesięczny okres odstawienia przydałby się dlaopanowania kryzysu w moich domowych finansach. Na jedzenie wydaję najwięcej,więc jak okiełznam potrzebę jedzenia to mogę tyle zaoszczędzić, że spokojnie zabezpieczęwszelkie opłaty i podatki. – Przytyłeś – stwierdził bardziej niż zapytał pewienmój znajomy. Czy ja wiem? Jestem taki jak zawsze. Od lat utrzymuję mniej więcejtaką samą wagę. Ale ja jestem nieobiektywny. Może faktycznie za dużo wydaję najedzenie. A teraz będę mógł żyć na wyższej stopie życiowej z opłaconą na czastelewizją i z nieprzerwanym dostępem do Internetu. Co prawda bez jedzenia, alejak mówiłem z czegoś muszę zrezygnować. Myślę, że w końcu do mnie dotarło to,co nasi politycy powtarzają mi od lat. Zrozumiałem, że jak oni mówią ozaciskaniu pasa z powodu kolejnego kryzysu, to nie chodzi im o zaciskanie wprzenośni a pewnie o to, że w wyniku głodzenia się będę mógł zaciskać bardziejpasek u spodni. Mam nadzieję, że o to chodzi, bo miałem jeszcze jednoskojarzenie z paskiem, tym razem na szyi, ale pewnie nikt z naszych rządzącychnie chciałby abym odszedł za wcześnie, bo przecież jakieś tam podatki płacę,więc moje państwo straciłoby źródło finansowania.  Dobra skromne, ale zawsze. Jakby tak wszyscypatriotycznie nastawieni obywatele wstrzymali się na pewien czas od spożywaniapokarmów jak wielkie korzyści by z tego wynikły. Zdrowy, bo chudy naród. Faktycznietrochę senny i wycieńczony. Ale przez to niezdolny do żadnych ekscesów. Kto nagłodniaka chciałby protestować? Taki miesięczny post, co kilka miesięcy to jestprawdziwe ocalenie dla moich finansów. Nikogo nie namawiam. Ale coś w tym jest.