Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Nie ma winnych…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Gdy tak słucham kolejnych polityków, urzędników państwowych, różnej maści ekspertów, doradców, ekonomistów – wszystkich tych, którzy pojawiają się na ekranie mojego telewizora czy wypisują swoje opinie w prasie opowiadając o tym, że niechybnie czeka nas kolejny już kryzys – odnoszę wrażenie, że ten stan zapaści wynika sam z siebie. On po prostu nadchodzi, potem jest i już. Permanentny stan kryzysowy nie ma przyczyny – pojawia się i trwa. Pojawia się zapowiadany lub nagle, ale zawsze przychodzi znikąd. No może czasami ktoś wskazuje na przyczynę tego zjawiska, ale na pewno nie na winnych kryzysu. – Nie ma winnych są tylko zaskoczeni, nie ma winnych są tylko zadziwieni, – że znów zacytuję z twórczości zespołu Abaddon. Nie mogę się powstrzymać, bo te słowa zawsze mam gdzieś z tyłu głowy jak wysłuchuję kolejnych proroctw możnych tego świata na temat nieuchronności nadejścia kryzysu. Te słowa idealnie oddają tę atmosferę dyskusji. Bo przecież nie ma pojedynczych odpowiedzialnych. Ba, nawet instytucje nie są odpowiedzialne. Nikt nie jest winien.  I pewnie, gdy znów zawita do nas kryzys nikt nie będzie się poczuwał do odpowiedzialności.  Tak jakby nie było rządów, polityków, banków, urzędów, instytucji państwowych. Jakby nie było ludzi trzymających władzę. Wiem, że sukces ma wielu ojców, zaś porażka jest sierotą. Ale jak coś się wali to trzeba przynajmniej mieć odwagę by powiedzieć moja wina.  Jeśli jest ktoś winny, to rządy nie nasze, lecz ale jakichś tam krajów. Ja wiem, że wszystko jest powiązane, ale nie jest to żadne wytłumaczenie. Nie można mi wmawiać, ze płacę więcej za kredyt mieszkaniowy, bo w Grecji jest nieodpowiedzialny rząd oraz rok temu był krach sprzedaży na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych. Ja chciałbym wiedzieć, jeśli już utrzymuję to państwo z płaconych podatków, czy ktoś odpowiada za to, co mnie może czekać. Nie chcę już słyszeć o globalnych przyczynach kryzysu. Że gospodarcze załamanie w jednej części świata błyskawicznie sieje spustoszenie również w drugiej. Chcę wiedzieć, kto zapewni mi bezpieczeństwo, a jeśli tego nie zrobi, to nie chcę zgadywać, do kogo mam mieć pretensje. Nie chcę słyszeć, że kryzys to złożone zjawisko gospodarcze.  Bo gdy ceny poszybują w górę nie chce wyczytać w gazecie, że to niczyja wina, że tak samo z siebie się stało.  Mam dość wysłuchiwania, że wiele czynników wpływa na ostateczne skutki procesów gospodarczych. Że to nieuchronne i od nikogo zależne.  Wydaje mi się, że to takie rozmywanie odpowiedzialności. Jeśli nikt nie jest winny to nikt nie poniesie odpowiedzialności. Lub jeszcze inaczej, nikt z ludzi władzy w rządzie czy w finansowych korporacjach nie poniesie odpowiedzialności za błędne decyzje. Za kryzys zapłacą zwykli ludzie.  Bo ci u władzy jakoś zdołają przekonać demonstrantów na ulicach ze to niczyja wina. Że oni chcieli dobrze a wyszło… jak zawsze.