Mam dziecko, i nie zawaham się go użyć!
– Przepraszam,chciałbym przejść, czy mogłaby pani przesunąć trochę wózek? – zwróciłem sięnajuprzejmiej jak potrafiłem. Dwie panie, oraz stojące przed nimi wózeczkidziecięce całkowicie zatarasowały alejkę miedzy półkami w sklepie. Mamusie tak były zajęte rozmową że nawet niezwróciły na mnie najmniejszej choćby uwagi. A może to ja za cichowypowiedziałem moja prośbę? Nie wiem,bez względu na to, jaka była przyczyna tego ignorowania mojej osoby ja nadalstałem przed żywą barykadą. – Czy możepani przesunąć wózek, chciałem przejść – powiedziałem głośniej, ale od krzykubyło to dalekie. Poskutkowało, w znaczeniu że zostałem dostrzeżony. Panie spojrzały na mnie jak insekta, po czymbardzo wolno poczęły przesuwać wózeczek tak, że zrobiła się szpara, w któraszybko się wcisnąłem. Straciłem jużtrochę czasu, więc mi się spieszyło. Wtłoczyłem swoje ciało miedzy wózeczek aregał z pieluchami prześlizgując się, jak mi się wydawało, z dużo gracją. Ale zapomniałem o torbie, któradosłownie musnęła rączkę dziecięcego pojazdu. – Gdzie się pan tak pcha?! – wydarła się dla mnie mamusia. – Co pan robi?– zawtórowała jej koleżanka. Zamurowałomnie. – Przeprosiłem przecież – starałem się bronić – panie tak ustawiły swoje wózki, że w żadensposób nie dało się przejść – zaoponowałem, bo to przecież ja powinienem czućsię w tym przypadku poszkodowany. –Jeśli potrąciłem, przepraszam – postanowiłem uspokoić emocje, choć nie czułemsię niczemu winny. – Idiota się pcha, atu przecież dziecko! – wydarła się ponownie mamusia. Tak głośno że jej dzieckopostanowiło dać o sobie znać głośnym płaczem. Miałem odejść, ale… – Szanowne panie, ośmielę się zauważyć, że to raczeju pań trzeba szukać umysłowej przyczyny, która widać zdecydowała żeustawiliście wózki z pociechami tak, że zatarasowałyście całkowicie przejdzie –starałem się rzeczowo wyjaśnić. – Niezasłużyłem na miano idioty, gdy zwracam uprzejmie uwagę na bezmyślnośćszanownych pań – dodałem i odszedłem. – Ale to przecież dzieci! – słyszałem zaplecami. Poleciało jeszcze kilka zdań natemat tego, że w opinii mamuś nie jestem prawdziwym mężczyzną, no, bo przecieżone tam z dziećmi a ja tak bezczelnie staram się zwrócić im uwagę. W końcu toone przecież z racji pełnienia matczynych funkcji są od wychowywania a nie ja.Chłop jakieś, co się przepycha, zamiast grzecznie czekać aż mamuńcie zdecydująsię same zlikwidować blokadę. Tonaprawdę zadziwiające, że kobiety traktują macierzyństwo, jako podstawę doszczególnego traktowanie. – Ależ to przecież dziecko – ileż to razy słyszałem tesłowa od mamusiek, gdy ktoś zwracał im uwagę, że je dziecko za głośno sięzachowuje albo coś niszczy. – Nie bijpana, bo się spocisz – przypomina mi się cytat z polskiej komedii. Słowa: totylko dziecko” to usprawiedliwienie na wszywko. Zastawienie drogi wózkiem, na ryk i opętańczą bieganinę dzieciaka.Zawsze odpowiedzią są te same słowa: to tylko dziecko. – Mam dziecko i niezawaham się go użyć! – że sparafrazuje słowa pewnego osła. Dziecko to dziecko, zgadzamsię, ale też nie jest to usprawiedliwienie na wszystko i widomy znak, który mawymusić specjalne traktowanie dla mamusi i jej pociechy.
