Płeć biznesu
Kto rokuje największeszanse na to, żeby zostać biznesmenem w moim mieście? Kto ma największe szanse skorzystaćz unijnego dofinasowanie na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej?Pewnie wielu pomyśli ,że ten kto ma większe predyspozycje, powiedzmy mentalne, bypodołać temu zadaniu? A może szanse ma ten, kto napisze dobry wniosek o dofinasowaniew ramach unijnego programu? Może godzienbędzie ten, którego komisja rekrutacyjna dobrze oceni? Czy może wreszcie tenkto napisał dobrze test przygotowany przez doradcę zawodowego i dostał za niegowysoką ocenę? Nic bardziej mylnego. Nic z tych rzeczy. Ponad to wszystko, trzebajeszcze należeć do grupy społecznej której ramy są wyraźnie określone. Przedewszystkim dobrze jest być w takich razach kobietą. Bo płeć jest bardzo ważna. Będąckobietą jesteś przecież dyskryminowany, przepraszam dyskryminowana, i właśnie żebyś nie była dyskryminowana oni,urzędnicy, dodadzą ci dodatkowe punkty za bycie kobietą. I już przestajewszystko zależeć od ciebie. Teraz ważne są punkty za pochodzenie. Przez latawmawiano mi że wszyscy są równi. Potem przekonywano mnie, że to kim będę,zależy od moich starań. A teraz się okazało, że punkty za płeć są ważne i toone decydują o moim losie. Możesz mieć świetnie napisany biznes plan, jednak gdynie jesteś mój drogi kobietą, to nic z tego. Dobrze jest też gdzieś pracować,bo to kolejne kryterium doboru i selekcji. Wiem, tak był napisany regulamin,ale ja, naiwnie przyznaję, myślałem, że może będę miał więcej szczęścia jeślisam sobie pomogę i wszystko przygotuję jak najlepiej. Przekonywałem sam siebie,że jak będę dobry to moja płeć będzie miała mniejsze znaczenie. Lub może niebędzie miała żadnego? Ale okazało się, że wbrew przysłowiu: więcej szczęścia nużrozumu, trzeba mieć jednak szczęście urodzenia się kobietą. Przynajmniej w tymprzypadku. Tak, wiem, to nie jedyne kryterium selekcji kandydatów. Ale to mnienajbardziej boli, więc o nim piszę. – Przeciw komu jest ten tekst – zapyta mnie zapewnemój kolega, gdy to przeczyta. Bo zawsze mnie tak pyta. Ale pomyli się. To niejest przeciwko komuś. Napisałem te słowai jeszcze napiszę ich kilka, ale nie jest to przeciwko komuś konkretnemu, a już szczególnienie przeciwko kobietom. Jest to wyraz buntu przeciwko głupim parytetomustalającym, że płeć ma znaczenie w obronie zasady że tak właśnie nie jest. Żeona nie ma znaczenia. To jest paradoks naszych czasów. Jeśli o dofinasowanie mogłyby się starać tylkokobiety, trudno zrozumiałbym to. Poczekałbym na możliwość składania wnioskówtylko przez mężczyzn. Choć w zasadzienie spodziewam się żebym kiedyś taki projekt o dofinasowanie zobaczył. Bo toprzecież byłaby dyskryminacja. Ale w sytuacji,w której pewna pani i pewien pan mają tyle samo punktów, a o przyznaniu pomocyfinansowej decyduje głównie płeć jest czymśnajzupełniej normalnym i nazywanym wyrównywaniem szans. Z tym, że ja tracę swoją szansę, bo jestemprzecież mężczyzną. Takie mam odczucia. Czyli jesteśmy równi czy nie jesteśmyrówni? A może jesteśmy równi, ale nie zawsze, bo kiedyś ktoś był mniej równy,to teraz żeby to wyrównać, ktoś musi być dyskryminowany żeby nie byłodyskryminacji w przyszłości właśnie. Tak, zdecydowanie poczułem się gorszy, bonie jestem kobietą. Nie mam pretensji. Wiedziałem, że regulamin faworyzowałkobiety (choć nie tylko). Mogłem się tego spodziewać. Jednak jak na własnejskórze poczułem czym jest parytet, to jakoś tak bardziej boli. A może ktoś mi chciał pokazać, że tak właśnieczują się dyskryminowane ze względu na płeć kobiety? Jeśli tak no to japrzepraszam. Naukę zrozumiałem. Teraz już wiem, że płeć ma znaczenie. A chyba nie o to w tym wszystkim chodziło.
