Daily Archives

2 Articles

dziennik pesymistyczny

Prawie policjant

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Wiesz, że jakby to twojegadanie usłyszał strażnik miejski to mógłbyś dostać mandat – poinformował mójznajomy naszego wspólnego kolegę po tym, jak ten ostatni wygłosił płomiennąmowę o pewnym parlamentarzyście z naszego miasta. W swą oskarżycielską oracjęwplótł kilka słów uważanych powszechnie za obraźliwe, co po zmianie przepisówmogło się skończyć interwencją mundurowych. Od dziś przecież nasi miejscystróże prawa zostali przez posłów wyposażeni w nowe uprawnienia. Teraz, zaznieważanie Polski, narodu polskiego, premiera, prezydenta czy parlamentu, profanowaniehymnu i flagi Polski straż miejska będzie mogła wymierzyć mandat. Czyliniepochlebne i dosadne, a do tego publiczne wypowiedzi mojego kolegi o pośle,jak nic kwalifikują się do kary grzywny. To nie jedyne nowe uprawnienia, jakimiparlamentarzyści obdarowali strażników. Teraz można się spodziewać kary na przykładza podawanie fałszywych danych osobowych. Do wczoraj jak osobnik podejrzany nie chciał się wylegitymować lub cośkręcił i nie chciał powiedzieć jak się nazywa, miejscy stróże prawa i porządku musieliwzywać na pomoc policję. Dzisiaj człowiek, który nie okaże dokumentów możedostać mandat już bezpośrednio od strażnika. Moim zdaniem takie rozszerzanie wnieskończoność uprawnień strażników jest niebezpieczne. Bo jak to już kiedyśpisałem, strażnik miejski jest przecież pracownikiem samorządu, czylimagistrackim urzędnikiem, a nie funkcjonariuszem policji. Mundur jednak daje muwielką władzę. A od wczoraj jeszcze większą. Strażnik jednak nie podlega ostrymrygorom naboru i szkolenia, jakie przechodzą kandydaci na policjantów. Zasadnymjest więc pytanie, czy strażnik miejski jest dobrze przygotowany do pełnieniafunkcji policyjnych. I czy te uprawnienia, które ma na mocy odpowiednich ustaw,z braku odpowiedniego szkolenia, wiedzy, czy nawet odpowiednich predyspozycjipsychicznych, nie będą nadużywane. Jest kilka przykładów które mogą niepokoićjak choćby przypadek pewnego obywatela z Łodzi, który sfotografował źlezaparkowany samochód straży miejskiej. I tym właśnie czynem wzbudził wielkigniew strażników miejskich, którzy w stosunku do delikwenta użyli środkówprzymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek. Użyli, bomogli. Następnie doprowadzili mężczyznę do najbliższego komisariatu policjigdzie spędził kilka godzin.  Zrobili to,bo pewnie uważali, że poprawnie korzystają ze swoich uprawnień. Taki urzędnikmiejski w mundurze to już prawie policjant. A jak wiadomo prawie robi dużąróżnicę.

dziennik pesymistyczny

Zamęczyć windykacją

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

– Bo nie chce mi się już z nimi rozmawiać – odpowiedział mój znajomy gdy zapytałem dlaczego nie odbiera swojego telefonu.  I tak przy akompaniamencie melodyjki z jego aparatu opowiedział mi o tym jak go prześladują firmy windykacyjne. Gdy pracował, namówiony przez wszechobecne reklamy banków,postanowił zaciągnąć kredyt na zakup mieszkania.  A że zarabiał dobrze, jak na warunki panujące w naszym mieście, to na tym jednym kredycie nie poprzestał. Ale też nieprzesadził. Wszystko było w normie. Spłacał to, co się należało bankowi przez kilka lat. Niestety nic nie trwa wiecznie. Teraz mój znajomy zasilił szeregi bezrobotnych. A jak chyba każdy – kto choć raz miał tę nieprzyjemność bycia bezrobotnym – wie, że zzasiłku nie da się utrzymać domu i jeszcze spłacać raty. Ale on nie poddał się i jakoś starał się spłacać. Ale oczywiście nie mógł utrzymać regularnych płatności, więc szybko trafił na listę firmy windykacyjnej. I zaczęły się telefony o różnych porach dnia. – Dzwonią nawet kilkanaście razy w ciągu dnia –zwierzał się kolega. – Pytają czy wiem, że mogą mi zabrać mieszkanie. Czy wiem, że podpisałem umowę, czy nie boję się o los dzieci, czy mam samochód… tłumaczę, że robię wszystko, co mogę żeby spłacić, co jestem winien, ale to nic nie pomaga i tak za kilka dni znów dzwonią – dodał. Opowiadał, że jest tym wszystkim bardzo zestresowany. Zawsze jak dzwoni telefon czy ktoś puka do jego drzwi toaż podskakuje przerażony.  – Bo jeszczestraszą mnie, że przyjdą do domu i będę się musiał wstydzić przed sąsiadami –żalił się znajomy. Faktycznie wyglądał fatalnie. Odpalał drżącymi rękoma papierosa od papierosa a przecież wcześniej nie palił. – Nie wiem jak długo wytrzymam taką presję – powiedział na zakończenie.  Po powrocie do domu przeczytałem w gazecie, że stalking będzie przestępstwem.  Posłowie zdecydowali o nowelizacji kodeksu karnego. Teraz za uporczywe, złośliwe nękanie mogące wywołać poczucie zagrożenia grozić będzie do trzech lat więzienia. W przypadku, gdy osoba nękana targnie się na swe życie, kara może wzrosnąć dodziesięciu lat. Nękanie, określane, jako stalking, to na przykład wykonywanie licznych telefonów do ofiary, wysyłanie jej sms-ów, nachodzenie w domu. Kara będzie grozić również osobom wykorzystującym wizerunek pokrzywdzonego lub inne jego dane osobowe w celu wyrządzenia mu szkody. – Bardzo ciekawe czy takie uporczywe nękanie mojego znajomego telefonamii  sms-ami to już stalking czy jeszczenie? – zastanawiałem się. Przecież nie wolno wysyłać dłużnikom pism, czy nagabywać ich telefonicznie w sposób, który może u nich wywołać uczucie lęku. Niedopuszczalne jest częste nękanie telefonami i wizytami w jego miejscu zamieszkania. Nie można też powiększać sumy zadłużenia o wszystkie kosztyczynności windykacyjnych.  A w przypadku mojego znajomego wszystko to miało miejsce. – Zgłoś to gdzie trzeba – tłumaczyłem.  – Nie wiem, czy mam jeszczesiłę walczyć – odpowiedział. To smutne, że w wolnej Polsce wszystko zależy odpieniądza, bo jak ich nie ma to przestajemy być podmiotem a stajemy się tylko przedmiotem finansowej gry o zysk.  I choć prawo nas teoretycznie chroni to nie każdy ma siłę walczyć. Bo bezrobocie i te poniżające praktyki firm windykacyjnych potrafią zniechęcić do walki i dożycia. Można człowieka zamęczyć telefonami? Tak można.