Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Czy się stoi czy się leży, to wypłata się należy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Kto by nie chciał pracować na lotnisku? Wielu pewnie ma takie przyziemne marzenie.  A pracować na lotnisku które nie odsługuje ruchu pasażerskiego, bo nie lądują tam takie samoloty? To pewnie prawie każdy kto nie lubi się przepracowywać, ale za to lubi dostawać za chęci do pracy solidną pensję. Port Lotniczy w moim mieście zatrudnia już 142 pracowników. I choć nie ma tam żadnego ruchu pasażerskiego i nigdy takiego nie było a nawet nikt nie spodziewa się pasażerów w dającej się przewidzieć przyszłości, to zarząd lotniska znów pożyczył trzy miliony od miasta, bo zabrakło mu na wypłatę pensji dla swoich pracowników.

Za czasów słusznie minionych mówiono, że „czy się stoi czy się leży, to wypłata się należy”. W nowym lepszym świecie, powstałym w Polsce po zwycięstwie kapitalizmu, uczono mnie i usilnie przekonywano, że niema nic za darmo. A tu proszę, taka niespodzianka, jednak coś jest za darmo. A jeśli nie za darmo to przynajmniej za nieduży lub żaden wysiłek.  Można pracować na lotnisku które nie obsługuje ruchu pasażerskiego, bo nie lądują tam żadne samoloty i brać za to pieniądze. Jak się wydaje najlepiej pracować tam w dziale obsługi pasażera.

A jakby tak pójść dalej i w myśl tej światłej idei wybudować w mieście port, nie lotniczy tym razem, ale Port Morski. Genialny pomysł prawda? Założyłoby się miejską spółkę, zatrudniło w niej wielu specjalistów, prezesa, trzech wiceprezesów, kilku dyrektorów, każdemu po sekretarce. Do tego jeszcze specjalistów od  pijaru, marketingu, reklamy, kilku prawników, rzecznika prasowego i kilku ochroniarzy. Po zakupie służbowych aut i ładnego budynku z przeznaczeniem na biura można by zaczynać budowę. Po oddaniu inwestycji do „użytku” zatrudniłoby się jeszcze tak ze 140 pracowników i co roku można prosić miasto o pożyczkę na działalność do czasu uzyskania mitycznego inwestora.

A że miasto nie leży nad morzem? A że do naszego Portu Morskiego nie zawinie żaden statek, bo to fizycznie niemożliwe? A co tam, stać nas. Przecież to byłby miejski Port Morski na skale naszych możliwości i to nie byłoby nasze ostatnie słowo – parafrazując klasyka. Potem przyjdzie czas na miejski kosmodrom, bo czemu by nie?