Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Lżenie władzy jest przestępstwem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Cichuteńko, na paluszkach, tak żeby tylko nikt się nie dowiedział, nasza władzuchna ukochana przegłosowała w Sejmie własną nowelizację ustawy o zgromadzeniach publicznych. Nie było wielkiego larum ze strony opozycji, bo jak wiadomo wszelkie ograniczenia praw poddanych to działalność propaństwowa. Dzięki nowemu prawu będzie teraz można rozwiązać zgromadzenie czy demonstracje za wznoszenie okrzyków przeciwko władzy.

Partie wybierają spośród siebie kolejnych wodzów narodu, rządy się zmieniają, ale państwo jako aparat władzy, nacisku i wyzysku społeczeństwa trwa i trwać musi dla dobra klasy panującej. Dlatego niespecjalnie zdziwiłem się brakiem reakcji opozycji na rządowy projekt zmian w ustawie o zgromadzeniach publicznych, no może po za nielicznymi wyjątkami, bo jakieś tam nieśmiałe sprzeciwy jednak były.

Nowe przepisy uniemożliwią wznoszenie podczas demonstracji okrzyków, które w indywidualnej ocenie urzędnika państwowego moją lżyć organa władzy. Czyli skończą się okrzyki, tak popularne na manifestacjach, jak „złodzieje” czy „kłamcy” w odniesieniu do szeroko pojętej władzy. Przedstawiciele organu władzy lub policji mogą uznać takie okrzyki czy hasła na transparentach, nie za formę przekazu społecznego, lecz jako ubliżanie władzy i to w miejscu publicznym. A na takiej postawie, wedle nowych przepisów ustawy, będzie można rozwiązać każde zgromadzenie, ponieważ jego przebieg łamie przepisy kodeksu karnego. Bardzo trudno będzie udowodnić demonstrantom, że wznoszone na manifestacji okrzyki mają uzasadnienie w dowodach, bo to należałoby udowodnić przed sądem i posiadać prawomocny wyrok skazujący władze.

Takie zmiany to bardzo daleko idąca ingerencja w prawa obywatelskie. Nowe prawo forsowane przez rząd daje możliwość rozwiązania zgromadzenia tylko za okrzyki przeciwko władzy – a to wielkie nadużycie prawa.

– W dalszym ciągu w polskim prawie są przepisy, które mówią, że lżenie władzy jest przestępstwem – przestrzegał poseł Jacek Sasin jeden z nielicznych, którzy odważyli się krytykować zmiany w ustawie.

– Aby dowiedzieć się, kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować – jak pisał Voltaire. A według nowych polskich przepisów władzy nie wolno krytykować publicznie.