Monthly Archives

12 Articles

dziennik pesymistyczny

Do Polaków po polsku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

– W jakim oni mówiąjęzyku ? – padło pytanie. Siedzieliśmy ze znajomymi w polskiej restauracji, wpolskim mieście leżącym prawie pośrodku naszej pięknej ojczyzny. Fakt, żerestauracja serwowała dania kuchni między innymi amerykańskiej oraz włoskiej.Że była nazwana po angielsku, że większość napisów też była w tym języku. Kartadań była dwujęzyczna. Za oknem widać było sklepy z witrynami przyozdobionymiplakatami, na których ktoś wielkimi literami wypisał : sale. Wszyscy wiedzieliśmyo tym doskonale, że w naszym mieście co druga firma nazywa się z angielska. Nastole w restauracji leżała  gazeta, wktórej prawie wszystkie reklamy były po angielsku. Na ścianie wisiał telewizora na ekranie prężyły się smukłe panienki, co to chciały zostać modelkami iznaleźć się kiedyś na modowym topie – że tak to ujmę. A jednak nas to zdziwiło.Całkowicie przypadkowo usłyszeliśmy jak z telewizora , gdzie na ekranie szanowna komisja debatowała nad tym ktobardziej się nadaje do bycia modelką, padły słowa w swoistej mieszance polsko –angielskiej.  – W jakim oni mówią języku? – wtedy padło pytanie z ust mojej koleżanki. Bo faktycznie wyglądało na to,ze każdy z uczestników jury tego telewizyjnego programu nie bardzo mógł sięzdecydować w jakim to języku chce przemówić do uczestniczek oraz widzów.Zaczynał po polsku, po czym wtrącał kilka słów po angielsku, po czym znówprzechodził na angielski i kończył w mowie ojczystej.  Ja rozumiem, że jak ktoś wiele lat mieszka zagranicą to mu trudno po polsku. Ale to jest chyba jakaś przesada. Ten programnie jest nowy. Ludzie których mogłem oglądać na ekranie nie przyjechali do Polskiwczoraj, no przynajmniej nie wszyscy, więc dlaczego serwują nam w polskiejtelewizji ten koktajl polsko angielski. Ja rozumiem, że angielski to już językmiędzynarodowy. Dotarło do mnie, że trzeba go znać. Ale ja i jak sądzę podyskusji na ten temat ze znajomymi , nie tylko ja, chciałbym aby w polskiejtelewizji raczej przeważał język polski. A jak ktoś nie może po polsku, to niemam nic przeciwko żeby mówił po angielsku, a na dole ekranu umieszczaćtłumaczenie na nasz język. Ale ja nie chcę takiej mieszanki, po co taka słownasieczka dwa słowa po polsku, dwa po angielsku i na odwrót. Przecież tego nie dasię spokojnie słuchać. Jeśli ktoś chce koniecznie przekonać widzów o tym, żezna angielski to niech mówi po angielsku. Szczególnie wnerwia mnie ta manieraangielszczyzny tych u których wiem, że mówią i to dość dobrze po polsku. A tunagle nie mogą zdania wypowiedzieć, żeby sobie nie „poangolić”. Ja wiem, żeangielski jest i będzie wszechobecny. I nie jest to, patrząc na historię Polski,rzecz nowa. Była kiedyś w polskiej kulturze moda na francuszczyznę. Panowałaswoista moda na mówienie w języku francuskim. Co często prowadziło dośmieszności. Teraz jest moda na angielski, ja to rozumiem. Ale mamy taki apel,ja i moi znajomi,  może przynajmniejstarajmy się mówić w Polsce do Polaków po polsku.

 

dziennik pesymistyczny

Pytania o wolność

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Czasem się człowiekzastanawia, ile jest w naszym życiu wolności – padło to filozoficzne pytanie ijakby zawisło w powietrzu, bo nikt ze zgromadzanych przy biesiadnym stole niechciał lub raczej nie mógł znaleźć szybko odpowiedzi. Ten mój znajomy (nazwijmy go B.) już tak ma, że czasami, tak jakby od niechcenia, a może jednakjest to z u niego działanie z premedytacją? Nie wiem, ale pewne jest jednak to, że zadaje on takie trudne pytanianajczęściej wtedy, gdy nikt się tego absolutnie  nie spodziewa. Trwają w najlepsze tradycyjnerozmowy przy piwie… a tu nagle takie pytanie… jak westernowy strzał  znikąd. Nie, on nie kieruje ich do konkretnejosoby. Ma się nawet wrażenie, że nie bardzo liczy na odpowiedź. Bo zdecydowanieretoryczne są te pytania. To raczej stwierdzenia, wygłoszone publicznie,przemyślenia z pewną delikatną nuta pytania. Zawiesza on te swoje pytania jaksztandary. – A tak zasadniczo to o co ci się rozchodzi – padło kolejne pytanie, tym razem skierowane do tego kto najczęściejpyta czyli do B. – Dokładniej rzecz ujmując chciałbym wiedzieć co to jestwolność, bo mam wrażenie, że tak do końca nigdy nie byliśmy tak w pełni wolni –padło kolejne pytanie.   – Dobrze,powiedz przynajmniej skąd ci się to wzięło i do czego się odnosi to nagłezainteresowanie wolnością lub jej permanentnym brakiem – padło pytanie z naszejstrony. W zasadzie było kilka pytań, ale starałem się zawrzeć w jednym zdaniumyśl wszystkich zainteresowanych uzyskaniem odpowiedzi. – Przecież pan A. pytanyprzez was czy jeszcze się napije kolejnego browarka powiedział, że nie może bojutro idzie do biura – padła odpowiedź z ust  B., choć wielu, w tym i ja zacząłem sięzastanawiać czy na pewno była to odpowiedź.  – A tak ściślej – ktoś postanowił drążyćtemat, choć ja z doświadczenia wiedziałem że to bezcelowe. Bo pan B. ma teżtaką denerwującą cechę, że po wygłoszeniu pytania traci zainteresowaniedyskusją, zamiera w letargu lub po prostu wstaje, odchodzi i znika. Atowarzystwo zostaje bez odpowiedzi i bez pana B. – Czy jeśli wszyscy musimy, byprzeżyć, chodzić co dnia do pracy to znaczy że jesteśmy wolni?  – powiedział pan B. I chyba to miała być jegoodpowiedź, bo już nic więcej nie powiedział. Swoim zwyczajem wstał i bezpożegnania poszedł w swoją stronę. – Dziwak – padło prawie chóralnestwierdzenie. – No, może i dziwak,  ale zadałciekawe pytanie – powiedziałem. – O następny – usłyszałem. I już było posprawie. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, dopiliśmy to co tam kto miał i sięrozeszliśmy do domów. Bo przecież jutro każdy z nas musiał iść do pracy.Ciekawe czy tylko ja zastanawiam się, czy tak naprawdę jestem w pełni wolny.