Siła nieprecyzyjna

Obublikował pavvel dnia

Jest w moim mieście pewnauliczka, która od kilku miesięcy, choć wyremontowana, jest zamknięta dla ruchuna całej swej długości.  Przechodząc tamcodziennie za każdym razem zastanawiałem się, co stanowi przyczynę, którauniemożliwia tam ruch pojazdów. Prace budowlane zakończono tak bardzo dawnotemu. Nie widziałem żeby pojawiała się tam jakaś nowa ekipa drogowców. Drogabyła zamknięta i zagrodzona barierkami, choć wyglądała na gotową do użytku. –Może ma ukryte wady, o których nie wiesz – zapewniał mnie mój kolega, gdy poraz setny utyskiwałem na to, że do ulicy bronił dostępu znak zakazu wjazdu. –Może i tak jest – myślałem. Mijały dni. Zrobiło się ciepło. Nadeszły wakacje. Adroga nadal zamknięta, choć nikt nic tam od dawna nowego nie zrobił. Nagle,pewnego dnia barierki zagradzające wjazd zniknęły. Nic się nie zmieniło. Tylkoz jednej strony droga stała się dostępna. Na drugim jej krańcu pomimo brakubarier nadal stał znak zakazu wjazdu dla samochodów. – Co się zmieniło, żeteraz można a tydzień temu nie można było tędy jeździć? –  Pytałem znajomych, bo sam nie znajdowałemodpowiedzi. – Nic, jest jak było – odpowiadali wszyscy. No więc dlaczego przeztak długi czas jedna z ważniejszych ulic w centrum miasta była zamknięta? Tak,to dobre pytanie, ale chyba nikt nie zna na nie odpowiedzi. Kilka ulic dalejjest skrzyżowanie, które po remoncie jest gotowe. Działa tam sygnalizacja iwideodetekcja. Ale przejechać samochodem nie można. Dlaczego? Ano wykonawca i inwestorprzerzucają się pismami. I oczywiście nikt nie może konkretnie odpowiedzieć napytanie, kiedy skrzyżowanie zostanie otwarte. Zrozumiałbym jakby trwały na tymskrzyżowaniu prace, jakby na tej zamkniętej dla ruchu drodze ktoś cokolwiekrobił. Moje miasto od pewnego czasu ma nowe hasło promocyjne: siła w precyzji.Sytuacja, w której drogowy paraliż w centrum trwa miesiącami, a skończoneinwestycje nie są oddawane do użytku, jest raczej przykładem bezsilności a niesiły, czy precyzji w działaniu.- Miałem dwie babcie – opowiadał mi dziś pewienpan – jedna była przygłucha, ale bardzo lubiła słuchać. Druga słuch miała dobryi uwielbiała wiele mówić, ale za to właśnie z mówieniem miała kłopoty ….Siedziały sobie na ławeczce przed domem i choć jedna dużo tej drugiejopowiadała a ta druga słuchała, to nie można było tego nazwać dialogiem. Mamwrażenie, że w moim mieście jest podobnie. Tak właśnie wyglądają pewnie rozmowymiędzy miejskimi urzędnikami a drogowcami, w sprawach procedur odbioruzakończonych prac.