Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Mieć czy być?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 58

Stałem dziś przez witryna księgarni przyglądając się książce. Stałem tak z nosem przy szybie kilka minut, wpatrzony w okładkę umieszczoną na wystawie. Sterczałem przed sklepem nie dlatego, że tak oczarowała mnie mnogość tytułów w witrynie, ale dlatego że zaczęły mnie dręczyć pytania natury egzystencjalnej. Zastanawiałem się, po prostu, czy mnie stać na książkę . Czy jestem na tyle bogatym obywatelem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, bym mógł tak zwyczajnie bez głębszego namysłu, pod wpływem impulsu, wejść do księgarni i kupić książkę gdy mi na to przyjdzie ochota? Nie powiem, w portfelu miałem odpowiednia ilość pieniędzy,ale mój dylemat polegał na wyborze, co dla mnie jest ważniejsze: chęć przeczytania tego co mnie interesuje, czy raczej potrzeba zapłacenia rachunku za to, co niezbędne mi jest do życia. Stałem tam, jak to dziecko stojące przed wystawa cukierni, które pragnie ciastka, ale nie może go dostać, bo przed nim jest szyba. Przede mną też była szklana tafla, czy i choć chciałem książkę mieć to powstrzymywały konieczności codziennych wyborów. Ja wiem, że mimo moich pragnień, pewnych rzeczy mieć nie mogę. Każdy kto pracował lub będzie pracować w firmie, która po redukcjach zatrudnia mniej pracowników a którzy jednak są zmuszeni pracować za dwóch za tę samą stawkę, dobrze wiedzą o czym mówię. Każdy wie jak bolesny jest brak pieniędzy. Nie chodzi tu o chęć posiadania luksusowego samochodu, ale o brak pieniędzy na coś, co wydaje się niedrogie. A jednak i tak cie nie stać. Każdy, kto na wynagrodzenie czeka tygodniami,bo z przyczyn obiektywnych nie dostaje go w terminie, będzie wiedzieć jak bolesne są dylematy dnia codziennego. Nieprzyjemne są chwile gdy zastanawiamy się, czy lepiej zapłacić rachunek za prąd, czy za wodę, bo na uregulowanie obydwu płatności nie ma pieniędzy. Ja przecież wiem, bo byłem już w takiej sytuacji, co czuje ten kto musi przeżyć miesiąc za kilkaset złotych zasiłku dla bezrobotnych. Gdy tak stałem przed witryna księgarni, myślałem o tym, co kiedyś napisał Erich Fromm. Zastanawiałem się, co mnie teraz silniej pociąga. Czy chce„mieć”, czy może raczej chce „być”. Dobrze, że ten filozof napisał swoje dzieło kilkanaście lat temu , bo teraz z braku funduszy dostęp do jego przemyśleń mógłbym mieć utrudniony. Chciałbym „być” to pewne. Nie wdając się w szczegóły, to zdecydowanie moje podejście do życia. Ale czy w naszym nowym – i jak mi wmawia,co dnia, państwowa propaganda – radosnym systemie mogę być naprawdę wolny i spokojnie zajmować się swoim bytem? Chyba jednak nie. Czy dziś to „być” nie jest za bardzo spętane przez „mieć”? Od zbyt wielu i za często słyszę, że jak nie wyznaje kultu posiadania, to jestem nikim. I co ciekawsze, coraz częściej jest mi to brutalnie udowadniane. Teraz zarabiam mniej. No może nie makabrycznie mało. Raczej utrzymuje się w niskich sferach średnich. Ale jak tylko na chwile utracę kontakt z regularnym przypływem gotówki od razu zaczynam się czuć jak ktoś, kto jest gorszy. Gorszy bo biedny. Kupie tą książkę, postanowiłem, ale później… Teraz opłacę rachunek za prąd, bo po ciemku ciężko czytać. Czyli znów wygrało „mieć”, choć dobrze, że przynajmniej nadal staram się „być”.