Dziwne zachowania banku z tradycjami.

Obublikował pavvel dnia

W moim prowincjonalnym mieście jest bank. Siedziba tego banku jest też w każdym większym mieście w Polsce. Bo to duży bank, z tradycjami i ze zwierzęciem z Białowieży w herbie. I jak przystało na wielką i szacowną instytucje ma ten bank czasami dziwaczne zachowania. Tak jakby jego szacowność była jednocześnie jego przekleństwem.

 

Moja koleżanka od wielu lat jest klientka tego banku, której kompletnie nie przeszkadzają kolejki przy kasach w jego siedzibach i archaiczne procedury. Uważa z jakiegoś nie jasnego nawet dla niej samej powodu, że trzeba popierać ten właśnie bank swoim w nim kontem, bo to polski bank i jak już pisałem bank z tradycjami.

 

Jednak ostatnio zachowanie jej własnego banku bardzo ją zdziwiło. Moja koleżanka od swojego banku dostała pocztą nowiuteńką kartę płatniczą. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że karta, którą moja koleżanka posiadała już w swojej torebce jest a właściwie była ważna jeszcze dwa i pół roku a ta nowa, która dostała pocztą będzie ważna tylko rok. Czyli gdzieś tu się zatraciła logika postępowania bankowców.  Należy zaznaczyć, że moja koleżanka ma konto vipowskie w banku i więc należą się jest specjalne względy jak zapewniali ją przedstawiciele banku. I zapewne zgodnie z tym bank unieważnił kartę, którą posiadała.  I dwa i pół roku ważności starej karty zastąpił nową kartą ważną tylko roku.

 

Zaniepokoiła się tym bardzo moja koleżanka, bo takie postępowanie banku jasno wskazywało na to, że bankowcy utracili zaufanie do stabilności finansowej mojej koleżanki i nie chcą być związani z nią dłużej niż rok. Poważnie zaniepokojona udała się, więc moja koleżanka do banku po odpowiedz na pytanie, dlaczego to nie jest godna posiadania karty z ważnością dłuższą niż jeden rok.

 

Tam w oddzielnym pomieszczeniu jak przystało na posiadaczkę konta VIP moja koleżanka spotkała się ze swym opiekunem z banku szumnie nazywanym doradcą finansowym. Gdy zapytała, dlaczego jest ofiarą takiej dziwnej dyskryminacji, przedstawiciel banku z rozbrajająca szczerością, ale po dłuższym sprawdzaniu i kilku wykonanych telefonach poinformował ją, że – nie ma pojęcia. Ale na pocieszenie dodał, że spotkało to wielu innych klientów tej szacownej instytucji i to świadczyć może o tym, że nie ma się, czym przejmować. Moja koleżanka, jako osoba światła i zapoznana z nowinkami technicznymi zapytała, więc pracownika banku czy może powodem wymiany karty płatniczej jest chęć jej lepszego zabezpieczenia. Co prawda nic się na karcie nie zmieniło poza data ważności, ale może gdzieś w plastiku są zalane jakieś kosmicznie nowe zabezpieczenia. Na to pytanie bankowiec również szczerze odpowiedział, że: z tego, co wie to nie ma tam nowych zabezpieczeń.

 

Moja koleżanka jednak postanowiła dalej dociekać, dlaczego to nastąpiły te dziwne wymiany kart u niej i jak mówił bankowiec u innych klientów. Ale tu już trzeba było napisać pismo, bo taka jest procedura jak wyjaśnił bankowy doradca. Więc koleżanka napisała i teraz będzie czekać na odpowiedz. Ja jednak mam już swoją teorie, w którą moja koleżanka nie wierzy. Ja uważam, że bank po prostu chciał zarobić, bo przecież za każdą nową kartę klient banku musi zapłacić ze swojego konta i tak oto bank zarobił dodatkowe pieniądze tylko na tym, że wymienił karty. I dzięki krótkiemu okresowi ważności już za rok zarobi znów przy następnej wymianie.

 

Moja koleżanka w to nie wierzy, bo przecież ma konto vipowskie w polskim banku z tradycjami. I ufa ona, że bankowcy już za miesiąc odpowiedzą jej na to trudne dla niej pytanie. I zapewne wyjaśnienie problemu będzie inne od tego, które ja przedstawiłem. Zapewne.