Nie chcesz? Nie głosuj. Jeszcze masz do tego prawo

Obublikował pavvel dnia

Jest kilka powodów, dla których nie wybieram się na najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego. Nie wybieram się, bo nie chce głosować. Jeden z motywów mojej wyborczej absencji jest prosty i oczywisty.  Nie zagłosuje, bo zwyczajnie mam do tego prawo.

W Polsce – dzięki Panu Bogu Najwyższemu – nadal nie ma przymusu głosowania. Stan taki będzie trwać dopóki nasi dzielni urzędnicy i parlamentarzyści nie wpadną na pomysł karania własnych obywateli za posiadanie woli niegłosowania w wyborach.

Teraz, nadal zgodnie z prawem Rzeczpospolitej, jeśli nie mam ochoty na głosowanie to mogę nie głosować. A do tego swojego „niechcenia” nam prawo.  Udział w wyborach to nadal moja suwerena decyzja. Dlatego bardzo drażni mnie nachalna państwowa propaganda namawiająca do udziału w głosowaniu. W tej agitacji nie ma nic prócz ogólników, o tym, że „mój głos jest ważny”. Jakby był naprawdę taki ważny, to kandydat – jeden z drugim – pofatygowałby się do mnie do domu i wyłuszczył mi, co go tak naprawdę ciągnie do tego Parlamentu Europejskiego.

Te wszystkie piękne słowa o patriotycznym obowiązku, społecznej odpowiedzialności są po prostu śmieszne. Jak można głosować i jednocześnie uważać, że żadna partia nie przysłuży się narodowi? A znam wielu takich, co pójdą na wybory dla samej tylko obecności na nich. Zamierzają oddać pusty głos, bo nie znaleźli godnego reprezentanta.  Udział w wyborach jest moim prawem, a nie obowiązkiem. Na tym polega demokracja. Nikt mnie do niczego nie zmusza, ja co najwyżej mogę, jeśli chce i czuje taką potrzebę. Ale nadal nic nie musze.

Ja, niegłosujący Polak szarak, ja to mam szczęście żem polski obywatel. Przez dziwne zrządzenie losu urodziłem się w Polsce i do tego państwa (choć bez mojej woli) zostałem przypisany. A jakbym tak przyszedł na świat w Belgii? Co to by było za nieszczęście! Strach pomyśleć. Tam za moją absencję wyborczą płaciłbym karę w wysokości 50 euro. I tak, dzięki temu, że jestem obywatelem państwa polskiego mam przynajmniej prawo do niewybierania. Dopóki moim świętym prawem, jako obywatela Rzeczypospolitej będzie możliwość niegłosowania w wyborach do PE to mam zamiar z tego prawa skorzystać.