Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Niektórzy są równiejsi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 18

– Tłumaczyłem temu strażnikowi miejskiemu, jak komu dobremu, że nie wiedziałem, że tu nie można parkować – opowiadał jeden pan, drugiemu panu o swych przykrych dla niego kontaktach ze stróżami porządku.  Słyszałem opowieść,lecz nie podsłuchiwałem. Po prostu panowie stali w kolejce do kasy przede mną,a ja nie miałem nic innego do roboty. – Tłumaczę mu, że nie dalej jak kilka dni temu w tym samym miejscu stał ich radiowóz i wcale nie uczestniczył w żadnej akcji, więc myślałem, że można tu parkować – kontynuował opowieść mój sąsiad z kolejki. – I wiesz, co mi odpowiedział? Że komu wolno temu wolno, a mnie niewolno… i należy mi się mandat – dodał. Byłem ciekaw, co dalej się stało z tym parkowaniem w niedozwolonym miejscu. Ale niestety, kolejka do kasy się przesuwała i pani w kasie zaczęła obsługiwać tego pana, co opowiadał, więc nie dowiedziałem się jak ta przygoda ze strażnikami się zakończyła. Przypomniałem sobie o tej zasłyszanej opowieści wieczorem, gdy oglądałem wiadomości telewizyjne.  Dowiedziałem się z nich, że pewien sędzia z pomorza został zatrzymany przez policję, bo prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Jakby tego było mało, razem z sędzią,który był nietrzeźwy jechał jego przełożony, który po przyjeździe do sądu nie zabronił sędziemu uczestniczyć w rozprawach, w których wydawał wyroki.  Potem dowiedziałem się z innego materiału dziennikarskiego, że jeśli jest się komendantem powiatowym policji to można grzecznie poprosić swojego kolegę po fachu, żeby nie wlepiał mandatu i punktów karnych, i w ten sposób uniknąć grzywny i dostać tylko pouczenie.  Tak mi się to wszystko zestawiło w jedno. Ten sędzia, co to po pijaku wydawał wyroki za przyzwoleniem przełożonego i ten policjant,który nie dostał mandatu, bo poprosił grzecznie kolegę by mu go anulował, oraz ten pan z kolejki w kasie mi się przypomniał z tym: – komu wolno temu wolno –wypowiedzianym przez strażnika miejskiego. I doszło do mnie po raz kolejny wżyciu, to, co słyszałem za młodu: – co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. W tamtych czasach, gdy mi to powtarzano to ja rzeczywiście nie byłem dopuszczony do pełni praw bom jeszcze był małoletni. Ale teraz, gdy jestem już dorosły i mam,jako obywatel tego kraju gwarantowane przez konstytucję prawa i obowiązki to coraz częściej dochodzę do smutnych wniosków, że w zasadzie to nic się nie zmieniło. Bo przecież to każdy ma inne prawa. Inne policjant czy sędzia a inne ja czy inny szarak pospolity.  I choć wszyscy są równi to niektórzy są równiejsi. Czy na pewno podlegam takim samym prawom jak urzędnik państwowy? Nie mam wątpliwości, że nie. Czasem znów słyszę ten głos z czasów dzieciństwa: – co wolno wojewodzie to nie tobie…