Prawie policjant
– Wiesz, że jakby to twojegadanie usłyszał strażnik miejski to mógłbyś dostać mandat – poinformował mójznajomy naszego wspólnego kolegę po tym, jak ten ostatni wygłosił płomiennąmowę o pewnym parlamentarzyście z naszego miasta. W swą oskarżycielską oracjęwplótł kilka słów uważanych powszechnie za obraźliwe, co po zmianie przepisówmogło się skończyć interwencją mundurowych. Od dziś przecież nasi miejscystróże prawa zostali przez posłów wyposażeni w nowe uprawnienia. Teraz, zaznieważanie Polski, narodu polskiego, premiera, prezydenta czy parlamentu, profanowaniehymnu i flagi Polski straż miejska będzie mogła wymierzyć mandat. Czyliniepochlebne i dosadne, a do tego publiczne wypowiedzi mojego kolegi o pośle,jak nic kwalifikują się do kary grzywny. To nie jedyne nowe uprawnienia, jakimiparlamentarzyści obdarowali strażników. Teraz można się spodziewać kary na przykładza podawanie fałszywych danych osobowych. Do wczoraj jak osobnik podejrzany nie chciał się wylegitymować lub cośkręcił i nie chciał powiedzieć jak się nazywa, miejscy stróże prawa i porządku musieliwzywać na pomoc policję. Dzisiaj człowiek, który nie okaże dokumentów możedostać mandat już bezpośrednio od strażnika. Moim zdaniem takie rozszerzanie wnieskończoność uprawnień strażników jest niebezpieczne. Bo jak to już kiedyśpisałem, strażnik miejski jest przecież pracownikiem samorządu, czylimagistrackim urzędnikiem, a nie funkcjonariuszem policji. Mundur jednak daje muwielką władzę. A od wczoraj jeszcze większą. Strażnik jednak nie podlega ostrymrygorom naboru i szkolenia, jakie przechodzą kandydaci na policjantów. Zasadnymjest więc pytanie, czy strażnik miejski jest dobrze przygotowany do pełnieniafunkcji policyjnych. I czy te uprawnienia, które ma na mocy odpowiednich ustaw,z braku odpowiedniego szkolenia, wiedzy, czy nawet odpowiednich predyspozycjipsychicznych, nie będą nadużywane. Jest kilka przykładów które mogą niepokoićjak choćby przypadek pewnego obywatela z Łodzi, który sfotografował źlezaparkowany samochód straży miejskiej. I tym właśnie czynem wzbudził wielkigniew strażników miejskich, którzy w stosunku do delikwenta użyli środkówprzymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek. Użyli, bomogli. Następnie doprowadzili mężczyznę do najbliższego komisariatu policjigdzie spędził kilka godzin. Zrobili to,bo pewnie uważali, że poprawnie korzystają ze swoich uprawnień. Taki urzędnikmiejski w mundurze to już prawie policjant. A jak wiadomo prawie robi dużąróżnicę.
